zamknij

Sport

Nowe szable póki co niezbyt ostre. Letnie transfery Śląska Wrocław zawiodły jesienią

2021-12-29, Autor: Bartosz Królikowski

Podczas ostatniego letniego okienka transferowego, piłkarski Śląsk Wrocław nie przeprowadził w składzie wielkiej rewolucji. Niemniej wrocławianie sprowadzili kilku zawodników, od których można było oczekiwać, że będą przynajmniej jakościowymi opcjami z ławki. Czy tak faktycznie było? Niestety jeśli przeanalizujemy jesień 2021/22, w przypadku większości nowych nabytków wnioski nie będą takie jakich oczekiwano.

Reklama

Ośmiu nowych zawodników, z czego przynajmniej sześciu takich z myślą o wzmocnieniu pierwszej drużyny. Daleko od słowa „rewolucja”, ale o niskiej aktywności również mówić nie można. Tak statystycznie wyglądało transferowe lato 2021. Pod kątem pozycji było bardzo różnorodnie, choć z dominacją defensywy. Jeden bramkarz, czterech obrońców, dwóch pomocników oraz napastnik (który nie do końca się nim okazał, ale teoretycznie przychodził na pozycję nr 9). Podobnie różnie było jeśli chodzi o oczekiwania. Były młode talenty z myślą o przyszłości (Maksymilian Boruc czy Kacper Radkowski). Byli tacy po którzy mieli zwiększyć rywalizację na danej pozycji, a może nawet i wskoczyć do jedenastki (Jakub Iskra czy Diogo Verdasca). Ale nie zabrakło też tych, od których można było się spodziewać konkretnej wartości dodanej (Petr Schwarz, Victor Garcia).

Niestety tak jak cała runda jesienna 2021/22 była dla Śląska bardzo przeciętna, by nie powiedzieć słaba, tak podobnie jak na razie prezentują się letnie nabytki wrocławian. O żadnym z nich nie można powiedzieć że oczarował publikę, pokazał się jako potencjalna gwiazda ligi, czy tym bardziej gwiazda już teraz z miejsca. Najlepszy z nich dał jak dotąd co najwyżej solidny poziom, a i to nie zawsze. Zamiast oczarowań były rozczarowania. Jak wygląda to dokładnie?

Victor Garcia (wolny transfer z CD Castellon) – 22 spotkania we wszystkich rozgrywkach, 1349 minut, 2 gole i 1 asysta

Hiszpański lewy obrońca przychodził jako ten, którego przez ostatnie 2 lata brakowało. Konkurent do miejsca w składzie dla Dino Stigleca. Jego przyjście miało nie tylko dać jakość wrocławianom, ale także pobudzić Chorwata, który miał kiepski sezon 2020/21. No i na początku wydawało się, że Garcia poziom na tej lewej stronie faktycznie podniesie. W pierwszej fazie rundy w zdecydowanej większości spotkań był graczem wyjściowej jedenastki. Debiut od pierwszej minuty (rewanż z Paide Linnameeskond) okrasił golem. Potem było zwycięskie trafienie z Legią Warszawa. Defensywnie podobnie jak cała drużyna spisywał się różnie, ale dawał szybkość i energiczność, czyli to czego Stiglecowi akurat brakuje.

Później przypałętał się jednak uraz przez który opuścił 2 spotkania. Potem było już gorzej. Od październikowej przerwy na mecze kadry tylko trzy raz grał od pierwszej minuty. Żadnego z tych spotkań WKS nie wygrał. Konkretów też brak. Jedna asysta w starciu z Wartą Poznań (1:2). Druga część rundy zdecydowanie dla Stigleca.

Ogólnie mówiąc gdyby Chorwata i Hiszpana połączyć w jednego piłkarza, mielibyśmy czołowego lewego obrońcę ligi. Może nawet najlepszego. Garcia ma szybkość i mobilność których brakuje Stiglecowi, zaś Stiglec ma doskonałe dogranie, jakiego nie pokazuje póki co Garcia. Obaj przeciętnie bronią, ale to akurat nawet na o wiele wyższym poziomie niż ESA nie jest na tej pozycji nic dziwnego. Hiszpan gwiazdą zespołu nie został, ale pewien solidny poziom zaprezentował, dając Magierze nowe możliwości taktyczne. Jeśli wiosną zacznie dawać więcej liczb, niewykluczone że znów na dłużej przyspawa Dino do ławki.

Petr Schwarz (wolny transfer z Rakowa Częstochowa) – 24 spotkania we wszystkich rozgrywkach, 1642 minuty, 1 gol

Od niego można było oczekiwać prawdopodobnie najwięcej ze wszystkich nowych nabytków. Solidny punkt wicemistrza Polski Rakowa Częstochowa. Pomocnik uniwersalny, mogący grać tak jako „10”, jak i nawet jako środkowy obrońca. Na dodatek w Ekstraklasie potrafił w jednym sezonie dać 8 goli oraz 7 asyst.

Niestety póki co 29-letni Czech rozczarowuje. Dość mocno, można wręcz powiedzieć. Schwarz cieszy się bardzo dużym kredytem zaufania u trenera. Zaledwie 4 razy wchodził z ławki, resztę spotkań w których grał zaczynał w pierwszym składzie. Pod kątem ilości rozegranych minut ma szósty wynik w zespole, najlepszy spośród nowych graczy. Pomimo tego bardzo rzadko można było o jego grze powiedzieć dobre rzeczy. W zdecydowanej większości jego występy były ciche, wręcz anonimowe. Nie grał też w stylu Roberta Picha, czyli „przechodzę obok spotkania, ale i tak kończę z golem lub asystą”. Zaledwie 1 bramka, zero ostatnich podań. Jak na pomocnika który grał tak wiele, słabiutki wynik. Zdecydowanie poniżej oczekiwań jak dotąd. Na wiosnę musi być lepiej.

Diogo Verdasca (wolny transfer z Beitaru Jerozolima) – 13 spotkań we wszystkich rozgrywkach, 1044 minuty, 1 gol, 1 asysta

Przychodził z nienajgorszym CV (kilkadziesiąt spotkań w drugiej lidze hiszpańskiej, to wynik lepszy od wielu „ogórów” jacy czasem do naszej ligi przychodzą), ale po roku bez gry w lidze izraelskiej. Przez uraz głównie, ale jednak. No i przez większość rundy grał jak gość po roku bez gry w lidze izraelskiej. Sporo szans dawał mu Jacek Magiera, ale Portugalczyk nie pokazywał w ich ramach szczególnie wiele. Błędy w ustawieniu, błędy w kryciu, co najwyżej przeciętna mobilność, mimo iż to nie jest najwyższy stoper (185 cm wzrostu). Miał solidne mecze, ale ogólnie nie zrobił wiele, by liczba czystych kont Śląska jesienią wynosiła więcej niż zaledwie 3 spotkania.

Nikt chyba nie oczekiwał, że on wskoczy do wyjściowej jedenastki i będzie w niej rządził. Gdyby nie uraz Marka Tamasa, dostałby pewnie połowę tych minut które dostał, bo w takiej roli przychodził. Ale trudno oprzeć się wrażeniu, że Verdasca nawet w najwyższej formie to będzie ligowy średniak. Nie wiadomo zaś kiedy i czy w ogóle do takiej dojdzie. Jest na co czekać? Nie bardzo. Czy gdyby Śląsk się z nim rozstał, byłoby czego żałować? Nie. Czy WKS się z nim rozstanie? Też nie. Jak z nim będzie wiosną to się okaże. Dla WKS-u lepiej byłoby gdyby zamknął usta sceptykom.

Caye Quintana (wolny transfer z Cadiz CF) – 15 spotkań, 371 minut, 0 goli, 0 asyst

Największe rozczarowanie? Dla wielu tak, ale osobiście jeszcze bym poczekał z wyrokowaniem. Nie ma wątpliwości, że Quintana nie pokazał jeszcze absolutnie nic. Zero konkretów, jedna idiotyczna czerwona kartka. Fatalny bilans, nawet przy tak niewielkiej ilości minut. Niemniej kilka argumentów na jego obronę da się znaleźć. Po pierwsze, gdy przychodził do klubu, WKS był na 99% pewien że odejdzie Erik Exposito. Ale okazało się że jednak czasem ten 1% ma większą wartość. Transfer Erika się wysypał, Exposito został, a formę miał taką, że Caye nie mógł z nim wygrać. Po drugie, to nie jest klasyczny napastnik jakiego Śląsk szukał. Nawet trener Magiera po czasie mówił, że widzi go jako ofensywnego pomocnika. Po trzecie dla wielu zawodników pierwsza runda w ESA jest trudna, a zwłaszcza jak nie przepracują okresu przygotowawczego. Zaś Quintana przyszedł przecież już po rozpoczęciu sezonu.

Póki co zawodzi, to fakt, ale tu warto jeszcze poczekać. Powiedzieć to kluczowe „sprawdzam” wiosną. Quintana prawdopodobnie będzie brany pod uwagę jako pomocnik. Wieść gminna niesie póki co, że niezależnie czy Śląsk za na 99% (raz już było, wiadomo, ale czy piorun walnie drugi raz w to samo miejsce?) będącego poza klubem Exposito, ściągnie z wypożyczenia Piaseckiego, i tak przyjść ma jeszcze jeden napastnik. Będą szukać przynajmniej. Niech Cayetano pojedzie z zespołem na obóz w Turcji, ustali jasno z Magierą kim on ma w tej drużynie być i wiosną pokaże (lub nie) na co go stać.

Jakub Iskra (wypożyczenie z włoskiego SPAL) – 5 spotkań, 148 minut

Transfer „last minute”. Młody prawy obrońca trafił do zespołu gdy urazy doznał Patryk Janasik, z klubu odszedł Lubambo Musonda, a z Bartłomieja Pawłowskiego okazał się taki wahadłowy jak z koziej dupy trąba. Póki co nie bardzo jest co oceniać. Gdy kontuzjowany był Janasik trochę minut pozbierał, ale trener Magiera nie ufa jeszcze 19-latkowi. Gdy podstawowy wahadłowy się wyleczył, o grze od pierwszej minuty dla Iskry nie było mowy. Zaś z ławko szkoleniowiec mimo wszystko wolał Pawłowskiego. Mimo to perspektywy na wiosnę jakieś ma. Niewykluczone że Pawłowskiemu znudzi się ławka i odejdzie. Zaś nawet jeśli zostanie, Iskra jak najbardziej może go wygryźć oraz znaleźć się tuż za plecami Janasika, a co za tym idzie łapać coraz więcej minut.

Javier Hyjek, Kacper Radkowski, Maksymilian Boruc – łącznie 1 spotkanie, 9 minut

Ich razem, bo to podobne przypadki. Wszyscy trzej młodzi i jak przychodzili można było oczekiwać, że co najwyżej wejdzie który raz na jakiś czas z ławki. Poza Borucem, bo to bramkarz. On jest póki co golkiperem nr 3, bez szans na grę w pierwszej drużynie. Hyjek zaś próbował już przebić się w Ekstraklasie, w Piaście Gliwice. Zdecydowanie nie poszło i w Śląsku póki co też nie idzie. Jedno wejście na 9 minut w przeciwko Piastowi właśnie. Niezłe wejście, ale po nim był tylko 2 razy na ławce. Kacper Radkowski to podstawowy obrońca drugoligowych rezerw, w których prezentuje się średnio. W pierwszej drużynie nie siada nawet na ławce i tak prawdopodobnie pozostanie do końca sezonu.

Oceń publikację: + 1 + 4 - 1 - 4

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Najczęściej czytane

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy podoba Ci się nowe logo Stadionu Wrocław?




Oddanych głosów: 163