zamknij

Sport

Na wyjazdach dobrze, ale w domu jeszcze lepiej. Koszykarski Śląsk nie dał szans Kingowi Szczecin

2020-11-06, Autor: Bartosz Królikowski

Dobra forma miała zostać potwierdzona i tak też się stało. Po bardzo solidnym w swoim wykonaniu meczu, koszykarze Śląska Wrocław pewnie pokonali w Hali Orbita King Szczecin 91:73 .Wrocławianie odnieśli tym samym już siódme zwycięstwo w bieżącym sezonie

Rozpędzony dwoma wyjazdowymi zwycięstwami Śląsk powrócił do Hali Orbita i słowo „powrócił” trzeba tu wyraźnie podkreślić, bo ostatni raz gdy wrocławianie grali mecz domowy, miał miejsce jeszcze we wrześniu. W międzyczasie WKS zjechał pół kraju, od Gliwic, przez Radom, aż po Lublin. Wyjazdowe wojaże wrocławianie skończyli z dwoma porażkami oraz dwoma triumfami, przy czym jak już wspomniałem, ich dwa ostatnie mecze to zwycięstwa. W tym m.in. z GTK Gliwice, a tego zespołu na ich parkiecie nikt przed Śląskiem nie pokonał. Dodatkowo warto zauważyć, że trener Vidin w ostatnich spotkaniach rotował zasadniczo siedmioma, góra ośmioma zawodnikami. To z kolei było spowodowane kontuzjami Garretta Nevelsa oraz Maksymiliana Zagórskiego. W miejsce Amerykanina, który wypada z gry do końca 2020 roku, Śląsk sprowadził nowego rzucającego, Kyle’a Gibsona, ale zbyt późno by był on gotowy zagrać z Kingiem. Jednak problemy kadrowe wrocławian to i tak mała skala, w porównaniu ze szczecinianami. Mieszanka kontuzji, zakażeń wirusem oraz transferów z klubu spowodowała, że King przyjechał do Wrocławia z ledwie dziewięcioosobowym składem.

Reklama

Na początku meczu Śląsk oprócz rywali, walczyć musiał także z własną skutecznością, która lekko mówiąc nie porywała. King Szczecin zwartą defensywą dobrze ich wypychał, nie pozwalając ani na łatwe rzuty, ani na wywalczanie rzutów wolnych, co w poprzednich meczach znakomicie się wrocławianom udawało. Przeciwko HydroTruckowi Radom oraz GTK Gliwice, Śląsk z wolnych rzucił łącznie ponad 40 pkt. Jednak szczecinianie dużo skuteczniejsi nie byli, a na dodatek WKS zaliczał więcej zbiórek, zarówno w ataku, jak i obronie. Dzięki temu wynik cały czas był na styku. Raz jedni prowadzili jednym punktem, raz drudzy. Jednak błędy wrocławian w rozegraniu w końcówce kwarty sprawiły, że to goście wygrali pierwszą odsłonę meczu 19:16.

Już w pierwszych kilku akcjach drugiej kwarty Śląsk odrobił straty, dzięki aż trzem blokom z rzędu w wykonaniu Aleksandra Dziewy. Jednak koledzy dzisiejszego solenizanta (23 lata) tylko w minimalnym stopniu wykorzystali jego znakomitą defensywną pracę, bo z uwagi na nieskuteczność, nie wypracowali sobie kilkupunktowej przewagi, choć mieli ku temu okazje. Śląsk lepiej szukał sobie miejsca do rzutu zza łuku, albo przynajmniej z jego okolic. King z kolei dużo łatwiej przedostawał się pod sam kosz wrocławian, co było sporym mankamentem w defensywnej grze WKS-u. Śląskowi udało się jednak z czasem złapać dobry rytm. Kilka błędów rywali oraz celne trójki Jovanovicia i Gabińskiego, pozwoliły gospodarzom uciec na kilka punktów. Im bliżej przerwy, tym coraz bardziej gubili się goście. Dzięki dobrej postawie w drugiej kwarcie, do przerwy Śląsk prowadził 46:37.

WKS-owi udało się złapać przewagę nad Kingiem głównie dzięki uszczelnieniu swojej strefy podkoszowej, gdzie goście przedostawali się wcześniej bardzo łatwo. Nie zmieniło się to po przerwie, gdyż Śląsk dalej zmuszał rywali do rzutów z dystansu, co wychodziło im dość kiepsko. Zresztą nawet gdy Kingowi udało się dwa razy z rzędu trafić za trzy, Elijah Stewart zadbał by niewiele im to dało odpowiadając tym samym. Przez większość trzeciej kwarty Amerykanin był wszędzie. Akcja ofensywna bez jego choćby minimalnego udziału, nie była akcją. Dzięki znacznie lepszej skuteczności niż we wcześniejszych fazach meczu, Śląsk prowadził już nawet czternastoma punktami, ale ostatnia minuta należała do Kinga, który znielował nieco straty, ale tak czy inaczej wrocławianie przed ostatnią kwartą prowadził 67:57.

WKS stanął przed zadaniem przynajmniej utrzymania dotychczasowego poziomu gry i to się udawało. Wrocławianie zaczęli traktować Kinga tą samą bronią, którą szczecinianie traktowali w początkowych fazach meczu ich. Raz za razem Aleksander Dziewa, Elijah Stewart albo Strahinja Jovanović wbijali się w defensywę gości i szybkimi akcjami zdobywali punkty. Gościom z kolei nie wpadało prawie nic. Dzięki temu przewaga Śląska rosła z minuty na minutę. W końcowych minutach meczu, WKS-owi zdarzył się mały kryzys, przez co goście nieco się punktowo zbliżyli, ale Stewart i Dziewa szybko wybili im z głowy plany zaliczenia niesamowitego powrotu

Kolejny mecz i kolejna bardzo przyjemna dla oka gra Śląska Wrocław. Goście ze Szczecina tylko w pierwszej kwarcie byli w stanie przeciwstawić się WKS-owi. Czy było to spowodowane tym, że przyjechali tylko w dziewiątkę? Być może, ale przede wszystkim to Śląsk znów pokazał ogromny potencjał ofensywny. Elijah Stewart jak ma swój dzień, to potrafi skraść całe show i tak było dzisiaj. Rzuty za trzy, walka pod koszem, dynamiczne akcje, a co za tym idzie zdobyte 30 pkt. Co tu więcej powiedzieć? Poza nim na plus niemalże tradycyjnie Strahinja Jovanović (22 pkt), ale też Aleksander Dziewa (18 pkt), który rozkręca się w tym sezonie, co jest znakomitą wiadomością dla całego zespołu. Pewnie, skutecznie (w drugiej połowie) i wysoko. Tak można wygrywać zawsze.

Kolejne spotkanie czeka Śląsk już we wtorek 10 listopada, gdy o 18:00 rozegrają zaległy mecz wyjazdowy z Treflem Sopot.

WKS Śląsk Wrocław – King Szczecin 91:73 (16:19, 30:18, 21:20, 24:16)

Śląsk: Stewart 30, Keller 4, Jovanović 22, Gabiński 6, Ramljak 7 oraz Gordon 2, Dziewa 18, Wójcik 0, Tomczak 0, Żeleźniak 2, Marchewka 0

Trener: Oliver Vidin

King: Davis 14, Melvin 8, Łapeta 3, Fakuade 7, Schenk 15 oraz Kobel 0, Zębski 0, Wilczek 7, Bartosz 19

Trener: Łukasz Biela

Oceń publikację: + 1 + 3 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy Jasmina Szymańska i Michał Szczurek zrobią wielkie kariery w branży muzycznej?




Oddanych głosów: 560