zamknij

Kultura

„Myślę, że ‘jebnięcie’ na stałe weszło do słowników wrocławian” [WYWIAD]

2021-02-20, Autor: Michał Hernes

– „Nagły atak spawacza”, „Niespodziewana zwrotnica akcji”, „Wytramwajonko” – według mnie te i inne wyrażenia są zabawne i rozładowują napięcie oraz frustrację podróżnych – mówi nam wrocławski pisarz Adam Kopacki, którego debiutancka książka „Guruna” rozgrywa się m.in. w stolicy Dolnego Śląska.

Adam Kopacki ukończył studia językoznawcze o egzotycznej nazwie w Poznaniu, a obecnie mieszka we Wrocławiu. Prywatnie pasjonuje się jogą, jeździectwem konnym i planszówkami. – Gdy nie zwiedza świata, spędza czas ze swoim mruczącym towarzyszem w domowym zaciszu. Pisanie traktuje jako podróż w głąb wyobraźni – można przeczytać w opisie jego debiutanckiej powieści.

Michał Hernes: „Tramwaj przyjechał punktualnie” – to zdanie z pańskiej książki przypomniało, że sporo mieszkańców Wrocławia narzeka na komunikację miejską. Bohaterka powieści „Guruna” jest fanką grupy „Czy wrocławskie MPK dziś już jebło” – a pan? Co sądzi pan o tej grupie?
Adam Kopacki: Sądzę, że ta grupa pełni kilka istotnych funkcji. Informuje na bieżąco o problemach z komunikacją miejską, dzięki czemu pasażerowie mogą odpowiednio szybko zareagować i zmienić swoje plany. Obnaża niedoskonałości m.in. MPK i ZDiUM, co może przyspieszyć naprawę. Bawi dzięki pełnym humoru i dobrego żartu wiadomościom o usterkach na drogach.

Reklama

Czy fascynuje pana język, jakim się posługują członkowie tej grupy?
Tak, często jestem pod wrażeniem, kiedy widzę, w jaki sposób członkowie grupy opisują problemy z komunikacją miejską. Myślę, że „jebnięcie” w odniesieniu do awarii bądź stłuczki tramwaju na stałe weszło do słowników wrocławian. „Nagły atak spawacza”, „Niespodziewana zwrotnica akcji”, „Wytramwajonko” – według mnie te i inne wyrażenia są zabawne i rozładowują napięcie oraz frustrację podróżnych.

Zacytuję znów fragment książki „Guruna”: „Chociaż MPK nie było idealne, bo co chwilę przydarzały się wypadki i postoje, Ala wolała poruszać się tramwajami”. Pan także?
Wolę spacerować. Jeśli nigdzie mi się nie spieszy, wybieram się na przechadzkę, podczas której mogę podziwiać miasto. Teraz mieszkam w centrum i niektóre trasy znam na pamięć, a i tak zawsze dostrzegam coś nowego, czy to na Świdnickiej, czy na Podwalu. Często Wrocław dostarcza mi wielu inspiracji, kiedy piszę opowiadania, które później publikuję na Instagramie. Myślę, że i Ala z chęcią poruszałaby się pieszo, gdyby nie mieszkała blisko Parku Zachodniego i nie miałaby przez to daleko do pracy.

Ala krytykuje pasażerów, którzy nie ściągają z ramion plecaków i toreb, wolą stać stłoczeni niczym sardynki w puszcze. Też pan tego doświadczył?
Tak, ale kilka razy zdarzyło mi się być po drugiej stronie, czyli to ja przygniatałem podróżnych moją torbą czy plecakiem. Nie miałem wtedy złych intencji. Byłem zazwyczaj wypompowany po pracy i najzwyczajniej w świecie zapomniałem, żeby ściągnąć plecak, dzięki czemu mógłbym umilić podróż innym. Rozumiem Alę, która nie przepada za ściskiem. W niektórych tramwajach, szczególnie tych łączących Gaj i Kozanów, to norma.

Bohaterka pańskiej książki lubi tramwaj śpiewający „Arkady Capitol” i żałuje, że tramwaje analogicznie nie szczekały na Psim Polu albo nie krzyczały na Krzykach.
Pamiętam, że to był żart lokalnych mediów z okazji prima aprilis kilka lat wstecz. Postanowiłem wykorzystać ten motyw w „Gurunie” i przedstawiłem go jako przemyślenia głównej bohaterki. Specjalnie wybrałem dwa znane osiedla, Psie Pole i Krzyki, żeby osoby spoza Wrocławia mogły lepiej zaznajomić się z naszym miastem.

Ma pan podobne pomysły w temacie innych wrocławskich przystanków?
Można byłoby pociągnąć motyw dźwiękowy. Tramwaje i autobusy odpowiednio zapowiadałyby takie przystanki jak: Bociania, Gęsia, Jastrzębia, Jelenia, Kozia, Krucza, Niedźwiedzia, Orla, Rysia, Sowia. Albo pójść o krok do przodu i rozpraszać zapachy w pojazdach MPK na przystankach: Azaliowa, Białych Goździków, Cynamonowa, Gazowa, Jabłeczna, Marcepanowa, Marchewkowa, Miodowa, Waniliowa, Wiśniowa.

Czy podobnie jak Ala uważa pan, że umiliłoby to pasażerom podróż?
Ja bym się na pewno ucieszył. Byłoby to na pewno coś innego, zapadającego w pamięć. Gdybym wszedł do tramwaju, w którym pachniałoby miodem, na pewno milej by mi się podróżowało. Co innego, jeśli w pojeździe poczułbym gaz. Może lepiej byłoby więc najpierw zapytać samych podróżnych, czy chcieliby takich atrakcji.

Ostatnio usłyszałem, jak pewna dziewczyna powiedziała w tramwaju, że gdyby w dni robocze dwa razy dziennie słyszała „Arkady Capitol”, to szlag by ją trafił. Może to jest przyjemne tylko od czasu do czasu, albo tylko w powieściach?
Taki sposób zapowiedzi budzi wiele emocji od 2013 roku. Nikt tak ochoczo nie rozmawia na temat np. nazwy „Chociebuska”. Kiedyś mieszkałem zaraz obok przystanku „Arkady Capitol” i słyszałem tę zapowiedź kilkadziesiąt razy dziennie. W ogóle mi się to nie nudziło. Według mnie to świetna wizytówka miasta i samego Teatru Muzycznego. Kiedy dowiedziałem się, która aktorka Capitolu użyczyła swojego głosu, moja sympatia do śpiewającego tramwaju wzrosła! Bardzo lubię tę panią. Miałem okazję podziwiać ją w kilku spektaklach, które pamiętam do dziś właśnie ze względu na jej umiejętności artystyczne.

Czy gry językowe to wyzwanie, zabawa, czy jedno i drugie?
I jedno, i drugie. Wyzwanie, bo gry językowe, wbrew pozorom, wcale nie są takie łatwe. Najpierw trzeba dobrze poznać język, wiedzieć, które części mowy można łączyć ze sobą, szukać informacji w słownikach bądź internecie. Zabawa, bo można stworzyć udaną, często śmieszną, konstrukcję. Najlepszym przykładem są transparenty z ostatnich protestów we Wrocławiu i reszty Polski. Z pozoru zabawne hasła niosły za sobą smutne przesłanie. Do tego potrzeba dużej wiedzy, praktyki, wyczucia i odpowiednich skojarzeń.

Co podoba się panu we Wrocławiu, a co – niekoniecznie?
Podobają mi się przede wszystkim ludzie. Wrocławianie mają to do siebie, że przyjezdni czują się w ich towarzystwie komfortowo. Przyjaźni, otwarci, tolerancyjni – tacy są według mnie mieszkańcy Wrocławia.

Mniej podobają mi się zaniedbane budynki i brak spójności w architekturze, wynikający z burzliwej historii Wrocławia. Kiedy spaceruję np. po Ołbinie i  gdzieniegdzie widzę odrestaurowane kamienice, rozumiem, jak niegdyś piękne było to miasto i jaki drzemie w nim potencjał.

Czy wróci pan jeszcze do wrocławskich tematów?
Z pewnością. Jestem w trakcie wymyślania fabuły i tworzenia planu powieści, której akcja będzie rozgrywała się tylko we Wrocławiu. Oprócz głównego wątku, chciałbym stworzyć obraz dzisiejszych mieszkańców naszego miasta. Pokazać, co jedzą, jak się bawią, gdzie pracują. Kto wie, może w międzyczasie pojawi się jakaś nowa, śpiewająca zapowiedź przystanku i będę mógł ten motyw umieścić w kolejnej powieści, żeby nadać jej jeszcze więcej realizmu.

CZYTAJ TEŻ: BEZDOMNI MOGĄ OGRZAĆ SIĘ W TRAMWAJU W CZASIE MROZÓW. TO MIEJSKA INICJATYWA [ZDJĘCIA]

Czy w czasie pandemii koronawirusa boisz się jeździć komunikacją miejską?



Oddanych głosów: 5827

Oceń publikację: + 1 + 26 - 1 - 8

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (1):
  • ~wprxceo1265 2021-02-20 15:36:51

    Pana Pisarza oceniam pozytywnie! Nie mogę tego powiedzieć o ekipie zarządzającej i MPK i Miastem! J. Sutryk et consorets - za fatalne zarządzanie Wrocławiem i jego dalsze zadłużanie - do DYMISJI!

    13 0

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy epidemia i lockdown to dobry moment na otwarcie nowej restauracji?




Oddanych głosów: 322