Sport

Panthers Wrocław nadal niepokonani. Znów zrobili miazgę z rywali

2015-05-25, Autor: jg
W rozegranym w niedzielę, 24 maja, meczu ósmej kolejki Topligi drużyna Warsaw Eagles przegrała na własnym boisku z Panthers Wrocław 14:45. Do tej pory zespoły spotykały się trzykrotnie. Tylko w pierwszej konfrontacji Orły nawiązały walkę. W pozostałych dwóch zdecydowanie przegrały. Dzisiejsze starcie wpisało się w ten schemat. W tym sezonie na wrocławski skład nie ma mocnych. Pantery odprawiają z kwitkiem kolejnych rywali i niczym walec przetaczają się przez tegoroczne rozgrywki.

Reklama

Z taką właśnie skutecznością rozpoczęły dzisiejsze zmagania. Już od startowej serii akcji widać było siłę i konsekwencję w ataku. Pierwsze skrzypce grał Marcus Sims, którego biegi rozrywały bezradną defensywę gospodarzy. Kiedy jednak rozgrywający Kyle Isreal zdecydował się na podania wrocławianom poszło nieco gorzej.

 

Przechwytem popisał się safety EJ Woods, który debiutował w szeregach Eagles w poprzednim spotkaniu. Jednak jego koledzy nie skorzystali z tego prezentu. Warszawska ofensywa w pierwszej połowie po prostu nie istniała. Brak pomysłu na akcje, świetnie pokryci skrzydłowi i tytaniczna praca linii defensywnej Panter sprawiły, że Orły miały niekiedy problem ze zdobywaniem choćby pierwszych prób.

 

Po tym potknięciu Pantery wróciły na właściwe tory i z charakterystyczną w tym sezonie niezawodnością rozpoczęły zdobywanie punktów. Przyłożenie szybko zainkasował Sims, który z łatwością przedzierał się przez obronę, a niemal zaraz po nim Grzegorz Mazur po wspaniałym, głębokim podaniu od Isreala. Eagles nie byli w stanie odpowiedzieć. Próby biegów Andre Whyte`a, Charlesa McCrea czy rzuty do Michała ŚpiczkoMarcina Jodłowskiego nie przynosiły rezultatów.

 

Dwukrotnie w pierwszej kwarcie warszawianie oddawali piłkę po wykorzystaniu limitu prób. Za to ich rywale wiedzieli co zrobić z futbolówką. Kolejna seria za sprawą Simsa dobrnęła w okolice 25. jarda połowy gospodarzy, ale w tym miejscu utknęła. Pantery zdecydowały się na kopnięcie za trzy punkty, które celnie wykonał Dawid Pańczyszyn. Wobec bezradności Eagles w ofensywie prowadzenie Panter powiększało się coraz szybciej.

 

 

Druga kwarta należała do Patryka Matkowskiego, który wspólnie z Isrealem stworzył duet nie do zatrzymania. Dwukrotnie ta para wypracowała przyłożenie. Obrońcy warszawian nie mogli upilnować wrocławskiego skrzydłowego, do którego dochodziły celne podania. Dopiero wtedy gospodarze zdecydowali się wywrzeć większą presję na rozgrywającego.

 

Najpierw dopadł do niego Whyte zaliczając sack, zaś chwilę później sztukę tę powtórzył Woods. Zrobił to na tyle mocno, że Isreal musiał na chwilę opuścić murawę. Kiedy wydawało się, że to zatrzyma rozpędzoną ofensywę Panter na boisko wszedł Bartosz Dziedzic, który posłał podanie na przyłożenie do swojego brata Tomasza. Symbolem bezsilności Eagles w pierwszej połowie stało się powalenie ich rozgrywającego Herberta Lee Bynesa przez Joshua Hartigana i Szymona Adamczyka.

 

Wrocławianie schodzili na przerwę z zapasem 38 punktów, co oznaczało wprowadzenie w życie „mercy rule”, która skróciła pozostałą część spotkania. Dopiero po przerwie gospodarze zdołali zapunktować. Ale nie przyszło to łatwo. McCrea i Whyte zostali szybko powaleni, zaś Przemysław Cudak do spółki z Adamczykiem przewrócili rozgrywającego gospodarzy. Mimo tych niepowodzeń Amerykanin nie poddał się i po chwili posłał celne podanie do EJ Woodsa, który zaliczył przyłożenie.

 

Odpowiedź Panter przyszła momentalnie, chociaż przy wydatnej pomocy... Eagles. Kiedy goście ratowali się puntem piłka dotknęła nóg zawodnika z Warszawy i ten kontakt sprawił, że po futbolówkę mogli już sięgnąć wrocławianie. W ten sposób wrócili do ofensywy, którą zakończył punktami Sims. Warszawianie mimo trudności w ofensywie (między innymi efektownie zablokowanie podania przez Michała Nowaka) zdołali jeszcze zapunktować tuż przed zakończeniem meczu za sprawą Adriana Sawickiego i zmniejszyć rozmiar klęski.

 

W szeregach gości brylował skrzydłowy Patryk Matkowski zdobywca dwóch przyłożeń, wielu jardów oraz tytułu MVP meczu. Taki sam dorobek punktowy odnotował lider drużyny, biegacz Marcus Sims. W defensywie świetnie spisywał się cornerback Karol Mogielnicki zaś w linii postrach siali między innymi Przemysław CudakSzymon Adamczyk.

 

Następne spotkanie Eagles rozegrają w Szczecinie, gdzie 6 czerwca zmierzą się z miejscową Husarią. Tego samego dnia we Wrocławiu Panthers podejmą Seahawks Gdynia.

 

Warsaw Eagles - Panthers Wrocław 14:45 (0:14, 0:24, 7:7, 7:0)

Oceń publikację: + 1 + 0 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Najczęściej czytane

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Jak powinniśmy świętować 11 listopada?





Oddanych głosów: 1028