zamknij

Kultura

Na weekend: Gorseciary są spoko

2016-06-26, Autor: Katarzyna Podstawek
W ostatnim czasie Internet zaroił się od artykułów na temat niebezpieczeństw wynikających z noszenia gorsetów. Wirtualne autorytety opisywały straszliwe męczarnie: złamania kręgosłupa, duszności, czy deformację wnętrzności. Czy rzeczywiście gorsety są szkodliwe? Jak się okazuje, wcale nie! Przemieszczanie się wnętrzności od noszenia gorsetu następuje po wielu latach codziennego noszenia tej części garderoby i jest niczym przy zwyczajnej ciąży, która powoduje znacznie większe ściśnięcie poszczególnych organów. Mimo tego nikt nie straszy kobiet zajściem w ciążę.

Miłośniczki gorsetów w Polsce nazywane są gorseciarami i tworzą swego rodzaju unikatową subkulturę. Gorseciary trzymają się razem na Facebooku, nie brakuje jednak grup lokalnych, z których najbardziej aktywna działa na terenie Wrocławia. Dziewczyny cyklicznie spotykają się w klimatycznych lokalach, robią sobie zdjęcia i rozmawiają.  Dość dokładnie subkulturę wrocławskich gorseciar opisała Aleksandra, organizatorka lokalnych spotkań: - Teoretycznie nic nas nie łączy poza zainteresowaniem gorsetami. Jesteśmy w bardzo różnym wieku (od licealistek do 40 lat), jedna jest nauczycielką - inna pracuje na magazynie, jedna studiuje edukację artystyczną - inna informatykę, jedna jest spokojna - inna wykrzyczana… Ale mimo tylu różnic okazuje się, że wszystkie gorseciary są po prostu spoko. Każda jest na swój sposób ciekawa i nietuzinkowa. I wszystkie są osobami pozytywnymi, kulturalnymi, godnymi zaufania.

Wrocławskich miłośniczek noszenia gorsetów nie trzeba było długo namawiać na wywiad. Z chęcią opowiedziały o sobie i swoich przygodach z nietypową częścią garderoby. 

Reklama

Często zaczynało się od fascynacji subkulturą gotycką, epoką wiktoriańską, czy fantasy. Od 5 lat obracam się w kręgach graczy RPG, miłośników fantastyki, larpowców. Nieubłaganą tego konsekwencją było zainteresowanie bardziej klimatyczną odzieżą, między innymi właśnie gorsetami. Plus – spójrzmy prawdzie w oczy – są po prostu bardzo ładne i we współczesnym wykonaniu niewątpliwie wygodne - opowiada Maria. 

Marta zainspirowała się baśniowymi sesjami zdjęciowymi. -Za sprawą mojej fascynacji gorsetami stoją zdjęcia Anety Pawskiej – Enchanted Stories, które kiedyś gdzieś przypadkiem zobaczyłam w sieci będąc pewną, że to jakiś zagraniczny fotograf, niedostępny i na pewno nie z Polski. Potem zaczęłam grzebać w internecie, dotarłam do profili i zdjęć najpopularniejszych modelek alternatywnych i zakochałam się w tym świecie, postanowiłam zostać jego częścią. Przełomowym momentem był także mój udział w Alternative Fashion Show w Toruniu w 2015 roku (w tym roku uczestniczę w kolejnej edycji). Na pokazie poznałam Polskich projektantów i całkowicie zakochałam się w gorsetowo-alternatywnym stylu

Jedna z dwóch przepytywanych przeze mnie Aleksandr również zaczynała od szerokich pasków. - Już od gimnazjum, bardzo lubiłam podkreślić talię (nie zdając sobie wtedy specjalnie sprawy z istnienia gorsetów) za pomocą szerokich pasków nakładanych na przykład na luźny sweter lub tunikę. Dzięki zainteresowaniu stylem gotyckim, którego nabrałam dzięki 1,5-rocznemu pobytowi w Berlinie i chodzeniu na klimatyczne imprezy, zaczęłam interesować się gorsetami jako takimi. Na imprezach było mnóstwo dziewczyn w paskudnych, plastikowych niedobranych gorsetach. Wspominam szczególnie jedną, której piersi wylewały się na półk stworzoną z gorsetu i wyglądały jak dwa naleśniki. Niemki ubierały się bardzo efektownie jednak bez wyraźnej umiejętności dobrania rzeczy do siebie i do swojej budowy ciała. Wierzyłam jednak w lepszy gorset. Trafiłam przypadkiem na Facebooku na grupę Gorseciary, ale na początku bałam się do niej dołączyć, bo myślałam, że żeby w niej być trzeba się już znać na gorsetach i jakiś posiadać. Po jakimś czasie i wzmożonym bezskutecznym szukaniu dobrego gorsetu przełamałam się jednak i poprosiłam o dołączenie. Przeczytanie wszystkich plików zebranych na grupie oraz bloga Koseatry w pełni mnie gorsetowo uświadomiło! Dopiero wtedy byłam gotowa zakupić pierwszy prawdziwy gorset.

Druga Ola miała podobne doświadczenia - Stosunkowo niedawno, ok. 3 lat temu zmieniłam swój styl na gotycki. Od zawsze fascynowały mnie wiktoriańskie klimaty, ale nigdy wcześniej nie miałam odwagi tak się ubierać. Nagle wszystko się zmieniło, pomyślałam „teraz albo nigdy” i przeobraziłam się z kolorowej dziewczyny w Panią Nocy.

Natalia wciągnęła w gorsety swoją mamę. - Swój pierwszy gorset kupiłam z mamą tak by po całkowitym zawiązaniu był dobry na mnie, a po rozwiązaniu na mamę. Był to pseudogorset z allegro na plastikach i jak łatwo się domyślić- nie był dobry ani na mnie, ani na moją mamę.

Pierwsze gorsety dziewczyn nie zawsze były dobrze dobrane i zanim w Polsce wybuchł bum na gorseciarki szyjące na miary, a także niewielkie firmy wypuszczające krótkie serie gorsetów z metalowymi fiszbinami, było ciężko. Edyta wspomina. - Oczywiście moim pierwszym gorsetem był „plastik”, tak nazywamy gorsety z plastikowymi fiszbinami, które nie zapewniają odpowiedniego modelowania, ponieważ plastikowe fiszbiny wyginają się i zniekształcają. To jest typowy błąd nowicjusza. Większość obecnych na rynku „gorsetów” to topy z plastikowymi fiszbinami, szczególnie, że są produkowane przez znane bieliźniane marki, jeśli ktoś nie zainteresuje się tematem głębiej, ma wrażenie, że nic lepszego nie istnieje. 

Maria miała podobne problemy. -Pierwszy gorset, overbust, upatrzyłam sobie na bal w gimnazjum – była to typowa „tuba”, czyli gorset nienadający ciału poszukiwanego przez większość gorseciar kształtu klepsydry. Nie przeszkadzało mi to specjalnie, wręcz odwrotnie – bardzo mi się podobał, i do dzisiaj zdarza mi się go nosić.

Sentyment do pierwszego gorsetu ma także Ola. -Mój pierwszy gorset był z pięknego materiału, ale niestety na plastikowych fiszbinach- przez to nie spełniał swojej podstawowej funkcji, nie modelował i nie robił wymarzonej talii. Teraz, gdy moja wiedza jest na znacznie lepszym poziomie, zachowałam swój dziewiczy gorsecik, z sentymentu. 

Kolekcje dziewczyn z czasem dość mocno się rozrastały. Obecnie Edyta ma około dziesięciu gorsetów. Część dziewczyn sprzedaje i kupuje nowe gorsety, więc trudno określić ile ich miały w ciągu swojej całej gorseciarskiej kariery. -Moja kolekcja nie jest wielka gdyż cały czas rotuje. Ogólnie wygląda to tak, że kupuję gorset, robię z nim jakąś fajną sesję zdjęciową, po czym sprzedaję go i kupuję następny- mówi Marta. Zbieranie gorsetów wciąga. Aleksandra przyznaje -Obawiam się, że skończę mimo woli z kolekcją gorsetów.

Wiele osób zapewne zastanawia się czy dziewczęta chodzą w gorsetach do pracy czy szkoły. Tutaj opinie są podzielone. Aleksandra opowiada: - Do pracy nie noszę gorsetów, obawiam się, że mogłoby to być dla moich pracodawców zbyt alternatywne. Noszę je głównie na imprezy, wyjścia ze znajomymi. Marzę o jakiejś imprezie rodzinnej, gdzie bym mogła się pochwalić gorsetem – odkąd jestem gorseciarą miała miejsce tylko jedna taka elegancka impreza. Gorset wystarczy wtedy założyć do zwykłej bawełnianej sukienki i efekt jest bardzo elegancki.

Marta pracuje w korporacji: - Chciałabym o wiele częściej, obecnie noszę na sesje zdjęciowe oraz czasami w domu lub na specjalne okazje. Pracuję w dużej korporacji gdzie panuje luźno-sportowy styl, na piastowanym stanowisku myślę, że nie byłoby to dobrze widziane, choć pewnie nikt by nic nie powiedział otwarcie, myślę że się nie odważę. 

Maria: -Nie noszę gorsetów do pracy, ani nie nosiłam ich na co dzień do szkoły, ponieważ preferuję bardziej casualowy styl ubierania się – a gorsetami zdarza mi się urozmaicać stroje wyjściowe – np. poloneza dla Fredry. Poza tym są często świetnymi dodatkami na larpach, więc chyba tam najbardziej je eksploatuję.

Inne z dziewczyn nie mają nic przeciwko temu żeby gorset był stałym elementem garderoby na każdą okazję. Natalia zauważa: -Gorsety noszę na co dzień. Często mam je na uczelni. Zauważyłam, że gdy mam gorset na sobie to jestem dużo aktywniejsza na zajęciach oraz mniej się garbie. Bardzo lubię się wyróżniać, więc gorsety są częścią mojego codziennego stroju, ale też ubieram je na ważniejsze okazje.

Spotkania gorseciar wrocławskich nie mają określonego przebiegu, zazwyczaj jednak, jak opisuje Edyta:- Na spotkaniach prezentujemy sobie posiadane przez nas gorsety. Ponieważ wybór odpowiadającego naszej sylwetce gorsetu jest trudny, często trzeba kupować w ciemno, dlatego możliwość przymierzenia jakiegoś modelu, jest bardzo przydatna. Dzielimy się wiedzą, omawiamy nowości, zapraszamy osoby, które chcą się czegoś na ten temat dowiedzieć. Nie trzeba mieć gorsetu, aby do nas dołączyć. Miło też jest spotkać inne osoby o tej samej pasji. Ja osobiście zyskałam na tych spotkaniach dużo wsparcia od dziewczyn, które zachęciły mnie do szycia gorsetów i doceniły moje prace.

Organizująca spotkania Aleksandra, opowiedziała o historii wrocławskich spotkań: -Na grupie od dawna krążyły pomysły, żeby zacząć robić spotkania gorseciar w większych miastach. Powstał nawet specjalny plik, gdzie można było się wpisywać, kto skąd jest. Brakowało jednak, żeby ktoś to po prostu wykonał jakieś działanie. Kiedy każdy mówi „wymyślmy, zróbmy, zdecydujmy” to nic z tego nie wychodzi, brakuje lidera. Nie czułam się nigdy typem przywódcy, ale pomyślałam sobie, że jak ja tego nie zrobię to nikt tego nie zrobi. I powiem szczerze, że odnalazłam się w tej roli, bo jest to niekoniecznie rola lidera, ale właśnie organizatora. Za zgodą administratorki utworzyłam wydarzenie na grupie, wybrałam lokal i zrobiłam rezerwację. Termin ustalany był drogą demokratycznych wyborów za pomocą ankiety. Na pierwszym spotkaniu pojawiło się kilkanaście dziewczyn w gorsetach na sobie i w podręcznych torbach. Na początku żadna z nas nie znała, było nieco drętwo, ale szybko znalazłyśmy tematy do rozmów i spędziłyśmy ze sobą mnóstwo czasu przymierzając nawzajem swoje gorsety. Spotkania są szkodliwe dla kieszeni, bo często okazuje się, że gorset, który nam się nie bardzo podobał na zdjęciach na stronie internetowej sklepu, w rzeczywistości pięknie na nas leży i musimy go mieć. Oprócz tego dobieramy sobie rozmiar, bardziej doświadczone koleżanki wyjaśniają mniej doświadczonym gorsetowe zawiłości. Można także obejrzeć dzieła gorseciarek szyjących na miarę i zapoznać się z ich warsztatem, można sprzedać i kupić gorset, jeśli nadarzy się okazja. To jest naprawdę niesamowita rzecz móc zobaczyć tyle gorsetów na raz. Pierwsze spotkanie odbyło się w Infopunkcie Barbara, wybranym pod kątem jasnych wnętrz do zdjęć bez lampy błyskowej, jednak później zmieniłam lokal na klub Graciarnia, który pasuje idealnie i od tej pory spotykamy się co miesiąc właśnie tam. Wkrótce minie rok odkąd się spotykamy i wciąż się razem dobrze bawimy, a co jakiś czas pojawiają się nowe twarze i nowe gorsety. Są także stałe bywalczynie, które biorą udział niemal w każdym spotkaniu i przede wszystkim dzięki nim to wszystko się kręci. Oprócz gorsetowych tematów rozmawiamy sobie praktycznie o wszystkim i pijemy razem piwo, kawę, herbatę... Jest wśród nas między innymi Edyta, która szyje gorsety i dzięki nam przekonała się do stworzenia własnej marki Golden Mirror Corsetry, jest też Natalia z 10-letnią siostrą Karoliną oraz mamą Moniką – czyli gorsetowa rodzinka (Oczywiście Karolina nie nosi jeszcze gorsetów ze względu na młody wiek, ale zawsze chętnie przyjeżdża.), są dziewczyny trenujące szermierkę we wrocławskiej szkole Rebel Fencing, jest Agnieszka, alternatywna fotomodelka, która dojeżdża specjalnie z Górnego Śląska, żeby się z nami spotkać… Była specjalna edycja, na którą zabrałyśmy także naszych chłopaków, była edycja z okazji Dni Fantastyki, która odbyła się wyjątkowo w pobliżu zamku w Leśnicy, czasem są edycje z fotografem.

Czy Wrocław jest więc gorsetową Mekką? 

Ola
uważa, że tak: -jesteśmy jedną z najlepiej zorganizowanych grup gorsetowych. Dziewczyny z innych województw nie organizują takich spotkań z taką regularnością co my. Co więcej, u nas frekwencja nigdy nie wyniosła mniej niż 5 osób.

Edyta sama szyje gorsety, o swoim fachu opowiada: -W przybliżeniu proces szycia gorsetu wygląda jak szycie każdego innego ubrania, zaczyna się od wykroju. Wykrój to najważniejsza rzecz. Gorset powinien być dopasowany do sylwetki i zależnie od upodobań osoby zamawiającej modelujący (z mniejszą lub większą redukcją centymetrów w talii, spłaszczeniem odstającego brzucha). Na rynku można spotkać gorsety, które nazywamy tubami, są to gorsety, o kształcie wspomnianej tuby, pozbawione modelowania talii. Takimi gorsetami nie uzyskamy kształtu klepsydry, możemy jedynie ścisnąć się do bólu w żebrach i biodrach. Dlatego kupując gorset najważniejszymi rzeczami są odpowiednie fiszbiny i dopasowanie kształtu do naszego ciała. Jestem osobą, która lubi udowodnić sobie, że potrafi coś wykonać samodzielnie. Interesując się gorsetami chciałam też spróbować uszyć własny. Moja próba była poprzedzona długim okresem poszukiwania informacji i przygotowania. Wiem, że jeszcze wiele muszę się nauczyć w tej materii, ale jestem zadowolona z efektów, jakie osiągnęłam. 

Edyta jest jedną z niewielu gorseciarek działających w Polsce. Wydawałoby się, że to od dawna martwy zawód, obecnie kojarzony głównie z szyciem staników do ślubu. Z roku na rok gorseciarek jest coraz więcej. Sięgają po archiwalne gazety z wykrojami. Są prawdziwymi profesjonalistkami. Uwzględniają w wykrojach wady kręgosłupa, więc osoba chętna na gorset nie powinna mieć większych obaw o ile poinformuje projektantkę o detalach swojej budowy. 

Gorseciary mają piękne i niezwykle interesujące hobby, łączące w sobie zamiłowanie do strojów z dawnych epok, mody alternatywnej, fotografii, ale przede wszystkim dobrej zabawy. Warto przyjrzeć się ich pasji i docenić ich zaangażowanie. 

 

Oceń publikację: + 1 + 18 - 1 - 1

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Robisz zakupy w Black Friday?





Oddanych głosów: 124