Sport

Pewny awans Śląska Wrocław do 1/4 finału Pucharu Polski

2012-09-26, Autor: Łukasz Maślanka
Piłkarze Śląska Wrocław nie mieli litości dla GKS Bełchatów. Podopieczni Stanislava Levego bez większych problemów pokonali GKS Bełchatów 3:0 i awansowali do 1/4 finału Pucharu Polski. Dwie bramki dla Śląska strzelił Łukasz Gikiewicz, a wynik spotkania ustalił z rzutu karnego Mateusz Cetnarski.

Reklama

Na początek chcemy podkreślić duży plus środowego meczu. Działacze Śląska zaprosili na to spotkanie dzieci ze szkół Wrocławia i okolicznych miejscowości. Wszystko w ramach akcji “Dzieci na stadionie - uczymy się dopingu”. Ta inicjatywa dotarła nawet poza Dolny Śląsk, m.in. do Radomska w Łódzkiem. I potyczkę mistrzów Polski z GKS-em Bełchatów oglądało prawie 9 tys. dzieci, które stworzyły świetną atmosferę. Chwilami młodzi kibice śpiewali głośniej niż najbardziej zagorzali fani Śląska. Kto nie był na meczu, niech żałuje, bo takiego dopingu nie słyszy się często.

A na boisku? Pierwsza połowa meczu Śląska Wrocław z GKS Bełchatów mogła się podobać. Mistrzowie Polski dobrze weszli w mecz i od pierwszych minut zdominowali rywala. Wrocławianie starali się grać szybko i kombinacyjnie, co przyniosło efekt w postaci sytuacji strzeleckich. Chwilę po rozpoczęciu meczu świetną akcją popisał się Sebastian Mila, który minął kilku rywali i mocno uderzył z dystansu. Jego strzał o centymetry minął poprzeczkę bramki bełchatowian. Mogła też się podobać gra Łukasza Gikiewicza, który rozpoczął mecz w pierwszym składzie. Popularny “Giki” szukał gry, nie dawał spokoju obrońcom rywala i potrafił się odnaleźć w polu karnym. I mógł strzelić co najmniej kilka bramek. Co zresztą jest na swój sposób zastanawiające. Bo Gikiewicz marnował sytuacje, które wydawały się być proste, gdzie wystarczyło tylko dobrze nogę przyłożyć. A gdy o gola było naprawdę trudno, napastnik Śląska spisał się na medal i pokonał bramkarza rywali. Po raz pierwszy w 26. minucie, gdy popisał się ładną główką z ostrego kąta, obsłużony świetnym podaniem przez Patrika Mraza. A drugi raz na listę strzelców Gikiewicz wpisał się w 42. minucie. Wtedy dogrywał mu Tadeusz Socha, a wrocławski snajper wpadł rozpędzony w pole karne i znów mocno strzelił głową.

Śląsk, mając zwycięstwo praktycznie w kieszeni, po przerwie nie forsował zbytnio tempa. Bełchatowianie też nie bardzo mieli pomysł, jak sforsować pewnie grającą wrocławską obronę. I kibice mogli spokojnie udać się na krótką drzemkę. Przebudził ich w 63. minucie Bartłomiej Bartosiak, który popisowo minął obrońców Śląska i strzelił minimalnie obok słupka bramki Mariana Kelemena. Później równie groźnie atakował Łukasz Wroński, który przebiegł pół boiska i dopiero bramkarz Śląska ofiarną interwencją przerwał jego akcję. Kelemen miał zresztą swój moment chwały w drugiej połowie, bo efektownie wybronił jeszcze strzał Szymona Sawali. Na strachu jednak się kończyło, bełchatowianie próbowali, a Śląsk strzelił. W 86. minucie bramkarz GKS-u Łukasz Budziłek potraktował Piotra Ćwielonga jak rasowy żniwiarz. Sęk w tym, że we własnym polu karnym i sędzia Sebastian Jarzębak nie miał wyboru: podyktował “jedenastkę” dla Śląska. A tę na gola zamienił niezawodny w tym sezonie egzektuor rzutów karnych, Mateusz Cetnarski.

W końcówce meczu na boisku zrobiło się gorąco, a piłkarze obu ekip wymienili uprzejmości. Wszystko przez bardzo brzydki faul Przemysława Kaźmierczaka na Raulu Gonzalezie. Pomocnik Śląska dotychczas nie zdradzał skłonności do agresywnej gry, ale jego faul na piłkarzu GKS był absolutnie bezpardonowy. I Kaźmierczak został za niego słusznie wyrzucony z boiska.

Śląsk - GKS Bełchatów 3:0 (2:0)
Bramki: Łukasz Gikiewicz (26., 42.), Cetnarski (87. - karny).

Śląsk Wrocław: Kelemen - Socha, Grodzicki, Jodłowiec, Mraz - Sobota, Kaźmierczak, Stevanović (69. Elsner), Mila, Ćwielong (90. Patejuk) - Ł.Gikiewicz (77. Cetnarski).
GKS Bełchatów: Budziłek - Sawala, Szmatiuk, Lacić, Basta (46. Wróbel) - Stulin, Baran, Giel, Raul Gonzalez, Nowosielski (59. Bożok) - Bartosiak (76. Wroński).

Żółte kartki: Mila, Ćwielong, Socha - Bartosiak, Lacić.
Czerwona kartka: Kaźmierczak (90. - za faul).
Sędzia: Sebastian Jarzębak (Bytom).

Widzów: ok. 11 tys.

Oceń publikację: + 1 + 0 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Najczęściej czytane

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Jak powinniśmy świętować 11 listopada?





Oddanych głosów: 1097