Sport

Odwrócona historia o brzydkim kaczątku. Śląsk Wrocław i jego jesienne zmagania [ANALIZA]

2021-12-23, Autor: Bartosz Królikowski

Dziewiętnaście kolejek, czyli nieco ponad połowa sezonu za nami. Nastał czas przerwy zimowej, a co za tym idzie pierwszych podsumowań. Za piłkarskim Śląskiem ekstraklasowa jesień, która zaczęła się naprawdę bardzo solidnie, ale zamiast ewoluować w coś jeszcze piękniejszego, wyglądała coraz gorzej z tygodnia na tydzień. Dlaczego ostatnie miesiące okazały się rozczarowaniem? Kto zawiódł, kto spełnił oczekiwania, a kto je przekroczył? Nad czym zespół musi zimą szczególnie popracować? Czas na analizę rundy jesiennej sezonu 2021/22 w wykonaniu WKS-u.

Reklama

 

Tak jak w słynnej baśni Hansa Christiana Andersena brzydkie kaczątko z czasem zmieniło się w pięknego łabędzia, tak jeśli chodzi o postawę piłkarskiego Śląska Wrocław jesienią sezonu 2021/22, było dokładnie na odwrót. Czy grali z początku sezonu na tyle dobrze, żby ich nazywać pięknym łabędziem? Może nie aż tak, aczkolwiek prezenotwali się co najmniej bardzo solidnie. Później zaczęły pojawiać się kłopoty, a z czasem szło już tylko coraz gorzej i gorzej. Całe dotychczasowe zmagania ligowe wrocławian podzielić można na trzy etapy. Każdy z nich kończy się niestety bolesną porażką. Jakie?

a) Od startu sezonu do przegranej w Beer Szewie – Śląsk jak na zespół, który do europejskich pucharów dostał się w sposób absurdalny (remis w ostatniej kolejce ze Stalą Mielec + ogólnie tylko 4 zwycięstwa wiosną 2020/21) i na dodatek zupełnie niespodziewanie, przygodę z pucharami miał stosunkowo niezłą. Przynajmniej jak na standardy polskich klubów. Wrocławianie nie bali się ofensywnej gry, odprawili ze spokojem estońskie Paide Linnameeskond, a potem po szalonym dwumeczu ormiański Ararat Erywań. Przeszli dwie rundy w niezłym stylu, po czym jeszcze wygrali pierwszy mecz z Hapoelem Beer Szewa. W tym samym czasie ligę rozpoczęli akceptowalnie. Wywieźli 3 pkt z trudnego terenu w Krakowie, zremisowali z niebezpieczną Lechią Gdańsk i tylko remisu w Wartą Poznań można było mocno żałować.

b) Od przegranej w Beer Szewie do porażki w Poznaniu – niestety wówczas przyszła straszna klęska 0:4 w rewanżu z Hapoelem. Na dodatek po wielu fatalnych błędach w defensywie. Śląsk odpadł z Europy, zaś po tamtym starciu w lidze rozegrał 2 porażająco nudne mecze (remisy z Piastem i Górnikiem Ł.), odchodząc od swojego ofensywnego stylu gry, na rzecz większego bezpieczeństwa z tyłu. Po nich jednak znów zza chmur wyszło słońce. Aż 10 pkt w 4 kolejnych spotkaniach, wygrane w świetnym stylu derby Dolnego Śląska (3:1), pokonana na własnym stadionie Legia (wtedy jeszcze można to było uznać za osiągnięcie, bo takiej degrengolady warszawian się wówczas nie spodziewano). Ogólnie demony z Izraela zdawały się przegonione, a Śląsk po 9 kolejkach nadal był Ekstraklasie niepokonany.

c) Od przegranej w Poznaniu, aż po koniec rundy – wtedy jednak przyszła tak naprawdę kopia starcia z Hapoelem. WKS mógł w Poznaniu zostać liderem tabeli, a został zmasakrowany. Znów pojawiły się koszmarne błędy w defensywie. Lech wygrał 4:0, a mógł i 8:0. Taka porażka znów uderzyła w morale. Dwa mecze później Śląsk co prawda sam wygrał 5:0 z Wisłą Kraków, ale o ile do tego momentu ich forma jeszcze była na granicy kryzysu, tak przegrana 3:4 w Niecieczy z Bruk-Betem Termaliką zepchnęła ich w otchłań do reszty. Po tamtej porażce WKS już nie był tą ofensywnie grającą, podobającą się oku ekipą. Wrocławianie zatracili swój styl, przegrali w kiepskim stylu w Szczecinie (1:2), potem jeszcze wyrwali wygraną Stali Mielec, ale już 3 ostatnie spotkania przed zimą to koszmar i 0 pkt w grudniu. Ogólnie jeśli chodzi o ligę, to do meczu z Lechem Śląsk zdobył 17 pkt w 9 spotkaniach. Po nim już tylko 7 pkt w 10 meczach. Przepaść.

Jak zatem widać na początku sezonu WKS miał swój styl. Owszem tracili sporo goli, ale potrafili nadrobić ofensywą. Gdy kibic bez swojej drużyny w ESA zastanawiał się jaki mecz w weekend obejrzeć, mógł włączyć Śląsk i mieć uzasadnione nadzieje, że emocji nie zabraknie. Przegrana w Poznaniu mocno wyhamowała tą drużynę. Porażka w Niecieczy do reszty zatrzymała. Kto zaś stoi, ten się cofa. Zwłaszcza że akurat w tym sezonie ESA, miał ich kto wyprzedzić. Lech Poznań, Pogoń Szczecin i Raków Częstochowa w tym sezonie są ponad konkurencją i prawdopodobnie to te drużyny rozdzielą miedzy siebie medale. Przynajmniej na tą chwilę na to się zanosi. Sensacyjnie dobre wyniki notują Radomiak Radom (czwarty w tabeli!) oraz Stal Mielec, która miała być murowanym kandydatem do spadku, a tymczasem jest w górnej połowie tabeli. Do tego bardzo solidna Lechia, zaskakująco mocny Górnik Zabrze, czy masakrująca wszystkich na własnym stadionie Wisła Płock. Inni poszli do przodu, WKS stanął w miejscu i w efekcie się cofnął.

Panie, z czym do ludzi z taką obroną?

Najstabilniejszą jeśli chodzi o poziom gry formacją Śląska w tym sezonie była defensywa. Problem w tym, że w tutaj takie stwierdzenie nie ma nic wspólnego z komplementem. WKS mocno przeciekał w tyłach od samego początku. Już Ararat Erywań im w dwumeczu wbił 5 goli. Potem wrocławianie tracili 4 gole z Hapoelem Beer Szewa, Lechem Poznań, Termaliką Nieciecza (!). Ogólnie od początku sezonu na 0 z tyłu zagrali tylko 4 razy w 26 spotkaniach. Straszna statystyka. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że drużynami które nie potrafiły im nic strzelić, były: estońskie Paide, Górnik Łęczna który wówczas na Stadionie Wrocław nawet nie próbował grać w piłkę, beznadziejna w tym sezonie Legia oraz ogólnie słaba Wisła Kraków.

Żaden z defensorów Śląska nie był jednak z stabilnej, wysokiej formie. Mark Tamas we wrześniu doznał kontuzji. Próbowano ją leczyć zachowawczo, stracił przez to 3 miesiące, a to wszystko tylko po to, żeby uznać że jednak operacja jest konieczna, co kosztuje go kolejne przynajmniej 2 miesiące. Diogo Verdasca, ten który najczęściej zastępował Węgra jako pół-lewego stopera, na początku potrzebował czasu na dojście do formy i grał dramatycznie słabo. Zaś jak już do nie doszedł to prezentował się… wciąż słabo. Elektryczny, mało zwrotny, w powietrzu nieszczególny. Ogólnie Portugalczyk wydaje się piłkarzem, który nawet w swojej najlepszej formie, na warunki Ekstraklasy będzie max. średniakiem. Dla Śląska najlepiej byłoby odesłać go tam skąd przyszedł, bo nie wydaje się by było na co czekać.

Większość osób za najgorszego obrońcę WKS-u uzna zapewne Szymona Lewkota. Niebezpodstawnie. Koszmarna runda za 22-latkiem. Zwłaszcza końcówka, gdzie poważna błędy zdarzały mu się regularnie. Jacek Magiera uparcie na niego stawiał, dawał mu kolejne szanse, ale to wyglądało trochę jakby chciał zapalić ogień pod wodą. Próbować można, ale to się po prostu nie uda. Z Lewkotem się nie udawało. Raz, drugi, trzeci. Trener nie ustawał w próbach, lecz w pewnym momencie bardziej robił tym piłkarzowi krzywdę. Szymon obrońcą nie jest. To pomocnik. Defensywny, ale pomocnik. Widać było po nim narastającą frustrację, zaś w ostatnich spotkaniach sprawiał wrażenie kompletnie rozbitego. Wypranego z pewności siebie. Zimą potrzeba mu spokoju. Złapania drugiego oddechu, zaś na wiosnę powinien posiedzieć nieco na ławce, bo zbyt szybkie wystawianie go znowu, to ogromne ryzyko.

Niemniej osobiście na równi z Lewkotem postawiłbym Wojciecha Gollę. Nie popełniał aż tylu oczywistych błędów (choć swoje za uszami ma i to niemało), ale od takiego zawodnika dużo więcej się wymaga. Jeśli lider twojej obrony gra na tak niskim poziomie, to nie spodziewaj się że całość będzie wiele lepsza. Nie była. Zaś Golla na początku sezonu grał co najwyżej poprawnie, z czasem stawał się coraz bardziej niepewny, a pod koniec zdarzały mu się mecze jak z Górnikiem Zabrze, że jak bączkiem kręcił nim gość pokroju Roberta Dadoka.

Najstabilniejszy w defensywie wrocławian był Łukasz Bejger. Przy czym tutaj „najstabilniejszy” oznacza „popsuł najmniej”. Jeżeli ktokolwiek w obronie Śląska zaliczał kiedykolwiek solidne występy, to najczęściej był to on. Bejger to bez wątpienia ciekawy defensor. Jak na tak młodego piłkarza popełnia stosunkowo niewiele błędów, dobrze wyprowadza piłkę, jest dość szybki. Fajnie pokazywał się też w kadrze do lat 21. Poważny kandydat do bycia następnym graczem, którego ze Śląska ktoś wyciągnie za miliony euro (po Exposito oraz Praszeliku).

Czytaj kolejne strony:

Jak oceniasz rundę jesienną w wykonaniu piłkarskiego Śląska Wrocław?






Oddanych głosów: 276

Oceń publikację: + 1 + 1 - 1 - 1

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Najczęściej czytane

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Jak powinniśmy świętować 11 listopada?





Oddanych głosów: 1138