zamknij

Wiadomości

Oni już się zaszczepili na COVID-19. "Skutki uboczne to pikuś, korzyści są dużo większe" [REPORTAŻ]

2021-02-08, Autor: Marta Gołębiowska

Szczepionki na COVID-19 budzą w części społeczeństwa pewne obawy. Według niektórych osób mogą być wręcz groźne, czego nie potwierdza medycyna. Porozmawialiśmy z ośmioma osobami z grupy 0, które to szczepienie mają już za sobą.

Reklama

W Polsce na wywoływany koronawirusem SARS-CoV-2 COVID-19 do 7 lutego zaszczepino 1641158 osób, z czego 440365 otrzymało już drugą dawkę. Średnia dzienna liczba szczepień to 49556. Do tej pory odnotowano 1393 niepożądane odczyny. Proces szczepień jest w Polsce etapowany – w pierwszych fazach szczepieni są m. in. pracownicy służby zdrowia i seniorzy. Po podaniu drugiej dawki okres odporności określa się na rok.

Zapytaliśmy ośmiu osób, którzy szczepienie na COVID mają już za sobą lub są w trakcie, o ich wrażenia.

Magdalena Szott, 33 lata, Wrocław
pracownica szpitala

Magdalena pracuje w administracji jednego z podwrocławskich szpitali. Pierwszą dawkę szczepionki przeciw COVID-19 otrzymała 5 stycznia.

- To dla mnie ogromny zaszczyt, bo wiem, jak dużo osób na to liczy i czeka ze względu na przedłużające się procedury. Obserwujemy coraz większe zainteresowanie szczepionką wśród pacjentów. Widząc, jak epidemia może przeciążać służbę zdrowia, są coraz bardziej zmotywowani by zadbać o zdrowie swoje i innych – mówi wrocławianka.

Ani po pierwszej, ani po drugiej dawce (26 stycznia) nie odczuwała żadnych dotkliwych skutków ubocznych. W miejscu podania bolała ją jedynie ręka i ten ból promieniował na tyle, że musiała przez krótki czas spać na drugim boku.

- Umówmy się, nawet kilka dni gorszego samopoczucia nie równa się z ryzykiem ciężkiego przebiegu choroby, a nawet znalezienia się pod respiratorem – komentuje.

Gdy wrzuciła na social media zdjęcie ze swojego szczepienia, spotkała się z różnymi reakcjami. Znaleźli się i tacy którzy pytali "naprawdę dałaś sobie to zrobić?".

Sama nie miała żadnych wątpliwości. - Zdaję sobie sprawę, że jako pracownica branzy medycznej mam zupełnie inną perspektywę niż zwykły Kowalski, czerpiący często niesprawdzone informacje z internetu. Ja wierzę w naukę i medycynę, a nie w fake newsy i teorie spiskowe – tłumaczy.

Od kiedy jest zaszczepiona, jest też dużo spokojniejsza, ale nadal stosuje wszystkie środki bezpieczeństwa ze względu na otoczenie, bo przecież nadal może przenosić wirusa, np. na dłoniach.

- Na pewno mi ulżyło. Ale jedna zaszczepiona osoba nic nie zmieni, ale jeżeli każdy podejmie taką decyzję, wspólnie przyspieszymy wygaszanie epidemii. Tu liczy się efekt skali – podkreśla Magdalena.

Jerzy Przystajko, 35 lat, Opole
farmaceuta

Pierwszą dawką zaszczepiony został w styczniu, a drugą – na początku lutego. Praktycznie nie miał efektów ubocznych, poza tym, że po drugiej dawce lekko bolała go ręka.

- Wśród znajomych słyszę, że część z nich przez pierwszą dobę po szczepieniu przeżywa coś w rodzaju kacogrypy. Ale to nie jest nic nieprzewidywalnego, ani dziwnego. Objawy te opisuje ulotka. Ten wirus ma to do siebie, że wywołuje silną reakcję obronną organizmu, silniejszą niż grypa, dlatego też sama szczepionka na COVID jest przez część pacjentów przez krótki czas odczuwana – mówi Jerzy.

Jak twierdzi, zaszczepił się, bo to najbezpieczniejsza i najskuteczniejsza metoda zapobiegania chorobom zakaźnym.

- Ci wszyscy, którzy twierdzą, że szczepionki na COVID powstały za szybko albo że ich przyjęcie grozi długofalowymi skutkami, muszą uzupełnić swoją wiedzę. Na szczęście “twardych” przedstawicieli ruchów antyszczepionkowych jest w społeczeństwie tylko kilka procent. To, że szczepionki powstały szybko, nie znaczy, że nie przeszły kompletnych badań. Po prostu nie blokowały ich tym razem kwestie finansowe i proceduralne. A z ukrytymi skutkami szczepionek, ujawniającymi się po latach praktycznie przy szczepieniach nie mamy do czynienia. Po szczepionce mRNA produkcja białka wirusowego ustaje po około 48 godzinach, a najważniejszym długofalowym skutkiem szczepionki jest skutek pożądany, czyli odporność – tłumaczy.

Podkreśla, że im dłużej trwa wyszczepianie populacji, tym większe ryzyko mutacji wirusa, które mogą powodować cięższy przebieg zakażenia, dlatego trzeba się pospieszyć – dla dobra ogólnego.

- Robimy to także dla innych, dla rodziny, dla sąsiadki z bloku, zachowujemy się po prostu odpowiedzialnie. Na szczeście według nowych badań już 70 procent polskiego społeczeństwa chce się zaszczepić – dodaje.

Paulina Łopatniuk, 39 lat, Gdańsk
lekarka i pracownica uczelni wyższej

Po pierwszej dawce szczepionki, którą dostała 9 stycznia, w dniu podania dokuczał jej jedynie niewielki, miejscowy ból ramienia, ale bez odczynu zapalnego i opuchlizny. Po drugiej dawce, 30 stycznia, miała podobny efekt, a następnego dnia po południu - lekkie objawy przeziębienia, bez gorączki, z delikatnym uczuciem rozbicia i pobolewaniem w stawach, który minął kolejnego dnia.

- Gdybym nie spodziewała się czegoś takiego, mogłabym tego nawet nie zauważyć – mówi Paulina.

Na termin szczepienia czekała z niecierpliwością, obawiając się jedynie, czy kwestie organizacyjne przebiegną sprawnie.

- Ja w ogóle staram się pamiętać o szczepieniach ochronnych, dbam też o np. szczepienie przeciw krztuścowi, tężcowi i błonicy - mało kto pamieta, że to jest akurat szczepienie, które wymaga powtarzania. Z drugiej strony uważam, że szczepienia to zabieg, który może nam w końcu pomóc opanować epidemię, a ona wszak nie tylko zabija, ale też całkowicie dezorganizuje nam życie publiczne, nie tylko towarzyskie, ale i zawodowe. Miałam zresztą przypadki zachorowań zarówno w rodzinie, jak i w gronie zawodowym, także przypadki śmiertelne lub obciążone długotrwałymi powikłaniami – uzasadnia swoją decyzję Paulina.

Zdjęcia po przyjęciu pierwszej dawki wrzuciła na swojego fanpejdża na Facebooku i, jak wspomina, dawno nie miała takiego "nalotu antyszczepionkowego". Była nawet obrażana.

- Padły zarówno obelgi, jak i oskarżenia o chęć szkodzenia ludziom. No i oczywiście zalew tzw. fakenewsów, czyli zwykłych, często dość prymitywnych kłamst i spreparowanych "wiadomości", straszących rzekomymi strasznymi powikłaniami. Narracja antyszczepionkowców jest dość powtarzalna. Albo jesteś naiwną idiotką, która daje sie nabrać, albo złowrogą agentką światowego spisku, dążącego do depopulacji. A postronni ludzie czytają podobne rzeczy i sie boją, bo przecież część przestraszonych to nie ideowe "antywacki", a zwyczajne mało obyte z wiedzą medyczną osoby, które starają się śledzić media, a niestety nie prowadzimy edukacji pomagającej ludziom z zalewu newsów wybierać te rzetelne – komentuje.

Po szczepieniu czuje się bezpieczniej, ale nie jest to pełne poczucie bezpieczeństwa, bo przecież żadna szczepionka nie jest stuprocentowo skuteczna, ale ta na pewno dała jej większy spokój i nieco nadziei, że uda się nam w końcu tę epidemię ogarnąć.

CZYTAJ TEŻ: WYMYŚLONY WIRUS? CI LUDZIE ZACHOROWALI NAPRAWDĘ! [REPORTAŻ]

Jerzy Ostapiński, 76 lat, Świdnica
okulista w szpitalu

Przyjął już obie dawki, pierwszą pod koniec 2020 roku, a drugą w styczniu. Po pierwszej dawce przez kilka godzin bolała go głowa, ale przypisuje to raczej emocjom, jakie towarzyszyły szczepieniu, niż skutkom ubocznym podanej substancji. Z kolei po drugiej dawce przez dwa dni odczuwał lekkie bóle mięśni.

- Bardzo czekałem i liczyłem na to szczepienie. Czuję się teraz o niebo spokojniejszy. Cały czas pracuję, mam styczność z ludźmi, a w moim otoczeniu było trochę przypadków. Mój kolega ze studiów zmarł na COVID – mówi.

Obawy przed szczepionką są jego zdaniem nieuzasadnione. - U nas zaszczepiony jest już cały personel szpitala, ponad 60 osób. Zdarzały się osoby, które miały przez dwa dni gorączkę, ale to dotyczyło ozdrowieńców. Poza tym żadnych powikłań. Warto! - przekonuje świdnicki lekarz.

Zuzanna Lis, 27 lat, Toruń
optometrystka

Początkowo pracownicy branży optycznej zostali zakwalifikowani do grypy 0, a później zostali z niej usunięci. Ona zdążyła się jeszcze zaszczepić według wstępnych zasad. Pierwszą dawkę otrzymała w ubiegły piątek. Odczuwa wyłącznie ból ręki.

- Boję się igieł, a ta szczepionka była jak ukąszenie komara. Nie zdążyłam się zorientować, że już jest po sprawie. Teoretycznie jestem teraz "zabezpieczona" na rok – mówi.

Zuzanna przechorowała koronawirusa w październiku. W ostatnim czasie czuła się coraz mniej bezpiecznie, nie mając pewności, jak długo utrzymuje się odporność na kolejne zakażenie. Tym bardziej, że zna osobę, która już zdążyła zarazić się drugi raz.

- Ale najbardziej zrobiłam to z myślą o innych i o całym społeczeństwie. W mojej rodzinie w 2020 roku na COVID zmarło aż sześć osób. To spore żniwo. Masowe szczepienia to jedyna droga, by uporać się z epidemią i tyle – dodaje.

Radosław Jakubiak, 49 lat, Kraków
psychoterapeuta

Przyjął już obie dawki szczepionki i za każdym razem przez parę dni bolała go dość mocno ręka w okolicach szczepienia, tak, że mógł spać tylko na jednym boku.

- Przed szczepieniem skonsultowałem się ze znajomą lekarką. Moje wahanie budził fakt, że tak szybko ta szczepionka weszła do użycia. I ona przekonała mnie, że nie mamy wyjścia jako społeczeństwo i z jej zawodowej wiedzym wynika, że nie ma się czego obawiać. Ale to nie był duży opór, raczej potrzeba skonsultowania się z kimś z branży medycznej – mówi.

Teraz zdecydowanie cieszy się, że jest zaszczepiony.

- Cieszę się, że jestem w grupie 0, że mogłem zostać zaszczepiony już teraz, bo to było dla mnie bardzo ważne. Ja byłem bardzo ostrożny, mocno ograniczałem kontakty społeczne, więc mam poczucie, że to mnie ograniczało. Dodatkowo w moim zawodzie mogłem narażać pacjentów. Teraz, po drugiej dawce, poczułem duży luz, taką swobodę i radość – przyznaje.

Agnieszka, 27 lat, Wrocław
farmaceutka w szpitalu

Jest świeżo po pierwszej dawce szczepionki, a drugą dostanie za trzy tygodnie. Mimo że jest w grupie 0, termin jej szczepienia został lekko odroczony, bo zakażenie koronawirusem ma za sobą.

- Przeszłam je bardzo łagodnie, wręcz bezobjawowo i badania wykazały, że nie wyksztaciłam przeciwciał, stąd decyzja o szczepieniu teraz – mówi.

Szczepienie było w jej ocenie dość bolesne, ale trwało dosłownie chwilę. Następnego dnia pojawił się u niej częsty efekt uboczny w postaci bólu ręki. Zanim się na nie zdecydowała, nie miała żadnych wątpliwości, przeciwnie, wpisała się jako pierwsza na listę chętnych.

- Szczepię się na wszystko od zawsze i jako farmaceutka uważam szczepionki za szczytowe osiągnięcie medycyny. Wykazują się niesamowitą skutecznością przy minimalnych skutkach ubocznych czy jakimkolwiek niebezpieczeństwie – tłumaczy.

Katarzyna Bober, 27 lat, Wrocław
optometrystka

Pod koniec stycznia otrzymała pierwszą dawkę. Całą pracowniczą, dwudziestoosobobą grupą zaszczepili się w Strzelinie (we Wrocławiu był problem w dostępie do szczepionki). 

- Odczuwałam dziwny, jednodniowy ból ręki. Taką ciężkość, jakby zakwasy. Ten - jedyny - skutek uboczny mieli u nas wszyscy - mówi.

Chciała się zaszczepić, mimo iż niewykluczone, że zakażenie przeszła w listopadzie, bo jej konkubent został wtedy zdiagnozowany na obecność koronawirusa po tym, jak stracił węch. Ona nie miała żadnych objawów, więc nie została skierowana na test, ale razem trafili pod kwarantannę. 

- W pracy mam bliski kontakt z ludźmi, chcę też widywać się z rodziną, także jej starszymi członkami, a przed szczepieniem ze względów bezpieczeństwa tego unikaliśmy - dodaje. 

W jej ocenie w społeczeństwie brakuje edukacji na temat nowych szczepionek i panuje informacyjny chaos, który może powodować obawy u niektórych osób.

- Myślę, że przedstawiciele branży medycznej są po prostu bardziej świadomi, nie boją się i chcą się szczepić. Po drugiej dawce na pewno będę dużo spokojniejsza - przyznaje Kasia.

Zapraszamy na wywiad z prof. dr hab. nauk med. Krzysztofem Simonem, ordynatorem oddziału zakaźnego Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. J. Gromkowskiego przy ul. Koszarowej. Ekspert wypowiedział się na temat szczepień na COVID-19. 

ZOBACZ: TYMCZASOWY SZPITAL DLA CHORYCH NA COVID-19 STOI PUSTY [ZDJĘCIA]

Zobacz galerię

Czy dobrowolnie zaszczepisz się przeciwko COVID-19?




Oddanych głosów: 8697

Oceń publikację: + 1 + 6 - 1 - 4

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy ratownicy medyczni powinni dostać podwyżki?





Oddanych głosów: 451