zamknij

Sport

Nieudana pogoń koszykarzy Śląska. WKS przegrał w Dąbrowie Górniczej

2019-10-07, Autor: prochu

Po kapitalnej inauguracji sezonu z HydroTruckiem Radom, w 2. kolejce Energa Basket Ligi koszykarze Śląska Wrocław zmuszeni byli uznać wyższość rywala. Po bardzo zaciętym spotkaniu i nerwowej końcówce MKS Dąbrowa Górnicza wygrał w hali Centrum z WKS-em 98:94.

Już przed meczem wiadomo było, że to starcie będzie dużo trudniejsze od inauguracyjnego. MKS wygrał bowiem swoje pierwsze spotkanie z GTK Gliwice, a teraz miał przed sobą pierwszy występ przed własną publicznością. Śląsk rozpoczął spotkanie taką samą piątką, jak ponad tydzień temu: Kamil Łączyński, Devoe Joseph, Mathieu Wojciechowski, Michał Gabiński, Aleksander Dziewa.

Reklama

Pierwsza kwarta upłynęła pod znakiem lekkiej przewagi gospodarzy. Z szaleńczą skutecznością rozpoczęli Robert Johnson (4/5 z gry, 9 pkt) i Tavarius Shine (3/4 z gry, 8 pkt), którzy trafiali z otwartych pozycji spowodowanych nieuwagą gości lub ich słabym powrotem do obrony. WKS szukał gry bliżej kosza, z dystansu nie trafił jednak ani razu (0/4) i mimo dobrej dyspozycji Aleksandra DziewyMathieu Wojciechowskiego, po 10 minutach przegrywał 17:24.

W drugiej ćwiartce udało się nieco powetować słabą skuteczność zza łuku - wrocławianie trafili w niej aż 6-krotnie, po 2 celne rzuty zaliczyli Devoe Joseph i dający świetną zmianę z ławki Clayton Custer. Niestety za nieco lepszą grą w ataku nie poszła zmiana wyniku, gdyż dąbrowianie dołożyli kolejnych 5 trójek i do przerwy mieli na swoim koncie już 8/11 za 3. Po 20 minutach MKS prowadził jednak tylko 49:44 i sprawa rozstrzygnięcia była jak najbardziej otwarta.

Po zmianie stron nareszcie zobaczyliśmy drużynę Śląska, która nie tylko goniła już wynik, ale i była w stanie chwilami przejmować inicjatywę. Gospodarze względnie kontrolowali przebieg spotkania prowadząc kilkoma punktami, jednak na 3 minuty przed końcem po nieco lepszym momencie w obronie, trudnej i udanej akcji Andrew Chrabascza oraz trójce Mathieu Wojciechowskiego, WKS wyszedł na pierwsze w meczu prowadzenie - 67:65. Przed decydującą kwartą Śląsk przegrywał jednak 69:72, gdyż moment zagapienia ponownie wykorzystał świetny tego dnia Bryce Douvier.

Ostatnia część gry przyniosła szybki powrót na prowadzenie gości po trójce Kamila Łączyńskiego i fadeawayu Torina Dorna (74:72). Do tej pory względnie udawało się zatrzymać największą gwiazdę MKS-u - Dominica Artisa (2/9 z gry). Amerykanin uaktywnił się jednak w ostatnich minutach i do spółki z Douvierem zdobył 13 punktów z rzędu, dzięki czemu MKS ponownie był w lepszej sytuacji na 6 minut przed końcem meczu (85:77). Ofensywny zryw wrocławian pozwolił zniwelować stratę do różnicy 1 punktu, ale w kolejnych sekundach cała sytuacja się powtórzyła.

MKS ponownie odskoczył i na 90 sekund przed ostatnią syreną prowadził 93:86. Mimo to drużyna Andrzeja Adamka ponownie zdołała wrócić do gry - ciężar gry wziął na siebie Aleksander Dziewa. Dwie obronione akcje sprawiły, że przy 26 sekundach do końca gospodarze prowadzili tylko 94:92 i mieli posiadanie. Dąbrowianie wznowili grę ale pod presją agresywnej obrony wrocławian stracili piłkę po złym podaniu Artisa i przechwycie Dziewy. Śląsk miał piłkę i ostatnią akcję, która mogła dać remis lub zwycięstwo, niestety Torin Dorn zbyt szybko chciał znaleźć pod koszem otwartego partnera, co zakończyło się kluczową dla rozstrzygnięcia stratą. W kolejnych minutach Trójkolorowi zmuszeni byli faulować taktycznie, MKS nie wypuścił jednak zwycięstwa z rąk i wygrał 98:94.

- Gratuluję drużynie MKS-u, rozegrali bardzo dobre spotkanie, grali bardzo skutecznie. Nie do zatrzymania byli dzisiaj Bryce DouvierRobert Johnson. Pomijając kilka założeń defensywnych, których nie zrealizowaliśmy, myślę, że byliśmy równorzędnym rywalem. Staraliśmy się atakować pomalowane i to założenie w pewnym sensie przyniosło skutek. Gdyby nie tak wysoki procent skuteczności gospodarzy, być może pozwoliłoby nam to na zwycięstwo - skomentował spotkanie trener Andrzej Adamek.

- Jeżeli chcemy wygrywać mecze na wyjeździe, nie możemy tracić blisko 100 punktów. Naszym największym problemem jest obrona. Myślę, że przede wszystkim musimy rozliczyć się za słabszą pierwszą połowę, w której zagraliśmy z gorszą od rywali energią. Jeżeli spojrzymy na statystyki, to można stwierdzić, że mecz był od samego początku do samego końca wyrównany. Większa determinacja drużyny z Dąbrowy pozbawiła nas zwycięstwa i na to nie możemy sobie pozwolić, gdyż to my musimy zawsze być bardziej zdeterminowani niż przeciwnik - dodał po meczu kapitan Michał Gabiński.

MKS Dąbrowa Górnicza - Śląsk Wrocław 98:94 (24:17, 25:27, 23:25, 26:25)
MKS: Johnson 20 (2), Douvier 20 (3), Artis 18 (4), Shine 15 (2), Put 9 (1), Shonganya 8, Dawdo 6 (2), Kobel 2, Wasyl 0.
Śląsk: Joseph 18 (4), Dziewa 18, Wojciechowski 14 (1), Łączyński 13 (3), Custer 11 (2), Dorn 9, Gabiński 6, Musiał 3 (1), Chrabascz 2.

Oceń publikację: + 1 + 0 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Jak oceniasz pracę SOR w szpitalu przy Fieldorfa?






Oddanych głosów: 61