zamknij

Kultura

Niewidomy pisarz o „Trylogii Wrocławskiej” i Tomaszu Komendzie [WYWIAD]

2018-04-02, Autor: Michał Hernes

– Sprawa człowieka, który osiemnaście lat spędził za kratami, choć nie popełnił zarzucanego mu czynu w niedługim czasie doczeka się przeniesienia na karty książki lub ekran filmowy – mówi nam Tomasz Wandzel, pisarz, który w wieku 23 lat stracił wzrok z powodu jaskry. 12 kwietnia premierę będzie miała jego najnowsza książka, kryminał „Czyste Zło”, będąca pierwszą częścią „Trylogii Wrocławskiej”.

Reklama

Michał Hernes: Pisarz Wojciech Chmielarz powiedział w jednym z wywiadów, że kryminał ma dwa podstawowe toposy, jeśli chodzi o lokalizację – topos małego miasteczka i topos wielkiego miasta, gdzie są wielkie pieniądze, piękne kobiety, gangsterzy, politycy, duże interesy. Czy zgadza się pan z nim i co pan sądzi o tej opinii?
Tomasz Wandzel
: Umiejscowienie akcji kryminału w konkretnym miejscu i nieważne, czy mówimy o wielkiej metropolii czy prowincjonalnym miasteczku, niesie za sobą określone konsekwencje. Każdy taki wybór zmusza autora do operowania specyficznym językiem, tworzenia postaci o osobliwych cechach charakteru czy nawet konstruowania fabuły tematycznej. Jeśli chcemy napisać kryminał, którego jądrem będą ciemne interesy prywatyzacyjne, to nie umiejscowimy akcji we Wrocławiu, tylko w Warszawie czy Krakowie. Osobiście uważam, że ważniejsza od miejsca jest fabuła. Można napisać kryminał, który w całości rozgrywa się w jakimś domu, pociągu, samolocie czy na statku i są tego liczne przykłady.

– Ile masz miast w Polsce, gdzie możesz wiarygodnie zbudować taką opowieść? – pyta Chmielarz. – Jest Warszawa i parę miast, gdzie może by się to udało: Trójmiasto, Śląsk, Poznań, Wrocław. To jest chyba wszystko – dodał. Czy we Wrocławiu faktycznie możliwe jest wiarygodne zbudowanie takiej opowieści?
Nie tylko Wrocław, ale także cały Dolny Śląsk jako region o burzliwych i skomplikowanych losach jest doskonałym wyborem dla autorów chcących napisać powieść z wątkami historycznymi i nie dotyczy to tylko kryminałów. Moja debiutancka powieść pt. „Dom w Chmurach” w dużej części rozgrywa się w górach Sowich i sporo w niej wtrąceń z historii. Wracając jednak do kryminałów i samego Wrocławia, to wielu autorów udowodniło, że można o nim pisać ciekawe, trzymające w napięciu i pełne zwrotów akcji powieści. Warto choćby przywołać „Wrocławską Madonnę” Jolanty Marii Kalety.

Jaki przyświecał panu cel w trakcie pisania „Czystego Zła”?
Próba zmierzenia się z kryminałem jako gatunkiem literackim. Podobnie jak w przypadku moich pozostałych powieści, z których każdą traktowałem niczym wyzwanie. „Dom w Chmurach” był odpowiedzią na pytanie, czy w ogóle będę potrafił napisać powieść. W „Hyclu” podjąłem się opisania przedstawionych zdarzeń z dwóch perspektyw, ludzkiej i psiej. Z kolei „Grzeczna Dziewczynka” była eksperymentem, w którym jako mężczyzna opowiedziałem kilkanaście lat życia kobiety niejako wchodząc w jej skórę. „Żółty Długopis” to zbiór opowiadań, który uważam za powrót do korzeni, początków mojej przygody z pisaniem. „Czyste Zło” to z pewnością początek mojej nowej literackiej drogi pełnej mrocznych sekretów, chęci posiadania, chorobliwych skłonności i jeszcze kilku innych elementów, dla których odpowiednim miejscem jest właśnie powieść kryminalna.

– Może najbardziej polskim elementem kryminału jest to, że bohater non stop zderza się z jakimś układem. Chociaż nawet nie – z układzikami” – napisał Chmielarz. Co sądzi pan o tej opinii?
Poza pisaniem sporo czytam i nie sposób zaprzeczyć powyższej tezie. Jednocześnie muszę powiedzieć, że czytając powieści, w których występuje ten schemat mam poczucie, że są one ograniczone w oddawaniu rzeczywistości. Nie mam tu na myśli miejsc i postaci, ale wspomniane już układy i układziki. Realia, zwłaszcza te kryminalne są zupełnie inne, a fakt, że gdzieś wykryto jakiś układ czy spisek nie znaczy, że są one powszechne. Trudno jednak nie wspomnieć o czytelnikach. Dla nich powieść, szczególnie kryminalna, powinna być jak czekolada dla uzależnionego od słodyczy.

W „Czystym Złu” wrocławski gangster przyjmuje zlecenie, a potem zostaje napadnięty. Skąd ten pomysł? Dlaczego gangster jest bohaterem?
Bardziej odpowiednie jest określenie postać, i to raczej negatywna. Nawet fakt, że przez szemrane interesy prawie pożegnał się z życiem nie robi na nim zbyt wielkiego wrażenia. Jakby śmierć była wkalkulowana w gangsterską profesję. Ale nie jest to jedyny czarny charakter w powieści. Oczywiście dla równowagi czytelnik znajdzie również kilka postaci pozytywnych. Jedna z nich będzie prawdziwym bohaterem.

Chmielarz napisał, że problemem z polskimi kryminałami jest to, że mamy w nich „małe, śmieszne układziki, które wynikają z małych interesów małych ludzi”. Rozumiem, że nie taki przyświęcał panu cel?
„Czyste Zło” to historia, w której brak jest jakichkolwiek układów. Mamy tu do czynienia z zazdrością, chciwością, kłamstwem, bezwzględnością i pragnieniem zemsty. To ostatnie nadaje rytm całej powieści. Motyw pomszczenia kogoś to dość popularny temat i dający się interpretować na wiele sposobów. Dlatego też poszedłem w tym kierunku.

Jak napisać dobry, trzymający w napięciu kryminał?
Z pisaniem i to nie tylko kryminałów jest jak z przygotowywaniem potrawy. Mamy przepis, wszystkie potrzebne składniki i wiedzę jak się do tego zabrać, a mimo to czasami coś pójdzie nie tak jak trzeba. Poza tym nawet jeśli wydaje nam się, że danie wyszło świetnie, to nie każdemu musi smakować. Wracając jednak do pisania, to należy pamiętać o kilku podstawach. Spójna fabuła, w której jedna rzecz logicznie wynika z drugiej, jest dobrze widziana przez czytelników. Podobnie jak wyraziste postacie, odpowiednio dawkowane napięcie i zwroty akcji. Bardzo często spotykam ostatnio powieści, które objętością i wagą przypominają cegły. Osobiście wolę pisać i czytać książki, które nie przekraczają trzystu stron.  

Skąd pan wie w trakcie pisania, że coś jest dobre albo trzymające w napięciu?
Tego można się tylko i wyłącznie domyślać. Często próbuję wcielić się w czytelnika i przeczytać to, co napisałem, nabierając do tego maksimum dystansu. Nie jest to łatwe, jednak pozwala ocenić tekst z większą dozą krytyki. Kilka razy właśnie dzięki tej metodzie doszedłem do wniosku, że jakiś fragment należy zmienić, coś dodać lub wyrzucić itd.

Dlaczego Wrocław i "Trylogia Wrocławska"?
Kiedyś mieszkałem we Wrocławiu, a i teraz kilka razy w roku odwiedzam to miasto. Dlatego uznałem, że będzie on pasował do moich planów związanych z napisaniem kryminału. Od samego początku zakładałem, że powstaną trzy powieści, dlatego też trylogia. Ich kolejną wspólną cechą będą tytuły. W każdym pojawi się wyraz „Zło”. Część postaci również będzie ta sama.

Mieszkał pan przez kilkanaście lat we Wrocławiu. Co pan sądzi o tym mieście i jak się ono zmieniło?
Zmiany, jakie nastąpiły podobne są do tych z jakimi mamy do czynienia w innych polskich miastach. Jak grzyby po deszczu wyrastają nowe centra handlowe czy osiedla mieszkalne. Wrocław nie jest już tym miastem, w którym mieszkałem. Jednak wciąż zachowuje swój wielokulturowy klimat.

Wrocław to miasto, w którym Piotr Rybak spalił kukłę Żyda, w którym mieszka były ksiądz antysemita Jacek Mięldar; to miasto, w którym policjanci zabili Igora Stachowiaka, a byłego już komendanta znaleziono nad ranem pijanego bez butów. Co pan sądzi o takim Wrocławiu?
Jest to ciemniejsza strona tego miasta. Doskonale nadająca się do wykorzystania w kryminale. Jedno z przytoczonych przez pana wydarzeń pojawi się w drugiej części trylogii pt. „Święte Zło”. Jednak nie należy zapominać, że to właśnie Wrocław był Europejską Stolicą Kultury. To we Wrocławiu są organizowane imprezy typu „Europa na widelcu” czy próby bicia rekordu Guinnessa w ilości osób grających na gitarze i wiele innych atrakcyjnych imprez.

Jak bardzo Wrocław jest inspirujący jako sceneria kryminału i co jest dla Pana w nim najbardziej inspirujące?
Inspiracją tak naprawdę może stać się wszystko. Wydarzenie, miejsce, osoba, a nawet przedmiot. Wrocław oferuje autorom całe mnóstwo inspiracji. Wystarczy otworzyć którąś z wrocławskich gazet, odwiedzić miejsca, gdzie turyści raczej nie zaglądają, a pomysły aż same pchają się do głowy.

Co pan sądzi o wrocławskich kryminałach Marka Krajewskiego?
To kolejny dowód, że Wrocław ze swoją bogatą i różnorodną historię, doskonale nadaje się na umiejscowienie w nim kryminałów historycznych.

– Problem polega na tym, że zamiast inwestować w autorów z Polski albo z innych ciekawych krajów, wszyscy kupują tych cholernych Skandynawów. Cały czas dostajemy tych samych autorów, którzy piszą to samo w taki sam sposób – uważa Wojciech Chmielarz. Czy zgadza się pan z nim, czy próbuje pan to zmienić?
Książki, czy to się komuś podoba czy nie są towarem, który podobnie jak inne dobra należy otoczyć odpowiednią opieką marketingową. Fakt, że sporo skandynawskich autorów jest tłumaczonych i wydawanych u nas świadczy o zaradności ich wydawców. Jednak jestem daleki od stwierdzenia, że skandynawskie kryminały nas zalewają. Mógłbym z czystym sumieniem wymienić dwudziestu rodzimych autorów radzących sobie dość dobrze na naszym niełatwym rynku wydawniczym. Każdego roku wydawnictwa otrzymują kilka tysięcy maszynopisów. Jedynie kilka procent z nich jest kierowana do druku. Powodów jest wiele, a główny taki, że Polacy mało czytają. Zaczynając swoją przygodę z pisaniem poznałem praktyki panujące w wydawnictwach i dlatego postanowiłem pójść inną drogą. Swoje książki wydaję samodzielnie. Dzięki temu mam wpływ na to, jak one wyglądają. To dobra strona bycia własnym wydawcą. Ta ciemniejsza wiąże się z ogarnięciem kwestii marketingowych i sprzedażowych, docieraniem do czytelników czy organizacją spotkań autorskich. Pisanie nie jest moim zawodem, ale pasją. Jedni zbierają znaczki, inni żeglują, a ja piszę książki.

Nie sposób nie mówić i nie myśleć o panu jako o niewidomym pisarzu. Czy ma pan z tym problem, czy to pomaga czy utrudnia?
Nigdy nie robiłem tajemnicy ze swojej niepełnosprawności, bo i ciężko byłoby to uczynić. Jeśli mówimy o kwestiach technicznych nie mam z tym żadnego problemu. Już od dobrych kilkunastu lat dzięki rozwojowi technologii osoby niewidome bez problemów mogą obsługiwać komputery, a dzięki temu otwierają się przed nimi nowe możliwości. Przyznaję, że czasami pisząc napotykam na pewne problemy, ale biorą się one z faktu, że gdy dwadzieścia jeden lat temu straciłem wzrok świat wyglądał trochę inaczej. Dlatego też chcąc opisać obecne trendy modowe, architektoniczne, czy jakieś inne proszę o pomoc osoby widzące.

Nie myślał pan o tym, żeby publikować pod pseudonimem, nie jako niewidomy pisarz?
Publikowanie pod pseudonimem daje jedynie pozorną anonimowość, a ostatnie przypadki znanych autorów, którzy postanowili to uczynić utwierdzają mnie w przekonaniu, że to kolejny sposób na zyskanie większego rozgłosu. Osobiście nie mam parcia na szkło. Nie traktuję swojej niepełnosprawności jako trampoliny, ani też nie ukrywam jej jak czegoś wstydliwego. Jest ona dla mnie czymś normalnym. Podobnie jak publikowanie pod własnym nazwiskiem.

Po tym, jak Magda Żuk zginęła w Egipcie. W Internecie powstawały całe grupy dyskusyjne, w których dziesiątki tysięcy ludzi żyły wielkim śledztwem. Czy to może być kolejna inspiracja?
Jak już wspominałem, prędzej inspiracją może być niemal wszystko, również przytoczona przez pana sytuacja. Wszystko zależy od tego, jak ta inspiracja zostanie spożytkowana.

Czy polskie społeczeństwo ma deficyt sprawiedliwości? Co pan sadzi o sprawie Tomasza Komendy? Kolejna inspiracja? Czy to pana wkurza, irytuje, czy odczuwa pan potrzebę podejmowania takich tematów?
Podejrzewam, że przywołana sprawa człowieka, który osiemnaście lat spędził za kratami, choć nie popełnił zarzucanego mu czynu w niedługim czasie doczeka się przeniesienia na karty książki lub ekran filmowy. Osobiście wybieram mniej medialne inspiracje.

Czy można pisać kryminały i nie stać się po drodze cynicznym człowiekiem?
Oczywiście, że można. Pisanie, zwłaszcza kryminałów, powinno być wolne od cynizmu. Wierzę w to, że jeśli nie wszyscy, to przynajmniej znaczna część piszących kryminały to ludzie, którym do cyników daleko.


Oceń publikację: + 1 + 5 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy uważasz, że patrole straży miejskiej na hulajnogach to dobry pomysł?




Oddanych głosów: 62