zamknij

Kultura

Nowe Horyzonty piątkowo - polecamy co warto zobaczyć

2012-07-26, Autor: bs/inf. pras.
Nowe Horyzonty przywitały piątek. Jutro nie trzeba będzie wstawać wcześnie, może to skłoni was do wybrania się na wieczorną projekcję? Oto wybrane przez nas cztery interesujące propozycje na dziś.

Reklama

Like Someone in Love
reż. Abbas Kiarostami / Francja, Japonia 2012 / 109’  
obsada Tadashi Okuno, Rin Takanashi, Ryo Kase

Sędziwy akademik umawia się z atrakcyjną dziewczyną do towarzystwa, ale zanim dojdzie do skonsumowania randki, czeka go pasmo nieplanowanych komplikacji. Prawdę powiedziawszy, cel spotkania w ogóle zejdzie z pola widzenia, gdy na horyzoncie pojawi się ten trzeci – wiedziony obsesyjnym uwielbieniem do dziewczyny młodzieniec. Każda następna scena wybucha mikroniespodzianką, raz po raz wyrywając widza z przekonania, że wie, w jakim kierunku zmierza filmowa opowieść. Zastygła kamera dotrzymuje kroku bohaterom i przepływającym między nimi emocjom. Obserwuje je spokojnie, z bezpiecznego dystansu, wyławiając subtelny humor sytuacji wynikającej ze zderzenia dwóch podzielonych wielką przepaścią pokoleń. Na koniec jednak nikomu nie będzie do śmiechu.

Ciche światło
reż. Carlos Reygadas / Meksyk, Francja, Holandia, Niemcy 2007 / 145’
obsada Cornelio Wall, Maria Pankratz, Miriam Toews, Peter Wall, Jacobo Klassen, Elizabeth Fehr
nagrody Cannes IFF 2007 – Jury Prize; Rio de Janeiro IFF 2007 – FIPRESCI Prize; Chicago IFF 2007 – Gold Hugo; Ariel Awards 2008 – Golden Ariel

Johan, pobożny mąż i ojciec licznej rodziny, zakochuje się w innej kobiecie. Mężczyzna jest rozdarty między lojalnością wobec żony a nowym uczuciem. Reygadas swój trzeci film pełnometrażowy (znany widzom konkursu głównego 7. edycji Nowych Horyzontów) osadza w środowisku mennonitów – protestanckiego wyznania, w którym reguły życia nie zmieniły się od XVI wieku. Portretując zamkniętą społeczność, posiadającą własną kulturę, język i oryginalną teologię, reżyser poszerza jednocześnie swój stylistyczny horyzont. Ciche światło wydaje się otwierać nowy rozdział w filmografii artysty: widoczne w poprzednich filmach przywiązanie do drastycznych środków i aktorskiej improwizacji ustępuje tu miejsca większej precyzji i klarowności pomysłów oraz dążeniu do estetycznej harmonii.


Zapiski z Toskanii

reż. Abbas Kiarostami / Francja, Włochy, Belgia 2010 /
obsada Juliette Binoche, William Shimell, Jean-Claude Carrière, Agathe Natanson, Gianna Giachetti, Adrian Moore, Angelo Barbagallo nagrody Cannes IFF 2010 – Best Actress; San Francisco Film Critics Circle 2011 – Award for Best Foreign-Language Film; Valladolid IFF 2010 – Best Film

Nie ma nic łatwiejszego niż proste pytania. Czy wykorzystując kopię, można znaleźć drogę do oryginału? Nie ma nic piękniejszego niż wieloznaczne odpowiedzi. Ona i on spotykają się na promocji książki; rozmawiają o sztuce – o rzeźbie, malarstwie, a może o spektaklu, jaki odgrywają przed sobą? Nie ma nic trudniejszego niż zwyczajne gesty. W wyrafinowanej grze zawsze ma się jednak większe pole do popisu. Czy dlatego kobieta i mężczyzna karmią się słodkimi iluzjami, by bardziej poczuć gorzki smak faktów? W Zapiskach z Toskanii nie sposób oddzielić fikcji od rzeczywistości. W powietrzu unosi się przekonanie, że jedyną kopią, o jakiej rozmawiamy, jest wspomnienie – subiektywny obraz, który zastępuje konkret. Czy za jego pośrednictwem można dotrzeć do prawdy?

Labirynt
reż. Jim Henson / Wielka Brytania, USA 1986 /
obsada David Bowie, Jennifer Connelly, Toby Froud, Shelley Thompson, Christopher Malcolm

Gdy czegoś nie wiesz, to jakiego artystę możesz zapytać? Davida. Bo-Wie. Żart może czerstwy, ale w pełni oddaje to, kim dla świata jest David Bowie. Serialowemu Lutherowi jego teksty pomagają walczyć ze zbrodnią, a Wolverine’owi on sam wygrać z Batmanem (w Prestiżu Christophera Nolana). Tu jest Jaredem, Królem Goblinów, który włada muppetami Jima Hensona. Odziany w legendarny trykot próbuje podbić młodzieńcze serce Jenniffer Connelly, śpiewając jej goblinie serenady i oferując, że będzie jej niewolnikiem. Ona, niepomna na to, przemierza jego magiczny labirynt w poszukiwaniu swego brata. Czy to jawa, czy sen? Odpowiedzieć mógłby psychoanalityk, chociażby ten, który bywał w Towarzystwie wilków Neila Jordana.

Oceń publikację: + 1 + 0 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy hotel The Bridge zasłużył na nagrodę World Luxury Hotel Awards?




Oddanych głosów: 18