zamknij

Sport

Naprawdę dobry mecz i bardzo duża zaliczka przed rewanżem. Śląsk wygrywa w Armenii

2021-07-22, Autor: Bartosz Królikowski

Konkretny WKS to bardzo dobry WKS, a zwłaszcza w pucharach. Piłkarze Śląska Wrocław po emocjonującym meczu pokonali na wyjeździe Ararat Erywań 4:2, wypracowując sporą zaliczkę przed rewanżem na Stadionie Wrocław.

Reklama

Pierwsza runda pewnie wygrana, drugą czas zacząć. Piłkarze Śląska Wrocław pokonali w drodze do kolejnego etapu eliminacji Ligi Konferencji musieli pokonać Paide Linnameeskond oraz… 3700 km, bowiem tyle dzieli Wrocław od miejscowości Giumri, gdzie swoje mecze zastępczo rozgrywa Ararat Erywań. Choć w gruncie rzeczy będzie to nawet 7400 km, bo jeszcze przecież będą musieli po meczu wrócić. No ale kilometry to część rywalizacji w europejskich pucharach. Najważniejszym przeciwnikiem Wrocławian jest oczywiście zespół ze stolicy Armenii. Pierwszy tak naprawdę poważniejszy test WKS-u w tym sezonie.

Dwumecz z Paide, nawet przy całym szacunku do przeciwnika, trudno nazwać mianem takowego. Śląsk przeciwko Estończykom zagrał co najwyżej akceptowalnie u siebie i fatalnie na wyjeździe, mimo to Paide w żadnym z tych meczów po prostu nie miało argumentów. Tamta rywalizacja nawet nie powiedziała nam jeszcze za wiele o obecnym Śląsku. Raz że sam początek sezonu, dwa że rywal klasy ćwierć-ekonomicznej. Kibice WKS-u nie mogli być usatysfakcjonowani tym co zobaczyli, ale więcej po prostu nie było trzeba.

Co innego powinno być tym razem. Ararat Erywań na papierze nie prezentuje się jakoś kosmicznie lepiej od Paide. Czwarta drużyna minionego sezonu bardzo przeciętnej ligi ormiańskiej, złożona głównie z krajowych zawodników, o których poza Armenią nikt albo prawie nikt nie słyszał. Jednak ile znaczy papier na boisku można zapytać w węgierskim Szekesfehervar. Tamtejszy Fehervar FC bardzo brutalnie się przekonał, że bycie faworytem to jedno, a potwierdzenie dlaczego się nim jest to drugie. Ararat wykorzystał błędy Węgrów bez litości i pokonał ich w dwumeczu 3:1, pokazując że stać ich na niespodzianki. Zwłaszcza u siebie.

Trener Jacek Magiera postanowił na ten mecz solidnie zamieszać składem. Przede wszystkim WKS po raz pierwszy pod wodzą tego szkoleniowca wyszedł z czwórką obrońców w tyłach. Tym samym w składzie znalazło się miejsce i dla Dino Stigleca (lewa obrona) i dla Victoria Garcii (lewe skrzydło). Do składu powrócił Robert Pich, wskakując w miejsce Waldemara Soboty, zaś Mateusza Praszelika zastąpił Fabian Piasecki. WKS tym samym grał dziś na dwóch napastników.

Śląsk wszedł w mecz dosyć nerwowo. Wrocławianie starali się napędzać swoje akcje, ale zbyt wiele niedokładności znów było w ich poczynaniach. Ararat starał się wyczekiwać na swoje okazje, czyhać na błędy WKS-u i niewiele zabrakło, a by się Ormianie doczekali. Po stracie Erika Exposito znakomitą okazję miał Mory Kone, ale na szczęście dla Śląska Iworyjczyk trafił tylko w boczną siatkę. Nieskuteczność napastnika Araratu zemściła się szybko. W 20 minucie sytuacji sam na sam z bramkarzem nie wykorzystał Robert Pich. Słowak wywalczył jednak rzut rożny. Przy nim zaś na piłkę świetnie nabiegł Wojciech Golla i potężnym strzałem głową nie dał szans Jermakowowi!

Zdobyty przez Śląsk gol otworzył nam nieco ten mecz. Arart ruszył mocniej do przodu i przyznać trzeba Ormianom, że potrafili stworzyć zagrożenie. W 25. Minucie tylko fantastyczna interwencja Szromnika, uratowała zespół Jacka Magiery przed utratą gola. Chwilę później minimalnie niecelnie uderzał głową Kone. WKS jakby przysnął po zdobytym trafieniu, ale wrocławianom udało się otrząsnąć po krótkiej nawałnicy jaką zgotował im Ararat. Bez straty gola co najważniejsze. Do końca pierwszej połowy Śląsk kontrolował w miarę wydarzenia boiskowe. Nawet mógł podwyższyć prowadzenie, ale Piaseckiego zatrzymał w 33 minucie Jermakow, a dobitka Makowskiego minęła dość znacznie poprzeczkę. WKS do przerwy prowadził 1:0.

Druga połowa zaczęła się wręcz od istnej rewolucji na boisku. W 5 minut wydarzyło się więcej niż przez poprzednie 45. Najpierw rzut rożny w 48 minucie mieli Ormianie. Po dośrodkowaniu z piłką minął się Szromnik, lecz niestety dla Śląska nie minął się Juan Bravo, który dał Araratowi remis. Remis z którego jednak gospodarze nie cieszyli się nawet dwóch pełnych minut. Bowiem Erik Exposito świetnie wymanewrował defensywę zespołu z Erywania i wrzucił piłkę na głowę nabiegającego Piaseckiego. Akcja duetu napastników ekspresowo odzyskała prowadzenie dla WKS-u.

Śląsk podobnie jak przed przerwą, starał się przede wszystkim konsekwentnie kontrolować piłkę, nie dając Araratowi okazji do kontr. Przyznać trzeba, że wrocławianom wychodziło to naprawdę solidnie, a co więcej, potrafili także jeszcze podwyższyć prowadzenie. Robert Pich w 70 minucie świetną indywidualną akcją wypracował sobie sytuację sam na sam z golkiperem i tym razem się nie pomylił. WKS prowadził już 3:1.

Ormianie wcale nie zamierzali odpuszczać. Po stracie trzeciego gola ruszyli już zdecydowanie do przodu, nie mając wiele do stracenia, bo wynik już był bardzo kiepski. Niestety Śląsk dał im się zaskoczyć. Konkretnie Razmikowi Hakobyanowi, który w 85 minucie bardzo nieprzyjemnym strzałem z dystansu pokonał Szromnika. WKS zapłacił za to, że nieco odpuścił, a Ararat poczuł krew i cały czas napierał, dążąc do wyrównania. Faktycznie w meczu padł jeszcze jeden gol. Lecz to Śląsk go zdobył. Dokładniej mówiąc Robert Pich, który już w 90 minucie wykorzystał doskonałe dośrodkowanie Exposito. Ten gol ustalił wynik meczu na 4:2 dla WKS-u, który wypracował sobie potężną zaliczkę przed domowym rewanżem.

Jeśli tak ma wyglądać konkretny Śląsk Wrocław, to nic tylko prosić o więcej. Wrocławianom oddać trzeba, że dziś skuteczność była ich sporym atutem, co nie zdarza się tej drużynie szczególnie często. W takich meczach jak ten, jest to szczególnie ważne, co było bardzo widać. Fehervar FC dał się Araratowi 2 razy ugryźć, ale brak skuteczności spowodował ich porażkę. Śląsk również stracił 2 gole, ale oddał dwa razy mocniej i dzięki temu ma naprawdę godną zaliczkę przed rewanżem.

Indywidualnie warto wyróżnić Roberta Picha. Słowak jak to on, swoją setkę musiał w tym meczu zmarnować. Ale dwie kolejne już wykorzystał, po raz kolejny pokazując, że można znaleźć w trakcie sezonów 100 powodów by przez niego rzucać mięsem, ale gdy przychodzi co do czego, to i tak on strzela, albo choćby asystuje. Dziś to drugie było specjalnością Erika Exposito, który meczami takimi jak ten pokazuje, że jego odejście byłoby stratą dużo większą, niż by się wielu mogło wydawać.

Dwie bramki to dla Śląska ogromny kapitał przed rewanżem. Czy można powiedzieć że są jedną nogą w III rundzie? Można. Tylko muszą utrzymać koncentrację, bo taką przełożoną jedną nogę, nie tak znów trudno stracić. Rewanż odbędzie się na Stadionie Wrocław, w czwartek 29 lipca o 20:00.

Ararat Erywań – Śląsk Wrocław 2:4

Gole:

0:1 – Wojciech Golla 20’

1:1 – Juan Bravo 48’

1:2 – Fabian Piasecki 50’

1:3 – Robert Pich 71’

2:3 – Razmik Hakobjan 85’

2:4 – Robert Pich 90’

Ararat: Jermakow – Bravo (81. Hakobjan), Prljević, Mkojan, Margarjan – Pobulić, Muradjan – Arakeljan (61.Manojan), Deble, Malakjan (61. Hakobjan) - Kone

Śląsk: Szromnik – Janasik (74. Pawłowski), Golla, Lewkot, Stiglec – Pich, Makowski, Mączyński (81. Schwarz), Garcia – Piasecki (66. Sobota), Exposito

Żółte kartki: Malakyan, Kone, Deble, Bravo (Ararat) – Lewkot, Stiglec, Szromnik, Golla (Śląsk)

Sędzia: Nikoła Popow (Bułgaria)

Oceń publikację: + 1 + 14 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy Muzeum Śląska Wrocław to potrzebna inwestycja?




Oddanych głosów: 106