zamknij

Sport

Nadszedł czas weryfikacji. Śląsk Wrocław zmierzy się z Legią Warszawa [ZAPOWIEDŹ]

2020-06-21, Autor: Bartosz Królikowski

Po trzydziestu kolejkach ciężkiej walki, wzlotach i upadkach, momentach chwały oraz chwilach kryzysu, przyszedł prawdziwy test. Śląsk po raz pierwszy od pięciu lat dostał się do grupy mistrzowskiej i to z trzeciego miejsca, dlatego apetyty są bardzo pobudzone. Zobaczymy czy piłkarze Vitezslava Lavicki będą w stanie je zaspokoić. Na początek… najtrudniejsze wyzwanie z dostępnych. Wyjazd do Warszawy na mecz z Legią.

Jak silny jest obecnie Śląsk Wrocław? Albo inaczej, jak silny jest na tle innych drużyn z czołowej ósemki? Myślę że wszyscy się o tym dopiero przekonamy. Bowiem z jednej strony, Śląsk po przerwie spowodowanej pandemią mierzył się kolejno:

Reklama

- z Rakowem Częstochowa, który do ósemki nie awansował, choć przy odrobinie szczęścia mógł, a nawet powinien, bo podopieczni Marka Papszuna w tym sezonie prezentowali się naprawdę solidnie

- z Arką Gdynia, która nie oszukujmy się, jest słaba że głowa mała i są jednym z głównych kandydatów do spadku

- z Wisłą Płock, która przed pandemią była w kiepskiej formie, a po przerwie niewiele się zmieniło

- z ŁKS-em, który jest po prostu beznadziejny i czeka ich w pełni zasłużony spadek w marnym stylu

WKS oceniając ogólnie, spisał się w tych meczach raczej bardzo przeciętnie, żeby nie powiedzieć słabo. Owszem, w ostatniej kolejce roznieśli oni 4:0 ŁKS, ale łódzki zespół w chwili obecnej rozbiłoby większość Ekstraklasy, a i pewnie niejedna drużyna z 1. Ligi, do której ŁKS niechybnie się zbliża. Gdyby piłkarze Lavicki bardzo chcieli, sami mogliby im zapakować jeszcze ze trzy gole. Ale wiadomo, przy takim wyniku tracenie sił przed intensywnym okresem grupy mistrzowskiej, tylko po to by dobić kogoś kto i tak już padł dawno temu, byłoby po prostu głupie. Oprócz egzekucji na słabeuszu, niewiele dobrego widzieliśmy. Raków wywiózłby z Wrocławia trzy punkty, gdyby jednemu z obrońców nie odcięło prądu, przez co sprokurował rzut karny w ostatniej minucie. Arka, która grała ze Śląskiem niewiele lepiej niż ŁKS, miała to szczęście, że wrocławianie byli na tyle pewni iż jednobramkowe prowadzenie im wystarczy, że po prostu przestali atakować z jakimkolwiek sensem, co w końcówce się zemściło i przegrali. Wisła Płock po 80 minutach gry najwyraźniej uznała, że oni to w sumie już się napracowali i najchętniej poszliby do domu, a Śląsk wreszcie sobie przypomniał, iż potrafi grać w piłkę, co zaowocowało zwycięstwem. To jest właśnie to co odróżniło WKS sprzed płockiej końcówki, od WKS-u po płockiej końcówce. Odwaga, wiara w bycie lepszym od rywala i bardziej ofensywna gra. Wrocławianie zrozumieli, że jeśli rywal jest wyraźnie słabszy to trzeba zaryzykować i iść do przodu. Właśnie dlatego mecz z ŁKS-em skończył się demolką.

Oczywiście ta wiedza nie będzie im aż tak niezbędna w grupie mistrzowskiej. Wszakże Legia, Lech, czy Piast to nie są drużyny pokroju Arki Gdynia czy ŁKS-u i najprawdopodobniej zespół Lavicki czeka teraz więcej obrony niż ataku. Ale tu właśnie budzi się ten atut, który w rundzie zasadniczej sprawiał, że Śląsk paradoksalnie lepiej sobie radził z mocnymi rywalami. Organizacja gry. Świadomość tego kiedy należy zwolnić, kiedy przyspieszyć. Kiedy się cofnąć, a kiedy podejść. Poza tym, atak pozycyjny to nie jest mocna strona Śląska. Gdy sami muszą przejąć inicjatywę, pojawiają się problemy. Stąd choćby porażki z Koroną Kielce jeszcze przed przerwą, czy Arką Gdynia. Natomiast warto zauważyć jedynie trzy przegrane z zespołami z grupy mistrzowskiej. Na wyjazdach z Jagiellonią oraz Cracovią i domowa z Legią. To właśnie drużyna z Warszawy będzie pierwszym rywalem Śląska po podziale na grupy.

„Wojskowi” są obecnie na wyraźnym prowadzeniu w wyścigu o tytuł mistrza Polski. Przed tą kolejką mieli siedem punktów przewagi nad drugim w tabeli Piastem Gliwice, który na dodatek swój pierwszy „mistrzowski” mecz przegrał (z Lechem 0:2). Czy ktoś wydrze im jeszcze mistrzostwo? Szanse są moim zdaniem niewielkie, ale trzeba próbować. Zwłaszcza że Legia od czasu do czasu zalicza wpadki. Jak choćby w ostatniej kolejce z Górnikiem Zabrze (0:2). Jednak nawet w tamtym meczu zasypali rywala gradem strzałów (29!). Tyle że wyszło jak komuś pijanemu z trafienie kluczem do zamka w drzwiach. Prób wiele, efekt mizerny. Nie sposób nie docenić jednak ich potencjału w ofensywie. Strzelili aż 63 gole, czyli o 6 więcej niż drugi w zestawieniu najskuteczniejszych drużyn Lech. Poza tym mają czwartą najlepszą defensywę w lidze. Na dodatek nikt tak nie punktuje na własnym stadionie jak oni. Chociaż Piastowi Gliwice, Pogoni Szczecin oraz Lechii Gdańsk udało się wywieźć ze stolicy trzy punkty.

Kogo można w tym zespole wyróżnić? W ofensywie praktycznie każdego kto gra regularnie. Walerian Gwilia, Paweł Wszołek, najlepszy asystent ligi Luquinhas. Jest oczywiście niezwykle utalentowany, młody lewy obrońca Michał Karbownik, o którego podczas najbliższego okna transferowego będzie się biło pół Europy, a rekord jeśli chodzi o kwotę transferu w Ekstraklasie najpewniej padnie (mówi się nawet o 9-10 mln euro). Śląsk będzie też musiał uważać na czeskiego napastnika Tomasa Pekharta. Potężnie zbudowany 30-latek (194 cm wzrostu) to jest ten typ zawodnika, którego przez cały mecz na boisku nie zauważysz, a on skończy z golem lub dwoma. Czyli nie zrobi nic co przydatne, ale dokona tego co najważniejsze. Może i żaden z niego superstrzelec typu Marcin Robak, Nemanja Nikolić, czy Christian Gytkjaer, ale wystarczy błąd w kryciu i konsekwencje mogą być poważne.

Kluczem do pokonania Legii będzie odpowiedni balans między ofensywą, a defensywą. Zawodników Lavicki czeka znacznie więcej obrony niż ataku, ale w tym wypadku będzie to wynikać ze stylu gry obu drużyn, a nie z minimalizmu, który ostatnio mocno karał wrocławian. Istotne mogą okazać się kontry, zatem tutaj będzie wiele zależało od postawy Przemysława Płachety, który po przerwie był najlepszym, a na pewno najregularniejszym z zawodników Śląska. Poza tym ważną rolę ma do odegrania też Erik Exposito. Nie będzie on zapewne mógł liczyć na wiele podań, ale to napastnik pracujący dla zespołu, więc skupianie na sobie uwagi obrońców i robienie miejsca kolegom, może okazać się nie mniej ważne. Sam Hiszpan natomiast również ostatnio zalicza wzrost formy, co udokumentował golem i dwoma asystami przeciwko ŁKS-owi. Ewentualna porażka z Legią nie będzie katastrofą, bo nie ukrywajmy, przegrać w Warszawie nie jest trudno. Zwłaszcza teraz gdy kibice powrócą na trybuny. Tylko 25% pojemności stadionu, ale to zawsze dodatkowa motywacja dla godpodarzy. Ale zwycięstwo byłoby nie tylko ważne w kontekście punktów w tabeli, lecz także zespół dostałby potężnego pozytywnego kopa na kolejne mecze.

Spotkanie Legia Warszawa – Śląsk Wrocław odbędzie się w niedzielę 21 czerwca o 17:30 w Warszawie.

Mecze tych drużyn z rundy zasadniczej:

Legia Warszawa – Śląsk Wrocław 0:0, 4 sierpnia 2019 roku, 3. Kolejka sezonu 2019/20

Śląsk Wrocław – Legia Warszawa 0:3 (Wszołek 14’, Kante 73’, Luquinhas 83’), 8 grudnia 2019 roku, 18. Kolejka sezonu 2019/20

Przewidywany skład Śląska:

Putnocky – Musonda, Tamas, Puerto, Stiglec – Marković, Chrapek, Łabojko, Mączyński, Płacheta - Exposito

Oceń publikację: + 1 + 1 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy uważasz, że kampania przed II turą wyborów prezydenckich była brutalna?




Oddanych głosów: 566