zamknij

Wiadomości

Niepewne losy kolei miejskiej we Wrocławiu. Były prezes KD twierdzi, że rację mają kolejarze

2021-05-17, Autor: Bartosz Senderek

Wciąż niepewne są losy kolei miejskiej we Wrocławiu. Trwa pat, w związku z którym najprawdopodobniej od 1 lipca wrocławianie stracą możliwość korzystania w obrębie miasta z pociągów na bilecie komunikacji miejskiej. Koleje Dolnośląskie i Urząd Miejski Wrocławia wymieniają się komunikatami w tej sprawie. Były prezes Kolei Dolnośląskich, dziś patrzący na sprawę nieco z boku, przyznaje rację kolejarzom i twierdzi, że jeśli Wrocław chce mieć kolej miejską z prawdziwego zdarzenia, to musi za nią zapłacić.

Reklama

Przypomnijmy, że w konflikcie pomiędzy wrocławskim magistratem i spółkami kolejowymi, które obsługują połączenia wewnątrz miasta, chodzi głównie o pieniądze. W zamian za możliwość korzystania z kolei na biletach wrocławskiej komunikacji miejskiej (czasowych i okresowych), miasto musiało dzielić się z Kolejami Dolnośląskimi i POLREGIO wpływami z biletów. Do tej pory strony rozliczały się ryczałtem ustalanym przez kolejarzy na podstawie szacunków.

Tak skonstruowana umowa jednak przestała się podobać Urzędowi Miejskiemu Wrocławia, który początkowo miał domagać się od kolejarzy 40% od ryczałtu za drugą połowę tego roku. Urzędnicy chcą też, by kwota, jaką miasto ma przekazywać KD i POLREGIO nie była już zryczałtowana, ale ustalana w oparciu o rzeczywistą liczbę pasażerów, wynagrodzenie wg stawek za pracę przewozową według stawek MPK albo miasto miałoby płacić za część pracy przewozowej na terenie Wrocławia i zintegrować wszystkie bilety MPK.

W ubiegłą niedzielę Koleje Dolnośląskie wydały komunikat, w którym spółka odnosi się do całego zamieszania i tłumaczy, że część informacji pojawiających się w mediach jest nieprawdziwa.

Przewoźnik przede wszystkim nie zgadza się z narracją, jakoby kolejarze zażądali od władz Wrocławia zbyt wygórowanych stawek bez zwiększenia oferty. Koleje Dolnośląskie przekonują, że wzrost kwot w ramach rekompensaty za bilety wynika z tego, że wrocławianie coraz chętniej wybierają kolej, jako środek poruszania się po mieście. KD przekonują też, że zaproponowały władzom Wrocławia nowe rozwiązania komunikacyjne polegające na uruchomieniu połączeń kolejowych, które miałby rozwiązać problemy komunikacyjne na południu i wschodzie Wrocławia. Spółka w swoim komunikacie zgłasza gotowość realizacji połączeń z przystanków Wrocław Szczepin (obsługa centrum) oraz Iwiny (zlokalizowany w rejonie osiedla Jagodno), a także uruchomienie połączeń na liniach: 292 (wschód miasta: Kowale, Popiele, Swojczyce, Strachocin, Wojnów, Wojnów Wschodni) oraz 285 (południe miasta: Wojszyce, Partynice i dalej w kierunku Bielan Wrocławskich i Sobótki).

Wciąż nie ma oficjalnej odpowiedzi

Mimo zapewnień ze strony władz Wrocławia, że magistrat prowadzi negocjacje związane z przedłużeniem umowy, w komunikacie przewoźnika możemy przeczytać, że Gmina Wrocław do tej pory nie udzieliła formalnej odpowiedzi na propozycję kontynuacji współpracy.

– 16 kwietnia 2021 r. Koleje Dolnośląskie w piśmie KD/H/04-01/2021 przedstawiły ofertę przedłużenia umowy do końca 2021 r. na obecnie obowiązujących warunkach. Do dziś nie wpłynęła oficjalna odpowiedź w tej sprawie – czytamy w oświadczeniu Kolei Dolnośląskich.

Urzędnicy z wrocławskiego magistratu przekonują, że propozycje, o których Urząd Miejski Wrocławia poinformował opinię publiczną (m.in. 40% zniżka), miały paść podczas bezpośredniego spotkania przedstawicieli magistratu z przewoźnikami.

– Podczas spotkania z przedstawicielami KD i POLREGIO (16 kwietnia) miasto poinformowało, że oczekujemy na zajęcie stanowiska przez Spółki odnośnie rabatów dla pasażerów w nowym rozwiązaniu biletowym, o który zabiegamy od lutego – a nasza formalna odpowiedź będzie przekazana przewoźnikom, po podjęciu ostatecznych decyzji w tej sprawie – odpowiada Patryk Załęczny z Urzędu Miejskiego Wrocławia, który deklaruje, że Gmina Wrocław jest zainteresowana dalszą współpracą, ale domaga się zmian warunków dotyczących wysokości dofinansowania oraz sposobu liczenia pasażerów. – Proszę pamiętać, że są to publiczne pieniądze, podatki mieszkańców i należy je wydawać efektywnie. Jesteśmy gotowi podpisać nową umowę, ale tylko i wyłącznie na podstawie klarownych parametrów, jak liczba podróżnych, przejazdów czy zatrzymań na terenie Wrocławia – deklaruje Załęczny.

Koniec darmowych przejazdów dla dzieci i seniorów

Koleje Dolnośląskie w swoim oświadczeniu zauważają też, że brak kontynuacji współpracy na dotychczasowych warunkach, będzie oznaczać koniec bezpłatnych przejazdów dla dzieci, młodzieży i seniorów, którzy obecnie koleją podróżują na takich samych zasadach, jak innymi pojazdami komunikacji miejskiej, czyli bezpłatnie. W przypadku braku porozumienia między miastem i kolejarzami osoby te, chcąc podróżować pociągiem po Wrocławiu, będą musiały kupować normalne bilety z uwzględnieniem ulg ustawowych.

Urząd miejski nie chce odnosić się do zarzutów pozbawienia tych grup możliwości bezpłatnego korzystania z komunikacji kolejowej. W magistracie komentują jedynie, że grupy te na podstawie decyzji rady miejskiej na nadal będą mogły jeździć za darmo tramwajami i autobusami.

Były prezes KD: Wrocław chce tworzyć kolej aglomeracyjną, ale za nią nie płacić

Całe zamieszanie wokół kolei miejskiej we Wrocławiu chłodnym okiem obserwuje były prezes Kolei Dolnośląskich Piotr Rachwalski, który ze spółką pożegnał się po tym, jak władzę na Dolnym Śląsku przejęła koalicja PiS-Bezpartyjni Samorządowcy.

– To nie jest tak, że kolejarze teraz sobie zażyczyli nagle coś więcej. Zażyczyli sobie za drugie półrocze tyle, co za pierwsze i to jest zrozumiałe. Gdyby miasto chciało zrobić własną kolej miejską, to musiałby do tego wyliczenia dodać jeszcze jedno zero – komentuje były szef KD.

Piotr Rachwalski, choć na wiele działań nowego zarządu KD patrzy z rezerwą, w tym wypadku nie ma wątpliwości, że rację mają kolejarze i taką ocenę podpiera własnymi doświadczeniami. – Sam się zmagałem z ratuszem przez 4,5 roku i widzę, że nic się nie zmieniło – komentuje. – Mimo zmiany prezydenta, nie zmienił się drugi szereg dyrektorów i osób odpowiedzialnych za tworzenie, a w sumie nietworzenie kolei aglomeracyjnej w mieście. Te osoby od lat wprowadzają w błąd – a przynajmniej chcę w to wierzyć – kolejnego już prezydenta i próbują tworzyć kolej miejską cudzymi rękami – dodaje.

Były prezes KD w rozmowie z tuWroclaw.com przekonuje, że kolej miejska, podobnie jak inne zaawansowane systemy transportowe np. metro, jest to usługa drogą. – Ale jeśli chce się być stolicą aglomeracji, to trzeba się zachowywać jak stolica. Szlachectwo zobowiązuje – śmieje się Rachwalski i dodaje, że jeżeli Wrocław chce zmniejszyć liczbę samochodów na ulicach, musi stawiać na rozwój, w tym transport kolejowy wewnątrz miasta.

Piotr Rachwalski krytykuje też magistrat za tłumaczenie zapowiedzi nieprzedłużenia umowy względami ekonomicznymi. Uważa, że jeżeli Wrocław nie zechce przystać na obecną propozycję kolejarzy, w dłuższym okresie narazi się na poważniejsze straty. – Myślę, że teraz więcej niż połowa dojeżdżających koleją do pracy do Wrocławia, kupuje bilet do skrajnej stacji np. do Leśnicy, Pracz czy Psiego Pola, a dalej już jedzie na bilecie miejskim. Jeśli nie będzie integracji, to pojawia się ryzyko, że taka osoba kupi bilet do Dworca Głównego i dalej skorzysta z roweru miejskiego, hulajnogi albo przejdzie się pieszo lub – co gorsza – zamiast kupować dwa bilety, zrezygnuje z transportu publicznego i przyjedzie samochodem – tłumaczy ekspert.

Rachwalski uważa też, że w przypadku budowy kolei miejskiej, zwłaszcza w dobie pandemii, nie miasto nie powinno opierać swoich rozliczeń z kolejarzami na liczbie pasażerów, tylko na podaży: uruchomionych linii, kursów czy liczby zatrzymań na poszczególnych przystankach.

– Rozumiem kłopoty Wrocławia wynikające z kryzysu, ale w skali kilkumiliarodowego budżetu kłócenie się o 9 mln zł i psucie jedynej namiastki kolei miejskiej, która po tylu latach z bólem powstała, jest nierozważne i zaprzecza wszelkim obietnicom wyborczym, czy wnioskom z panelu obywatelskiego, które miały być przyjmowane bez dyskusji – podsumowuje Piotr Rachwalski, który ma nadzieję na to, że obecny konflikt między miastem a kolejami, których właścicielem jest urząd marszałkowski, nie ma tła politycznego. – Gdyby okazało się, że jedni robią drugim na złość kosztem pasażera, to rzeczywiście byłoby co najmniej dziwne i niezdrowe – dodaje.

Czy cofnięcie możliwości korzystania z pociągów na podstawie biletu MPK oznacza koniec kolei miejskiej we Wrocławiu?




Oddanych głosów: 2735

Oceń publikację: + 1 + 8 - 1 - 2

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy Muzeum Śląska Wrocław to potrzebna inwestycja?




Oddanych głosów: 228