zamknij

Sport

Niechlubna tradycja podtrzymana. Śląsk przegrał u siebie z Legią Warszawa

2021-03-07, Autor: Bartosz Królikowski

Lata mijają, drużyny się zmieniają, a WKS wciąż nie ma sposobu na Legię na Stadionie Wrocław. Piłkarski Śląsk Wrocław przegrał na własnym stadionie 0:1 z Legią Warszawa i utracił miano jedynej niepokonanej u siebie drużyny w sezonie 2020/21.

Piłkarze Śląska przełamali wreszcie niemoc zwycięstw w lidze, pokonując w poprzedniej kolejce Pogoń Szczecin 2:1. Styl gry wrocławian dalej był daleki od ideału, a gdyby rywale byli skuteczniejsi, WKS przegrałby z kretesem. Ale na koniec meczu liczy się wynik, a ten był korzystny dla wrocławian. Piłkarze Vitezslava Lavicki mogli odetchnąć z ulgą, że pasmo porażek zostało przerwane, a sam szkoleniowiec odsunął nieco nóż od swojego gardła. Widmo jego zwolnienia wciąż istnieje, bo czy kryzys zostanie zażegnany pokaże zdecydowanie więcej niż jeden mecz i to wygrany dość szczęśliwie. Aczkolwiek dalsza praca w luźniejszej atmosferze, może przynieść bardziej wymierne efekty.

Reklama

W dzisiejszym meczu piłkarze Lavicki musieli stawić jednak czoła największemu koszmarowi Śląska na Stadionie Wrocław od lat. W zeszłym sezonie do grudnia WKS podobnie jak teraz był niepokonany na własnym stadionie. Wówczas przyjechała do nich Legia Warszawa i brutalnie przerwała passę, wygrywając 3:0. Było to już siódme zwycięstwo warszawian we Wrocławiu, odkąd WKS wyprowadził się z Oporowskiej. Historia zatem nie przemawiała za Śląskiem, podobnie jak tabela, której Legia jest liderem. Ale warszawianie byli dziś osłabieni brakiem wykartkowanych Luquinhasa oraz Andre Martinsa.

Co do zmian w składzie WKS-u względem meczu z Pogonią, to tych nie brakowało. Co jasne, kontuzjowanego Mariusza Pawelca zastąpił Mark Tamas. Niespodzianką był Patryk Janasik w wyjściowym składzie i to ustawiony w środku pola, a nie na boku obrony jak to zwykle było. Z uwagi na ten manewr na ławkę trafił Waldemar Sobota. Dość sensacyjnie wśród rezerwowych zaczął też Mateusz Praszelik, za którego oglądaliśmy od pierwszej minuty Lubambo Musondę.

W pierwszym kwadransie oglądaliśmy sporo walki w środku pola. Oba zespoły wykonywały sporo podań, ale konkretów było jak na lekarstwo, tak z jednej strony jak z drugiej. W 15. minucie Łukasz Bejger sfaulował Filipa Mladenovicia blisko linii pola karnego. Sędzia początkowo podyktował jedenastkę dla Legii, ale szybko dostał sygnał z wozu VAR, że faul jednak był przed szesnastką i zmienił decyzję na rzut wolny. Tego nie wykorzystał z kolei Walerian Gwilia, więc na szczęście dla WKS-u, skończyło się na strachu.

Śląsk podobnie jak tydzień wcześniej z Pogonią, nie był stroną dominującą w tym spotkaniu. Legia była przy piłce zdecydowanie częściej. Bardzo dobrą okazję miał Rafael Lopes, ale z kilkunastu metrów trafił w boczną siatkę. Śląsk odpowiedział główką Roberta Picha, którą wyłapał Artur Boruc. Ogólnie jednak sporo w tym meczu było niedokładności, zdarzyło się nawet kilka absurdalnych podań absolutnie do nikogo, które skończyły za linią boczną. Strzały, gdy już się pojawiały, były w większości podobnie niecelne. Nie porwała ta pierwsza połowa i to tak lekko mówiąc. Żadna z drużyn nie zrobiła bardzo wiele, by padły tu gole, więc do końca pierwszej połowy wynik 0:0 nie uległ zmianie.

Po przerwie tempo spotkania nie wzrosło zbyt mocno, aczkolwiek oba zespoły miały swoje szanse. W słupek bramki Matusa Putnockiego trafił strzałem głową Tomas Pekhart. Śląsk natomiast był blisko dwukrotnie. Najpierw w 60. minucie niepilnowany w polu karnym Bartłomiej Pawłowski nie trafił w bramkę z kilkunastu metrów. Chwilę później minimalnie nad poprzeczką główkował Mark Tamas. Niewykorzystane sytuacje zemściły się na Śląsku brutalnie. W 64. minucie z kontrą popędził Paweł Wszołek, uciekł obrońcom i w sytuacji sam na sam pewnie pokonał Putnockiego, dając Legii prowadzenie.

Śląsk musiał gonić wynik, ale szło im to jak krew z nosa. Większość prób ataku kończyła się albo niedokładnym podaniem, albo po prostu neutralizacją ze strony obrońców Legii. Niewiele zabrakło, a Śląsk sam pomógłby warszawianom w rozstrzygnięciu meczu. W 83. Minucie Łukasz Bejger fatalnie podał wprost pod nogi Tomasa Pekharta. Na jego szczęście Czech przegrał pojedynek sam na sam z Matusem Putnockim. Gdyby strzelił na 2:0, to praktycznie zapewniłby Legii zwycięstwo.

Inna sprawa jest taka, że aby odebrać Legii wygraną, potrzebny był gol Śląska. Tego mógł wrocławianom zapewnić już w doliczonym czasie Mateusz Praszelik, ale w świetnej sytuacji nie trafił czysto w piłkę. Śląsk miał jeszcze na sam koniec rzut rożny, ale nie przyniósł on pożądanego efektu. Wrocławianie ten mecz przegrali i utracili miano niepokonanych na własnym stadionie.

Znów ta Legia. Tak mogliby rzec kibice Śląska po tym meczu. Podobnie jak w zeszłym sezonie to warszawianie zdobywają Twierdzę Wrocław jako pierwsi. Paradoksalnie jeśli chodzi o ilość okazji stworzonych w meczu, to nie był zły mecz Śląska. Owszem do dobrego poziomu wciąż daleko. Ale wrocławianie mieli w nim więcej sytuacji niż nawet tydzień temu z Pogonią, gdy wygrali 2:1. Lecz tym razem brakowało skuteczności, czy to Robertowi Pichowi, czy Mateuszowi Praszelikowi. Dziś tego wyrównania po prostu zabrakło.

Śląsk przegrał pierwszy raz u siebie w tym sezonie, a teraz czeka ich powrót na wyjazd. Już w piątek 12 marca o 18:30 WKS zagra w Krakowie z Cracovią.

Śląsk Wrocław – Legia Warszawa 0:1

Gole:

0:1 – Paweł Wszołek 64’

Śląsk: Putnocky – Cotugno (86. Praszelik), Bejger, Tamas, Stiglec – Musonda, Scalet, Janasik, Pich (78. Sobota), Pawłowski (70. Zylla) – Exposito (78. Piasecki)

Legia: Boruc – Juranović, Wieteska, Shabanov, Mladenović – Wszołek, Slisz, Gvilia, Lopes, Kapustka – Włodarczyk (50. Pekhart)

Żółte kartki: Bejger, Pich (WKS) – Shabanov (Legia)

Sędzia: Sebastian Jarzębak

Oceń publikację: + 1 + 3 - 1 - 1

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Jaką nazwę powinien nosić skwer przy Zakładzie Karnym przy ul. Kleczkowskiej?




Oddanych głosów: 458