zamknij

Kultura

Najdroższe zdjęcie w Polsce trafiło do Wrocławia. Kupił je lokalny biznesmen

2019-12-29, Autor: Michał Hernes

Biznesmen z Wrocławia Filip Majchrowski kupił fotografię Petera Lika wycenianą na 1,5 mln dol., czyli około 5,7 mln zł. Tym samym do stolicy Dolnego Śląska trafiło prawdopodobnie najdroższe zdjęcie w Polsce. Zapytaliśmy ekspertów, dlaczego ta odbitka fotografii jest tak droga i czy faktycznie jest warta tych pieniędzy.

Odbitka słynnego zdjęcia „Moonlit Dreams” mierzy ok. 2 m wysokości i została wydrukowana na papierze z drobinami diamentów. Fotografię, która przedstawia pełnię Księżyca nad górami Huang Shan, kupił wrocławski biznesman Filip Majchrowski. Wrocławianin otrzymał certyfikat potwierdzający jej autentyczność.

Reklama

Zdjęcie autorstwa Petera Lika jest wyceniane na 1,5 mln dol., czyli około 5,7 mln zł. To prawdopodobnie najdroższa fotografia, jaka trafiła do Polski. Póki co jej nabywca chce się nacieszyć tym dziełem, ale nie wyklucza, że w przyszłości na jakiś czas wystawi je na widok publiczny.

Jak tłumaczy nam Marcin Jędrzejczak, który prowadzi cykl wrocławskich spotkań z fotografią WroFoto, na cenę odbitki wpływa kilka czynników. Przede wszystkim jest to prawo rynku.

– W tym przypadku mówimy o zdjęciach wykonywanych z zamiarem sprzedaży kolekcjonerskiej. Przygotowanie takiej pracy do druku, a potem sam druk, to trochę wyższa liga w porównaniu z fotografią, nazwijmy to, codzienną – mówi Jędrzejczak. I dodaje, że na etapie wykonywania zdjęcia trzeba zastanowić się, w jakim formacie będzie drukowane, na jakim papierze i jak zostanie obrobione.

– Następna jest kwestia tego, ile powstanie kopii zdjęcia. To, moim zdaniem, jeden z najważniejszych elementów. Czym mniej kopii powstanie, tym każda z nich będzie cenniejsza – wyjaśnia.

Ekspert podkreśla, że wydruk takiego zdjęcia musi być wykonany przy użyciu materiałów, które gwarantują, że fotografia nie ulegnie z czasem zniszczeniu . – Wszystkie te elementy wpływają na początkową wycenę. Następnie dochodzi, rzecz jasna, kwestia rynku oraz wartość sentymentalna (jak w tym przypadku) – tłumaczy fotograf.

Czy zdjęcie kupione przez wrocławskiego biznesmana jest tyle warte? – Analogicznie mógłbym zapytać, czy przyklejony do ściany banan jest wart 120 tys. dolarów. Patrząc na to zdroworozsądkowo, oczywiście że nie! Natomiast patrząc na banana oraz na zdjęcie z perspektywy dzieła sztuki, dochodzą dodatkowe czynniki decydujące o wartości. Co artysta prezentuje swoim dziełem? Jaką wartość to dzieło ma dla oglądających? Sam prestiż artysty również podbija wycenę – dodał Jędrzejczak.

Zapytany, czy podobają mu się zdjęcia autorstwa Petera Lika, odparł, że to trudne pytanie. – Na pewno mają coś w sobie – są proste w formie i oszczędne. Osobiście bardzo lubię minimalizm na zdjęciach. Myślę, że takie zdjęcia często mówią więcej i potrafią bardziej trafić do odbiorcy. Moim zdaniem jego zdjęcia mają coś w sobie. Te kadry, mimo iż mogą się wydawać banalne i proste do wykonania, wyróżniają się, moim zdaniem, z tłumu inny zdjęć – dodaje ekspert.

Fotograf Roland Okoń podkreśla, że rynek dzieł sztuki rządzi się swoimi prawami i dany eksponat jest warty tyle, ile klient jest w stanie zapłacić. – Może on liczyć na to, iż z czasem wartość zdjęcia się zwiększy. Peter Lik jest znany z tego, że jego fotografie osiągają zawrotne ceny, jest też doceniany przez środowisko fotograficzne. Inwestując więc w jego prace, możemy być spokojni. Bez wątpienia jego zdjęcia pokazują piękno i potęgę natury. Mnie osobiście nie stać na fotografie Lika, ale też wolałbym oglądać na zdjęciu ludzi – wyjaśnia Okoń.

Zdaniem fotografa Łukasza Rusznicy każdy ma prawo wydawać swoje pieniądze na to, na co ma ochotę. – Być może jest to bardzo dobra inwestycja. Istnieje też szansa, że to zdjęcie zaspokaja estetyczne potrzeby nabywcy. Jestem przekonany, że tej konkretnej sytuacji nie chodzi o fotografię. Już same tytuły tekstów jasno wskazują że chodzi o pieniądze –  o kwotę wydaną i zarobioną, o przepływ gotówki. To zdjęcie jest nośnikiem pieniędzy. A czy jest dobre? To nie ma znaczenia – twierdzi fotograf.

– Wydaje mi się, że w sztuce współczesnej dużą rolę odgrywają pieniądze, kolekcjonowanie drogich dzieł sztuki, kupowanie i sprzedawanie, ale jeśli chodzi o samą sztukę, odnoszę wrażenie, że wzbudza mniejsze zainteresowanie i jest na dalszym planie – mówi z kolei Ruben Östlund, reżyser nagrodzonego Złotą Palmą w Cannes filmu „Square”.

 

Oceń publikację: + 1 + 13 - 1 - 6

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy Wrocław ma problem z rasizmem?




Oddanych głosów: 158