zamknij

Sport

Niesamowity bój Hurkacza z Djokoviciem. Polak minimalnie gorszy od lidera światowego rankingu

2021-11-06, Autor: Bartosz Królikowski

Nie udało się Hubertowi Hurkaczowi pokonać wielkiego Novaka Djokovicia, ale popisu jaki wraz z nim dał, nie powstydziliby się najwięksi. Polak przegrał 6:3, 0:6, 6:7(5) z liderem rankingu ATP, po długimi fragmentami bardzo wyrównanym meczu. Wrocławianin odpadł tym samym w półfinale turnieju Masters w Paryżu, lecz i tak czeka go kolejny awans w światowym rankingu.

Reklama

Już przed półfinałowym meczem wiadomo było, że Hubert Hurkacz wyjedzie z Paryża szczęśliwy. Nie tylko dlatego, że ½ finału turnieju rangi Masters 1000 to duża rzecz, ale przede wszystkim ponieważ Polak zagwarantował sobie tym wynikiem udział w turnieju ATP Finals. Droga do tego nie była łatwa, bo niemal każdy z rywali wrocławianina w Paryżu postawił mu trudne warunki, a Australijczyk James Duckworth w ćwierćfinale prawdopodobnie najtrudniejsze. Ale to może i dobrze. Dobrze dlatego, że Hurkacz mógł po raz kolejny pokazać, iż na wyjazd do Turynu oraz grę pośród ośmiu najlepszych tenisistów minionego sezonu po prostu zasłużył. Zaś co do turnieju w stolicy Francji, to już dla Polaka było po prostu na zasadzie „have fun”. Ma to po co przyjechał, a może jeszcze więcej, bo gdy dochodzi się do półfinału, apetyt na więcej jest ogromny.

Aczkolwiek rywala miał dziś takiego, że o ile jego dotychczasowi przeciwnicy to było Kilimandżaro, tak teraz przeniósł się prosto na K2. I to zimą, czyli trudniej się nie da. Novaka Djokovicia nie trzeba przedstawiać nikomu. Nawet ci, którzy o tenisie ziemnym wiedzą tyle, że coś takiego istnieje, o wybitnym, i nierzadko kontrowersyjnym, Serbie z pewnością słyszeli. Tylko w tym roku wygrał 3 turnieje wielkoszlemowe, zatrzymany wyłącznie w Nowym Jorku podczas US Open. W swoim paryskim ćwierćfinale napracował się znacznie mniej od Hurkacza, bowiem bez większych kłopotów pokonał 6:3, 6:4 Amerykanina Taylora Fritza.

Jednak fakt że Polak przystępował do swojego spotkania po znacznie większej ilości gry w Paryżu wcześniej, w pierwszym secie nie był widoczny ani trochę. Zarówno Hurkacz jak i jego utytułowany rywal, swoje pierwsze gemy serwisowe w meczu wygrywali bardzo pewnie, nie dając sobie nawzajem szans na zdziałanie wielu rzeczy. Dopiero przy stanie 4:3 dla wrocławianina pojawiła się pierwsza szansa na przełamanie. Na szczęście, dla Polaka, a na jeszcze większe szczęście, on ją wykorzystał dzięki świetnej grze przy siatce. Był to bez wątpienia kluczowy moment tego seta, bowiem Djoković aby nie przegrać, musiał najpierw przełamać Polaka, a potem wygrać przy swoim serwisie. Już to pierwsze mu się nie udało. „Hubi” nie wypuścił szansy z rąk, choć miał kłopoty, bowiem Serb był blisko wygranej w gemie. Jednak nasz reprezentant wybronił się, a potem asem serwisowym zakończył zwycięską 6:3 partię.

Znacznie gorzej sprawy miały się w drugim secie. O nim Polak musiał jak najszybciej zapomnieć, gdyż krótko mówiąc, nie wyszło mu nic. Podrażniony Djoković wszedł na niesamowite obroty, a na dodatek sam Hurkacz zaczął popełniać sporo prostych błędów. To przeciwko każdemu tenisiście przepis na kłopoty. Zaś przeciwko takiemu jak Serb, na masakrę. Taka też się zdarzyła, bowiem Polak przegrał partię nr 2 najwyżej jak się da, czyli 0:6.

Wiele wskazywało na to, że i trzeci set pewnie padnie łupem lidera światowego rankingu. Djoković dość szybko przełamał po raz kolejny Polaka, wychodząc na prowadzenie 4:1. Wydawało się, iż na tak rozpędzonego Serba już nic Hurkacz nie poradzi. Owszem, nic, ale bardziej mylnego. Nasz reprezentant zaliczył wielki powrót do tego meczu. W kluczowym momencie przełamał powrotnie rywala, a potem doprowadził do stanu 4:4. Spotkanie tak naprawdę zaczęło się od nowa.

Końcówka była niesamowicie wyrównana. Hurkacz miał znacznie większe kłopoty by utrzymać serwis, w wymianach lepszy był Djoković. Polak wybronił nawet piłkę meczową. Ale był mimo wszystko skuteczny. Doszło więc do tie-breaka. W nim sytuacja ciągle się zmieniała. Był moment gdy Serb był bliżej wygranej, był też gdy to Hurkacz prawie czuł już to zwycięstwo. Ostatecznie jednak to „Nole” w decydującym momencie wygrał punkt przy serwisie Polaka, a potem wykorzystał piłkę meczową.

Hubert Hurkacz przegrał, ale takie porażki dają nierzadko więcej niż zwycięstwa. Wyjść ze stanu 1:4, obronić meczbola i doprowadzić do tie-breaka przeciwko komuś takiemu jak Novak Djoković to wielka sztuka. To starcie, choć przegrane, to pieczątka na bilecie wrocławianina do ATP Finals. Tam być może dojdzie do rewanżu między tą dwójką. Pewne jest to, że od poniedziałku Polak będzie nr 9 w rankingu ATP.

Półfinał turnieju ATP Masters 1000 w Paryżu:

Novak Djoković (1) – Hubert Hurkacz (7) 3:6, 6:0, 7:6(

Oceń publikację: + 1 + 7 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Najczęściej czytane

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Kto byłby lepszym prezydentem Wrocławia?



Oddanych głosów: 1337