Sport

Mocny początek Śląska. Na otwarcie sezonu wrocławianie pokonali Ruch Chorzów 2:0

2014-07-20, Autor: ŁM
To było otwarcie sezonu, na jakie liczyli kibice we Wrocławiu. Po solidnym meczu Śląsk pokonał Ruch Chorzów 2:0, po golach Sebastiana Mili i Słowaka Roberta Picha.

Reklama

Ten mecz można podsumować jednym zdaniem - okazuje się, że jest w Śląsku życie po Marco Paixao. Kapitan i najlepszy napastnik wrocławskiej drużyny leczy kontuzję i poza zespołem będzie przez następne trzy miesiące. I właśnie absencja najlepszego piłkarza drużyny była przed sezonem największą zmorą trenerów Śląska i kibiców drużyny. Bo jeśli nie Marco Paixao będzie strzelał, to kto? W meczu z Ruchem Śląsk pokazał jednak, że system gry wymyślony przez trenera Tadeusza Pawłowskiego pozwala zamaskować brak najlepszego napastnika zespołu, a gra ofensywna wrocławian jest na odpowiednim poziomie.
Mecz z Ruchem rozegrany został w pogodzie, która była idealna do hodowania bananów lub uprawy pomidorów szklarniowych, za to mniej to podejmowania intensywnego wysiłku sportowego. Jakby to pewnie podsumował były piłkarz Śląska Piotr Ćwielong, to nie była pogoda do gry w piłkę. Ale zawodnicy nie mieli wyboru i na murawę wybiec musieli. Było jednak jasne, że kto pierwszy strzeli gola w tym meczu, zapewni sobie duży komfort gry, bo to rywal będzie musiał biegać więcej i w pewnym momencie zmęczony może nadziać się na kontrę. Niewiele brakowało, by to chorzowianie już w pierwszej minucie gry zapewnili sobie taki komfort, bo najpierw Mariusz Pawelec desperackim wślizgiem na granicy faulu zatrzymał w polu karnym Grzegorza Kuświka, a kilka chwil później Bartłomiej Babiarz huknął w poprzeczkę. W tej sytuacji szczęście uśmiechnęło się do Śląska, a po chwili błysnęło uśmiechem do wrocławian po raz drugi. Robert Pich sprytnie przepuścił piłkę do Sebastiana Mili, a ten mądrym uderzeniem bez problemu otworzył wynik spotkania.
 
Po objęciu prowadzenia Śląsk zaczął grać mądrze, bo nie forsował tempa i szukał okazji do kontrataków. Ruch nie był jednak w stanie narzucić wrocławianom swoich warunków gry i prezentował się dość przeciętnie. “Niebiescy” nie potrafili stworzyć poważniejszego zagrożenia pod bramką Śląska. Dopiero tuż przed przerwą piłkę tuż obok słupka posłał Rołand Gigołajew. Z kolei Śląsk im bliżej było końca tej części meczu, tym śmielej ostrzeliwał bramkę chorzowskiego Ruchu. Z celownikami wrocławian nie wszystko było jednak w porządku i te strzeleckie próby pozostawały tylko nieudanymi próbami. Najbliższy szczęścia był w 44. minucie Sebastian Mila, którego obecność w polu karnym zupełnie umknęła obrońcom Ruchu. Piłkarz Śląska uderzał jednak z dość trudnej pozycji i zamiast do bramki, posłał piłkę w trybuny.
 
Na drugą połowę chorzowianie wyszli solidnie zmotywowani i zepchnęli Śląsk do głębszej defensywy. Wydawało się, że Ruch przewagę ukoronuje golem, ale wrocławianie zobaczyli, co się święci i zaczęli grać znacznie bardziej aktywnie w ataku. I niewiele brakowało, aby po raz drugi w tym meczu skarcili rywala. W 56. minucie świetnym podaniem popisał się PichFlavio Paixao powinien trafić do bramki z zamkniętymi oczami, ale uderzył niefortunnie i piłkę posłał poza boisko.
 
Ambitni chorzowianie nie odpuszczali i uparcie dążyli do strzelenia wyrównującego gola. Gorąco pod bramką Śląska zrobiło się w 70. minucie, gdy po rzucie rożnym dla Ruchu niewiele brakowało, aby “Niebiescy” postawili na swoim. Ale podobnie jak w pierwszej połowie, goście się starali, a to Śląsk cieszył się z gola. Strzelcem drugiej bramki w tym meczu był notujący solidne zawody Robert Pich, który popisał się indywidualną akcją, a potem huknął precyzyjnie i pokonał Kamińskiego.
 
Tuż przed końcem meczu centymetrów do szczęścia zabrakło Piotrowi Celebanowi, który mógł w ten sposób uświetnić swój powrót do Śląska. I spotkanie otwierające nowy sezon T-Mobile Ekstraklasy zakończyło się wynikiem 2:0 dla wrocławian. Drużyna trenera Tadeusza Pawłowskiego wygrała zasłużenie. Zagrała mądrze i z pomysłem, mogła się też podobać ambicja i waleczność. Rzecz jasna, nie warto ferować stanowczych opinii po jednym meczu, ale wydaje się, że nowa taktyka - bez klasycznego napastnika, ze skrzydłowymi stale zmieniającymi strony boiska i z bardzo aktywnymi w ofensywie bocznymi obrońcami - obrana przez trenera Śląska może przynieść ciekawe efekty.
 
Śląsk Wrocław - Ruch Chorzów 2:0 (1:0)
Bramki: Mila (7.), Pich (79.).
 
Śląsk Wrocław: Pawłowski - Zieliński, Grodzicki, Pawelec, Dudu - Hołota (90. Machaj), Hateley, Droppa, Mila (65. Celeban), Pich, (87. Ostrowski) - Flavio Paixao.
Ruch Chorzów: Kamiński - Konczkowski, Helik, Stawarczyk, Szyndrowski - Kowalski, Surma, Babiarz (74. Efir), Starzyński (82. Janik), Gigołajew (59. Włodyka) - Kuświk.
 
Żółta kartka: Kuświk.
Sędzia: Marcin Borski (Warszawa).
 
Widzów: ok. 11 tys.
Oceń publikację: + 1 + 2 - 1 - 2

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Najczęściej czytane

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy Jarosław Obremski powinien zostać odwołany ze stanowiska?



Oddanych głosów: 246