Sport

Ostatnia szansa Śląska Wrocław na uratowanie sezonu. Musi wygrać z Koroną Kielce [ZAPOWIEDŹ]

To ciągle może się udać. Śląsk ma jeszcze cień szansy na to, by awansować do grupy medalowej Ekstraklasy. Aby pozostać w grze o wymarzone miejsce w najlepszej ósemce ligi, Śląsk musi spełnić jeden trudny warunek i w najbliższym meczu pokonać Koronę Kielce. Jeśli przegra, będzie skazany na walkę o utrzymanie w Ekstraklasie.

Reklama

To będzie absolutnie najważniejszy mecz Śląska we Wrocławiu w tym sezonie. Dlaczego? Wystarczy rzucić okiem najpierw na kalendarz Ekstraklasy, a potem na jej tabelę. W rundzie zasadniczej zostały jeszcze cztery (łącznie z tą, którą właśnie zapowiadamy) kolejki spotkań. Każda z drużyn może zatem zdobyć jeszcze maksymalnie 12 pkt. A teraz tabela. Przed meczem we Wrocławiu, ostatnie miejsce premiowane awansem do grupy medalowej zajmuje właśnie Korona Kielce, mając 35 pkt. Śląsk zaś do tego spotkania podejdzie z miejsca nr 13, mając 29 pkt.

Sprawy mają się więc bardzo prosto: jeśli Śląsk wygra, będzie miał 32 pkt. i pozostanie w grze o miejsce w górnej ósemce. Wrocławianie liczą też na przysługi ze strony rywali w tabeli, czyli Pogoni Szczecin, Arki Gdynia, Wisły Płock i Ruchu Chorzów. Te zespoły są obecnie ponad Śląskiem, ale różnice między nimi są minimalne. I każdy punkt, który zgubią sąsiedzi Śląska w tabeli, zadziała na korzyść wrocławian.

W tym sezonie Śląsk grał już z Koroną i w Kielcach pokonał ją 2:1. Wtedy wrocławianie zagrali jeden z lepszych meczów podczas jesieni w Ekstraklasie, a przewagę potwierdzili dzięki golom zdobytym przez Adama KokoszkęKamila Dankowskiego. Wtedy w lidze mieliśmy taki moment, kiedy Śląsk lekko tylko rozczarowywał, ale Korona pod rządami trenera Tomasza Wilmana była wskazywana jako pewniak do spadku z ligi. W listopadzie ub.r. drużynę przejął jednak Maciej Bartoszek i kielczanie stopniowo zaczęli grać coraz lepiej.

W tym roku zaś Korona gra w kratkę i na sześć meczów wygrała tylko trzy. Ale to wystarczyło, by kielecki zespół wskoczył do górnej ósemki Ekstraklasy. Czy zdoła obronić tę korzystną pozycję? To już zweryfikuje liga, a terminarz Korona ma trudny: zagra ze Śląskiem, a potem z Ruchem Chorzów, Legią Warszawa i Bruk-Betem Termaliką Nieciecza. W każdym z tych meczów będzie jej trudno o punkty, dlatego można się spodziewać, że w potyczce z teoretycznie słabszym Śląskiem Korona narzuci twarde warunki.

Trener Śląska Jan Urban jest świadom stawki piątkowego meczu obu drużyn. I podkreśla, że to jego drużyna będzie w trudniejszej sytuacji. Nawet mimo tego, że do Wrocławia przyjedzie zespół kiepsko radzący sobie na obcych stadionach.

- Korona nie ma takiego obciążenia psychicznego jak my. Mamy swoje ambicje, ale musimy je potwierdzić wygraną. Nasi rywale mają cztery mecze przed sobą i jeśli wygrają dwa spotkania u siebie, to mają cel osiągnięty. Rzeczywiście, Korona słabiej gra na wyjazdach, ale jutro zagra z zespołem, który ma problem z zdobywaniem punktów na własnym boisku - podkreśla trener Urban.

Szkoleniowiec Śląska zdaje się też wiedzieć, że jego piłkarze mogą czuć na swoich barkach ciężar najbliższych meczów w Ekstraklasie, począwszy od tego z Koroną Kielce. Trwający sezon dostarczył i klubowi, i kibicom wiele rozczarowań. Mierzono w miejsca medalowe, ale gdyby runda zasadnicza skończyła się dziś, Śląsk drugi sezon z rzędu musiałby się bić o utrzymanie.

Ale jest jeszcze cień nadziei, że los uda się odmienić. Tyle, że Śląsk musi wygrać wszystkie mecze, jak leci i liczyć na potknięcia rywali. Dlatego trener Jan Urban stara się sprawić, że zarówno kibice, jak też dziennikarze przestaną wybiegać zbyt daleko w przyszłość.

- Uciekamy od spekulacji, w której ósemce będziemy grać. Jest wiele niewiadomych, dlatego koncentrujemy się na najbliższym meczu. O przyszłości porozmawiamy później. Musimy być ambitni i myśleć o pierwszej ósemce, dopóki mamy realną szansę tam się znaleźć. Musimy zrobić wszystko, by ją wykorzystać. Ale przestańmy o tym mówić. Skupmy się na najbliższych meczach - apeluje wrocławski szkoleniowiec.

W meczu z Koroną Kielce w Śląsku na pewno zabraknie Łukasza Madeja, Adriana ŁyszczarzaAugusto. Odczuwalna będzie na pewno nieobecność pierwszego z wymienionych, który wiosną z meczu na mecz grał coraz lepiej. Jego miejsce zająć może Ostoja Stjepanović lub Peter Grajciar.

Na kogo Śląsk musi zaś uważać najbardziej wśród “Koroniarzy”? Przede wszystkim na Jacka Kiełba, który na początku sezonu grał właśnie we Wrocławiu, ale ówczesny trener Śląska Mariusz Rumak zrezygnował z jego usług. W Kielcach jednak Kiełb odżył i dziś ma już osiem goli na koncie. Sześcioma bramkami legitymuje się zaś Hiszpan Miguel Palanca, a wśród solidnych graczy Korony warto wymienić jeszcze Ilana Micanskiego (już trzy gole po zaledwie sześciu meczach wiosną), Mateusza MożdżeniaRadka Dejmka. Warto jednak pamiętać, że drużyna trenera Macieja Bartoszka to przede wszystkim kolektyw i udana mieszanka rutyny z młodością. I jest pewne, że Korona we Wrocławiu napsuje Śląskowi sporo krwi. 

27. kolejka Lotto Ekstraklasy, Śląsk Wrocław - Korona Kielce, piątek (31 marca), Stadion Wrocław przy Alei Śląskiej, godz. 18.

Oceń publikację: + 1 + 3 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Najczęściej czytane

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Jak powinniśmy świętować 11 listopada?





Oddanych głosów: 1215