zamknij

Wiadomości

"Nie" dla dorożek w Rynku! A przynajmniej w upały [AKCJA TUWROCLAW.COM]

2019-07-04, Autor: Marta Gołębiowska

We Wrocławiu brakuje przepisów, które regulowałyby wykorzystywanie koni do pracy na Rynku. Chodzi o popularne wśród turystów dorożki, których widok w ciepłe miesiące należy tu do codzienności. Szereg miast wprowadziło już specjalne regulacje, mające na celu kontrolę dobrostanu zwierząt. U nas wciąż temat jest nietknięty. Apelujemy do prezydenta Jacka Sutryka o pilne zajęcie się tą sprawą.

Na wrocławskim Rynku umierały już konie, zaprzęgnięte do bryczki - w ostatnich latach co najmniej dwa razy, w 2013 i 2016 roku. Takie sytuacje miały miejsce także w Warszawie i Krakowie, czy też w drodze do Morskiego Oka. Z powodu upału, sięgającego do 37 stopni, w niedzielę, 30 czerwca, został odwołany dzień wyścigowy na Wrocławskim Torze Wyścigów Konnych na Partynicach. - Czerwiec tego roku jest najgorętszym od 208 lat. Ekstremalnie mocno odczuwają to konie wyścigowe, szczególnie wtedy, kiedy w tempie 900 m na minutę pokonują przeszkody. Nie możemy skazywać ich na takie piekł- poinformował wtedy Jerzy Sawka, dyrektor WTWK.

Reklama

Wzór płynie z Krakowa

To pokazuje, że obecność dorożek w sercu Wrocławia należy wreszcie wziąć pod lupę i ustalić zasady, które będą chronić konie przed nadmierną eksploatacją. Tak zrobił Kraków: kilka dni temu, bo  1 lipca, krakowski magistrat wprowadził zakaz wjazdu, postoju oraz przejazdu dorożek, obowiązujący na terenie Rynku Głównego oraz przy bazylice Mariackiej. Wcześniej był on wprowadzany w trybie awaryjnym. Firmy, które mimo upałów decydują się na prowadzenie działalności, mają wyznaczone postoje zastępcze dla dorożek, zlokalizowane w zacienionych miejscach. Obowiązkiem dorożkarzy jest regularne pojenie koni oraz śledzenie komunikatów i alertów, wydawanych przez Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej. Konie muszą być regularnie badane przez weterynarzy.

Newralgiczną temperaturą, przy której dorożkarze rozważają rezygnację z pracy, jest 28 stopni. Konie powinny ciągnąć dorożki stępem, czyli swoim najwolniejszym krokiem.

Na co dzień, w okresach mniej upalnych, w Krakowie obowiązuje ograniczenie ilości dni wjazdu dorożek do Rynku Głównego - jest to możliwe co drugi dzień, czyli 12-15 dni w miesiącu. Do 12 godzin na dobę ograniczone są też godziny ich wjazdu na Rynek. Regularnie prowadzone są kontrole stanu zwierząt i aktualności ich badań, także przy współpracy z naukowcami. Obowiązują też konkretne przepisy, dotyczące gabarytów dorożek, które mogą przewozić maksymalnie cztery osoby. Co najmniej raz w roku prowadzone są specjalne szkolenia z dbania o konie.

CZYTAJ TEŻ: NOCLEGOWNIA DLA BEZDOMNYCH URATOWANA PO NASZYM TEKŚCIE

Aby określić optymalne warunki pracy koni dorożkarskich, urząd miasta Krakowa zlecił specjalne badania. Przeprowadzono je na obowiązujących w mieście postojach dla dorożek, od czerwca do września 2014 roku, o różnych porach dnia. Analizy wykonała wykwalifikowana kadra naukowa zajmująca się zoohigieną pracy zwierząt. Były to badania psychometryczne, katatermometryczne, hematologiczne, biochemiczne i pulsometryczne. Wykorzystano do nich m. in. kamerę termowizyjną, która umożliwiła cyfrową rejestrację rozkładu temperatur oraz wizualizację promieniowania podczerwonego ciała koni i otaczającego podłoża. Badania te wskazały najlepsze i najgorsze miejsca na postój dorożek. 

Inny przykład kontroli dobrostanu koni, zaprzęgniętych do bryczek, można znaleźć w Wiedniu - tam zwierzęta te mają wszczepione eletroniczne chipy, które rejestrują czas ich pracy. 

Stare zarządzenie bez obostrzeń

We Wrocławiu brak takich badań i regulacji. Zasady wjazdu i poruszania się pojazdów na wrocławskim Rynku zostały ustanowione przez prezydenta Wrocławia Rafała Dutkiewicza w zarządzeniu z 15 grudnia 2010 r. Zezwala ono na wjazd i postój na terenie Rynku osób posiadających zezwolenie na świadczenie usług dorożkarskich. Jest tylko jedno ograniczenie - ze względu na wzmożony ruch i charakter miejsca mogą tam przebywać jednocześnie dwie dorożki. Zarządzenie to w ogóle nie bierze uwagę praw zwierząt, reguluje jedynie ruch uliczny. 

Koniom przyglądają się strażnicy miejscy. - Podlegli mi strażnicy, prowadząc działania prewencyjno-kontrolne w Rynku, w miarę posiadanej wiedzy i doświadczenia zawodowego, zwracają uwagę na sposób utrzymywania koni, użytkowanych przez dorożkarzy. W tej kwestii cenne informacje uzyskujemy od kierownika Referatu Konnego SMW, Zbigniewa Golonki. Z naszych obserwacji wynika, że w ciągu ostatnich dwóch lat usługi dorożkarskie prowadziły maksymalnie dwie osoby, zatem nie było problemu z przestrzeganiem ograniczenia ich ilości - mówi Zbigniew Słysz, komendant straży miejskiej we Wrocławiu.

I dodaje, że obserwowane przez straż miejską konie były zadbane, dobrze odżywione i wyglądały na zdrowe. Komendant relacjonuje, że w czasie postoju w Rynku konie znajdują się w cieniu, na południowej pierzei, i mają stały dostęp do wody.

CZYTAJ TEŻ: MARTWE SZCZENIAKI ZNALEZIONE W RZECE

Właściciel jednej z firm dorożkarskich, która oferuje usługi na wrocławskim Rynku, proszący o anonimowość, zapewnia, że ich konie są zadbane, a w duże upały dorożki nie wyjeżdżają na miasto. Twierdzi, że pracują w temperaturach do 30 stopni, przez 6-8 godzin, w przedziale godzinowym od 12 do 20. Koszt przejazdu bryczką uzależniony jest od klienta. Najwięcej płacą turyści.

- Dorożka przewozi cztery osoby. To jest nic w porównaniu do wyrywania i ciągnięcia dwutonowych drzew czy transportu węgla w przyczepach. Zabytkowe tramwaje są ciągnięte przez nasze konie rzadko, okolicznościowo - dodaje.

Palące kwestie etyczne

Nie przekonuje to aktywistów, broniących praw zwierząt. Uważają, że wykorzystywanie koni do celów zarobkowych powinno być zakazane.

- Wykorzystywanie koni do pracy w mieście jest niezrozumiałe w XXI wieku, kiedy to mamy wiele innych możliwości organizowania czasu turystom. Zakaz wykorzystywania koni do transportu turystów lub ograniczenie tras tych usług tylko do zacienionych i pozbawionych ruchu ulicznego parków miejskich wprowadziły już Londyn, Paryż, Oxford, Toronto, Montreal, Barcelona, Rzym, Las Vegas, Reno, Pekin i Bombaj. Światowe badania w tym zakresie dowodzą, że praca koni w wysokich temperaturach może prowadzić do poważnych chorób, a nawet do śmierci zwierzęcia - mówi Anna Plaszczyk z fundacji Viva. 

I tłumaczy, że w gorące dni, w wysokiej temperaturze i podczas ciężkiej pracy, konie mogą wydatkować nawet 10–12 litrów potu na godzinę. Nieskuteczna termoregulacja może prowadzić do przegrzania lub zapaści, zwłaszcza u koni o ciemnym umaszczeniu. Konie w takich warunkach mogą stracić 5-10 proc. masy ciała, co ogranicza funkcjonowanie ich mięśni. Hipertermia naraża je na przemęczenie i koszty zdrowotne. Im dłużej trwa ich praca w takich warunkach i im częściej jest ona w nich wykonywana, tym konsekwencje są poważniejsze i bardziej długofalowe.

- Neutralna strefa cieplna dla koni to zakres temperatur od 5 do 25 stopni. Zaleca się, w celu zapobiegania przegrzaniom, ograniczenie wysiłku do późnych godzin wieczornych lub wczesnych godzin rannych, kiedy temperatura jest niższa - dodaje Plaszczyk.

Wniosek z tego taki, że zmuszanie koni do pracy w temperaturze powyżej 25 stopni może być potraktowane jako znęcanie się nad zwierzętami i podlegać karze do trzech lat więzienia. Ale we Wrocławiu nikt nie bierze sobie tego do serca, a wszystko to dzieje się pod oknami Ratusza. 

Ogromna odpowiedzialność dorożkarza

Wojciech Gadziński, powiatowy lekarz weterynarii, jest zdania, że praca konia, ciągnącego dorożkę po poziomej nawierzchni, spokojnym krokiem, nie jest dla niego nadmiernym obciążeniem, ale tylko wtedy, gdy spełnione są odpowiednie warunki.

- Konie przed sezonem powinny być badane i używane w celach zarobkowych tylko w sytuacji optymalnego zdrowia. Powinny mieć przerwy, dostęp do wody i postoje w miejscach zacienionych. Zdecydowanie nie powinny pracować podczas upałów - mówi.

I dodaje, że choć mamy normy unijne, dotyczące przewozu zwierząt, to zdecydowanie brak przepisów, które regulowałyby pracę koni. 

- Nie zostały ustalone maksymalna temperatura, w której koń może wykonywać pracę, zakres godzin ani częstotliwość przerw. Dlatego to na dorożkarzu, który najlepiej zna swoje zwierzęta, spoczywa obowiązek uważnej obserwacji stopnia zmęczenia konia. Na tej podstawie powinien podejmować decyzję o przerwie, końcu pracy lub nawet jej niepodjęciu - przekonuje Gadziński.

Reakcja na apel TuWroclaw.com

Z apelem o objęcie troską koni, pracujących na Rynku we Wrocławiu, zwróciliśmy się do prezydenta Jacka Sutryka i czekamy na jego stanowisko w tej sprawie. Wstępnie rozmawialiśmy o tym z rzecznikiem wrocławskiego magistratu, Arkadiuszem Filipowskim. Ten zapowiedział, że miasto wkrótce podejmie stosowne działania, tym bardziej, że jest to teren Wrocławskiego Parku Kulturowego. 

- Zgadzam się z tym, że należy przyjrzeć się tej sprawie. W urzędzie miasta, w biurze Wrocław Bez Barier, pracuje m.in. behawiorystka, z którą będziemy konsultować problem. Na pewno nie chcemy, by konie cierpiały. Na razie można reagować jedynie interwencyjnie, na przykład zgłaszając nieprawidłowości straży miejskiej, ale przydałyby się rozwiązania systemowe - mówi Filipowski.

Do sprawy będziemy wracać. 

 

Czy dorożki na Rynku to wykorzystywanie koni?





Oddanych głosów: 487

Oceń publikację: + 1 + 10 - 1 - 12

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy wydzielenie buspasa na Podwalu to dobry pomysł?





Oddanych głosów: 194