zamknij

Sport

Ostatnie wielkie wyzwanie sezonu. Betard Sparta pojedzie z Motorem po spełnienie marzeń

2021-09-22, Autor: Bartosz Królikowski

Choć to nie czas Wielkanocy, dla kibiców żużla we Wrocławiu oraz Lublinie nastał wielki tydzień. Tydzień, który rozpocznie się i zakończy dwoma finałowymi aktami sezonu 2021. Wiemy już na pewno, że napisze się historia. Albo zespół z Lublina wywalczy pierwsze złoto w historii klubu, albo Spartanie spełnią po piętnastu latach wielkie marzenie kibiców, prezesa Rusko oraz samych zawodników. Czeka nas - proszę państwa - żużlowa wojna.

Reklama

Betard Sparta Wrocław to w tym sezonie niezwykle skuteczna niszczarka rywali. Trzynaście (!) zwycięstw z rzędu. Absolutny klubowy rekord, coś nieprawdopodobnego. Do tego zero porażek na Stadionie Olimpijskim, trzech zawodników w czołowej 10 najlepiej punktujących w lidze, trzech w topie Speedway Grand Prix. Sezon kosmiczny, a półfinał z Unią Leszno tylko to potwierdził. Wrocławianie przełamali wreszcie klątwę tego klubu. Po czterech przegranych dwumeczach w play-off w ostatnich latach, tym razem wreszcie zatriumfowali i to w pełni zasłużenie.

Spartanie byli od Unii po prostu lepsi. Ich liderzy dali więcej, bo Łaguta, Woffinden oraz Janowski przywozili dwucyfrówki w obu spotkaniach, zaś Unia w 100% liczyć mogła tylko na Jasona Doyle’a. Dan Bewley oraz Gleb Czugunow nie mogli się zgrać. W sensie takim, że gdy w Lesznie dobrze pojechał Gleb, to słabo Dan. Zaś we Wrocławiu gdy Dan spisał się bardzo dobrze, to z kolei słabszy występ miał Gleb. W finale potrzebne będą dobre występy obydwu, bo przeciwko Unii, wrocławianie mieli jedną przewagę, której z kolei absolutnie nie będą mieć w starciu z Motorem. Skoro zaś o Motorze mowa… .

Motor Lublin, czyli siła kolektywu

Zespół ze wschodu Polski w finale to biorąc pod uwagę przedsezonowe przewidywania jest niespodzianka. Koziołki to zespół zupełnie inaczej zbudowany niż Sparta, Unia, czy pokonana przez lublinian w półfinale Stal Gorzów. W tym zespole nie ma takich zdecydowanych dwóch czy trzech liderów. Czegoś w stylu tria Łaguta-Woffinden-Janowski we Wrocławiu, Sajfudtinow-Doyle-Kołodziej w Lesznie, Vaculik-Zmarzlik w Gorzowie. Takich absolutnie wielkich, uznanych od wielu lat nazwisk. W serii Speedway Grand Prix stale występującego mają tylko jednego Mikkela Michelsena.

Siła tego zespołu leży gdzie indziej. Składa się z trzech elementów:

  • Mocni jako kolektyw – Motor ma bardzo wyrównany skład na wysokim poziomie. Liderem jest Mikkel Michelsen, który choćby średnią pkt na bieg ma jako jedyny powyżej 2 pkt. Niemniej Grigorij Łaguta, Dominik Kubera, Jarosław Hampel również poniżej pewnego poziomu schodzą rzadko. Zwłaszcza Kubera złapał ostatnio kapitalną formę, którą pokazał i w Speedway of Nations, i w cyklu SGP (w Lublinie), i co najważniejsze przeciwko Stali Gorzów (łącznie 19 pkt w dwóch meczach), a od połowy czerwca tylko raz zszedł poniżej 9 pkt w meczu.
  • Juniorzy pierwsza klasa – to jest przewaga jaką Motor przez cały sezon miał nad każdym oprócz Włókniarza Częstochowa, którego juniorzy jeździli na podobnym poziomie. Wiktor Lampart to drugi najlepszy junior w kraju pod kątem średniej punktowej (1,823). Mateusz Cierniak ma gorszą (1,333), ale ostatnio notuje zwyżkę formy. Juniorzy Motoru zadecydowali o wielu zwycięstwach lublinian w tym sezonie. Dawali te decydujące punkty. Nad Betard Spartą będą tu mieli zdecydowaną przewagę. Widać to było zresztą w ich starciach w sezonie zasadniczym. Jeśli chodzi o młodzież, to w Lublinie było 11:1 dla Motoru. We Wrocławiu 7:3 też dla Motoru. Czyli łącznie juniorzy lublinian zdobyli aż 14 pkt więcej. Ogromny kapitał, który tak naprawdę zdecydował o tym, że to Motor zgarnął bonus za mecze z wrocławianami. Jako jedyny w lidze.
  • W Lublinie potrafią tylko oni – dwie drużyny w tym sezonie nie przegrały ani razu na własnym torze. Betard Sparta jest jedną. Drugą jest właśnie Motor. Aleje Zygmuntowskie to potężny atut lublinian. To tam Sparta przegrała swój ostatni mecz (38:52). Bez kontuzjowanego wówczas Taia Woffindena co prawda, ale jednak. Najbliżej była dwukrotnie Stal Gorzów, która dwa razy zdobywała tam 43 pkt, co najlepiej świadczy o sile Motoru u siebie. Choć tutaj warto wspomnieć, że pogoda która spowodowała przełożenie starcia w Lublinie o kilka dni z pewnością im się nie przysłużyła w przygotowaniu takiego toru jaki chcą. Nie mogli też trenować tyle ile zamierzali, co może mieć negatywny wpływ. Ale nie musi.
  • Janowski z alergią na Lublin – to akurat dodatkowa siła jaką może mieć Motor tylko w meczu z Betard Spartą, a kibice wrocławian muszą mocno ściskać kciuki by jej nie mieli. Maciej Janowski w tym sezonie geniuszem był na każdym ekstraligowym torze. Oprócz tego. W starciu ligowym to tam przywiózł najmniej punktów (i tak było ich 9, ale nie miał żadnego biegowego zwycięstwa). Tam także stracił szanse na mistrzostwo świata w cyklu SGP (łącznie tylko 6 pkt w dwóch rundach). Wszyscy wiemy jak ważny dla Spartan jest mocny „Magic”, więc czas na przełamanie niemocy przyszedł. Lepszego już nie będzie.

Kiepskie wyjazdy, niestabilny Hampel, poobijany Grisza

Jakie są największe atuty Motoru to już wiemy. Jednak jak każda drużyna, lublinianie mają również słabości. Jakie dokładnie?

  • Na wyjazdach dość przeciętni – o ile u siebie Motor to potęga, tak z ich wyjazdami sprawa jest nieco inna. Lublinianie w fazie zasadniczej przegrali 4 mecze i zremisowali 1. Każda strata punktów miała miejsce poza Lublinem. Przegrali w Gorzowie, Częstochowie, Wrocławiu i Lesznie, a remis zdarzył im się w Grudziądzu. Zaś zwycięstwa w Zielonej Górze oraz Toruniu były minimalne (oba 46:44). Najlepsza delegacja Koziołków wypadła w półfinale ze Stalą gdzie wygrali 49:41. To przede wszystkim wynik ich dobrej formy, ale trzeba też zauważyć, że Stal była wtedy mocno osłabiona, bowiem Szymon Woźniak i przede wszystkim Martin Vaculik świeżo wracali po urazach, co było bardzo po nich widać. Prawdziwy test będzie zatem na Olimpijskim (w zasadniczej przegrali 39:51).
  • Mocno poobijany Grigorij Łaguta – starszy brat Artioma miał w półfinałowym rewanżu ze Stalą potwornie wyglądający wypadek. Z dużym impetem wleciał w bandę, a jego głowa odbiła się po drodze od ziemi kilka razy. Można to zakwalifikować jako cud, że wyszedł on z tego bez złamań czy nawet wstrząśnienia mózgu. Skończył „tylko” bardzo mocno poobijany. Grisza znalazł się w awizowanym składzie lublinian na pierwszy mecz finałowy, ale na pewno jest jeszcze znak zapytania przy jego nazwisku. Poza tym to musi wpłynąć niekorzystnie na jego formę. I tak był najsłabszym ogniwem Motoru w domowym starciu ze Stalą, ale takich wpadek miał stosunkowo niewiele. Tylko 3 razy w sezonie przywiózł mniej niż 9 pkt. Jego brak lub brak punktów od niego to duży kłopot Koziołków.
  • Niepewność Hampela i mało opcji B – forma Jarosława Hampela jest tym sezonie jak fasolki wszystkich smaków z Harry’ego Pottera. Nigdy nie wiadomo czy trafisz na słodką czekoladę, czy na coś ohydnego. To widać nawet po sposobie w jaki zdobywa punkty. Hampel w ponad połowie swoich biegów przyjeżdżał albo pierwszy, albo ostatni. Sześć razy w tym sezonie jego dwa pierwsze biegi to była trójka i zero (w różnej kolejności). Na pewno nie jest tak stabilny jak Michelsen, zdrowy Łaguta, czy ostatnio Dominik Kubera. To rodzi spory kłopot dla Motoru. Jeśli Grigorij nie pojedzie w ogóle w pierwszym meczu finałowym, albo pojedzie przez kłopoty zdrowotne słabo, to dobry występ Jarosława będzie absolutnie konieczny do dobrego wyniku. Co prawda w kto wie czy nie życiowej formie jest ostatnio Krzysztof Buczkowski, ale Sparta jest po prostu mocniejsza od Stali. Dlatego brak większej ilości stabilnych liderów niż Michelsen oraz formacja juniorska, może się w nieodpowiednich okolicznościach odbić mocno na Motorze.

Jak się skończy, nie wiadomo, ale wojna będzie na pewno

Jak zatem widać, w obu drużynach są zagadki. W Motorze nieco więcej. Sparta musi liczyć na lublińskie przebudzenie Janowskiego, jednoczesną solidną formę Bewleya oraz Czugunowa i to że juniorzy może jednak jakimś sposobem przywiozą więcej niż łącznie 3 pkt. Motor zaś że jego juniorzy wrocławianom na więcej niż te umowne 3 pkt nie pozwolą, Buczkowski utrzyma formę, Hampel akurat będzie miał te lepsze dni, a Łaguta w ogóle w Lublinie pojedzie i może jakimś sposobem przezwycięży kłopoty po tamtym upadku.

Największa różnica między tymi zespołami jest jednak w podejściu do tego finału. W oczekiwaniach. Betard Sparta musi. We Wrocławiu po raz pierwszy od lat są faworytem finału. Szansa na niewidziane od 15 lat złoto jest większa niż kiedykolwiek, a głód tytułu jest przeogromny. Porażka byłaby absolutną katastrofą i ogromnym zawodem. Motor z kolei może. Oni tak czy siak już w tym sezonie wygrali. Jeśli zdobędą złoto to będzie jak cud. Jeśli jednak przegrają, będzie niedosyt, ale krótki, bo na koniec i tak każdy powie „z taką Spartą przegrać to nie wstyd, a srebro to coś również wspaniałego”. Tak czy inaczej bez względu na oczekiwania, wcześniejsze wyniki oraz wszystko inne, czeka nas prawdziwa żużlowa wojna.

Pierwszy jej akt odbędzie się w czwartek 23 września o 20:00 przy Alejach Zygmuntowskich w Lublinie. Transmisja na nSport+.

Sport we Wrocławiu i jego przedstawiciele. Sprawdź, ile wiesz [QUIZ]

Sport we Wrocławiu i jego przedstawiciele. Sprawdź, ile wiesz [QUIZ]

Wrocław to bez cienia wątpliwości miasto zasłużone dla polskiego sportu. Sukcesy drużynowe, znakomici sportowcy indywidualni, wielkie wydarzenia.  Czas zatem, aby sprawdzić ile wiemy o sportowej historii stolicy Dolnego Śląska, a także jego najlepszych przedstawicielach

Rozwiąż quiz

Oceń publikację: + 1 + 5 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Zawodnik PunchDown w ciężkim stanie. Kto zawinił?




Oddanych głosów: 183