zamknij

Sport

Pięćdziesiątka Hiszpana. Czy Erik Exposito jest potrzebny w Śląsku Wrocław? [ANALIZA]

2021-02-18, Autor: Bartosz Królikowski

Ostatni mecz piłkarskiego Śląska z Wisłą Kraków był jubileuszowym pięćdziesiątym występem Erika Exposito w WKS-ie. Przyznać trzeba że mało który piłkarz potrafiłby tak często wzbudzać dyskusję na swój temat nawet w takim czasie. Najczęściej w negatywnym kontekście, choć nie zawsze taki był ten Erik zły jak go malowali. Często, ale nie zawsze. Czas zatem przyjrzeć się poczynaniom Hiszpana w barwach Śląska w trakcie tych 50 meczów i odpowiedzieć sobie na pytanie „czy w ogóle, a jeśli tak to ile więcej chcemy”.

Reklama

Sam fakt, że mówiąc o napastniku w tytule tekstu postawiłem pytanie o jego potrzebność w drużynie, świadczy o nim dość kiepsko. Aczkolwiek jeśli chodzi o Erika Exposito, pewnym można być głównie tego, że nikogo na kolana nie rzucił dotychczasowymi występami. W tych 50-ciu występach Hiszpan strzelił dla Śląska 11 goli. Wynik bardzo przeciętny, tym bardziej że Exposito w większości tych spotkań wychodził w wyjściowym składzie. Do siatki trafiał z kolei tylko w ośmiu spotkaniach, bo raz strzelił hat-tricka (pamiętne 4:4 w derbach z Zagłębiem Lubin), a raz dublet (3:1 z Cracovią w 6. Kolejce tego sezonu). Dorobek uzupełnia sześcioma asystami.

Inna sprawa jest taka, że gdy przed sezonem 2019/20 Śląsk sprowadzał go z hiszpańskiego Las Palmas, wrocławianie musieli wiedzieć, że superstrzelca nie sprowadzają. Wszakże przed grą dla WKS-u najwięcej goli w jednym sezonie Exposito strzelił 9. Były to rozgrywki 2017/18, przy czym 8 z tych trafień zanotował dla trzecioligowych wówczas rezerw Las Palmas. W hiszpańskiej ekstraklasie trafił raz, przeciwko Celcie Vigo. Erik już wtedy miał 23 lata. Czyli może niezbyt dużo, ale też nie jakoś bardzo mało. Z reguły piłkarz w wieku 23 lat powinien być dość ukształtowany. Nadzieją było to, że trzecia liga hiszpańska niejedną gwiazdę Ekstraklasy dała. Taki na przykład Jesus Imaz (obecnie Jagiellonia), czy Carlitos (swego czasu gwiazda Wisły Kraków). Obaj przed trafieniem do Polski grali głównie na trzecim poziomie rozgrywkowym.

Napastnik pracujący

Nie trzeba było zresztą specjalnie Erikowi zaglądać w statystyki, żeby wiedzieć, że to nie jest typ killera. Lisa pola karnego, który czyha na podania w polu karnym, a piłka go w nim szuka. To ten typ napastnika który dużo funkcjonuje poza polem karnym. Siłuje się z rywalami, walczy o górne piłki (190 cm wzrostu pomaga), stara się pomagać w rozegraniu. Aby to dostrzec wystarczy odpalić kilka meczów Śląska z jego udziałem. Które dokładnie to bez znaczenia, bo tak jest w większości.

Nie bez wpływu pozostaje też jednak na pewno fakt, że Śląsk Wrocław Vitezslava Lavicki to nie jest wymarzone miejsce dla napastnika. Bądźmy w pełni szczerzy, gdyby w każdym meczu Exposito miał po prostu czekać na podania, nie angażując się bardzo w grę, to w wielu by się po prostu nie doczekał. A już zwłaszcza w ostatnich tygodniach, przy aktualnej grze przede wszystkim środka pola. Choć z drugiej strony Hiszpan nigdy nie współpracował ze środkowymi pomocnikami jakoś super. Jeśli spojrzymy kto asystował przy jego golach, okaże się że najczęściej czynił to Dino Stiglec, bo 4 razy. Dwukrotnie Robert Pich, raz Przemysław Płacheta, a tylko dwie z asyst należą do środka pola (Michał Chrapek oraz Mateusz Praszelik po razie).

Napastnik nieskuteczny. Ale czy na pewno?

Właśnie z tego o czym była mowa wcześniej wynika rzecz kolejna. Erika Exposito nie można nazwać napastnikiem nieskutecznym. Kiedy bowiem ostatnio Hiszpan zmarnował jakąś świetną sytuację? Wręcz stuprocentową? Exposito bardzo bardzo rzadko ma takowe. Raz że on średnio to potrafi jak na napastnika, a dwa że koledzy niespecjalnie pomagają. Takie połączenie nigdy niczego dobrego nie daje. Zresztą on nawet stosunkowo niewiele strzałów oddaje. Jako podstawowy napastnik Śląska w tym sezonie oddał 28 strzałów (niekoniecznie celnych, bo tych jest tylko 11). Więcej mają choćby Flavio Paixao (Lechia), Vladislavs Gutkovskis (Raków), Mikael Ishak (Lech), czy Jakub Świerczok (Piast), a to i tak nie wszyscy. Nie wszyscy napastnicy, bo z innych formacji też wielu się znajdzie.

Hiszpanowi brakuje bowiem także uderzenia zza pola karnego. Chociaż w sumie kto to wie, bowiem Exposito rzadko próbuje. Spośród tych 28 strzałów jakie w tym sezonie oddał, 9 to próby zza szesnastki. W poprzedniej kampanii na 63 uderzenia, 18 było z większego dystansu. Oczywiście faktem jest, że strzały zza pola karnego to raczej domena pomocników lub skrzydłowych. Ale wiedząc, że nie może liczyć na zbyt wiele podań w pole karne i grając tak często poza jego obrębem, Erik naprawdę mógłby czasami poszukać takiego rozwiązania.

Gole, czyli sens futbolowej egzystencji napastnika

Niestety jednak choć można doceniać pracę, jaką wkłada w mecze Erik Exposito, jego waleczność i chęć gry, to główny zarzut jest poważny. Bowiem jak już ustaliliśmy, on nie dostaje wielu podań, ale też nie potrafi za bardzo do nich dochodzić. Dobry napastnik powinien umieć się znaleźć tam gdzie powinien. Strzelić takiego… gówno-gola z trzech metrów. Exposito tego nie ma. Gdy już w nim jest, piłka nie szuka go w polu karnym tak jak powinna. W dzisiejszym futbolu napastnik oczywiście nie działa jak kiedyś i nie czeka na piłkę, tylko właśnie jak Erik, pomaga w rozegraniu, jest pierwszym obrońcą. Ale przy tym musi umieć się tak ustawić, by jeszcze do tego zdążyć znaleźć się tam gdzie powinien. Tymczasem Hiszpana często brakuje.

Wszakże mimo wszystko napastnika każdy na koniec zapyta o liczbę goli jakie strzelił. Nawet pomimo ewolucji tej pozycji na przestrzeni lat. Wspomniane wcześniej 11 goli w 50 meczach nikogo nie powali. W jednym sezonie to jeszcze do zaakceptowania. Wszakże zasadniczo w tym sezonie w Ekstraklasie klasowego strzelca spośród drużyn czołówki ma tylko Legia Warszawa (Tomas Pekhart – 15 goli). Najlepszym strzelcem aktualnego lidera Pogoni Szczecin, jest Alexander Gorgon (ofensywny pomocnik) z 4 golami. W Rakowie Częstochowa po 5 goli ex aequo mają Gutkovskis oraz Ivi Lopez (skrzydłowy). Jesus Jimenez z Górnika Zabrze wygląda nieco lepiej z ośmioma trafieniami, choć często gra bardziej jako skrzydłowy.

Tak więc bycie w czołówce mimo braku bramkostrzelnego napastnika jest w Ekstraklasie możliwe. Ale potrzeba mieć wyróżniających się zawodników w innych formacjach. Pogoń ma fenomenalną obronę (8 goli straconych w 17 meczach), Raków skutecznych pomocników i skrzydłowych. Górnik także. Co się dzieje w gdy napastnik nie ratuje, a i reszta kompletnie bez formy? Trzy ostatnie mecze Śląska czy Rakowa (jak dotąd w 2021 roku przegrali wszystkie 3 spotkania ligowe), to świetna odpowiedź.

Jeszcze jedno wyjście

Zastanawiam się czy Erikowi nie byłoby lepiej w duecie z innym napastnikiem. Bardziej nastawionym na grę w polu karnym. Albo kimś szybszym, zwinniejszym, kto potrafiłby wbiegać w przestrzenie kreowane przez Exposito jego pracą. Wszakże w takim układzie, tej całej pracy przez Hiszpana wykonywanej często nikt nie wykorzystuje, a on jest niewidoczny przez większość meczu. Gdyby Erik miał kogoś ustawionego obok lub nawet nieco wyżej, mógłby partnerowi sporo pomóc, a co za tym idzie, całej drużynie.

Oczywiście to by się wiązało ze zmianą ustawienia, tyle że przy tak funkcjonującej linii pomocy Śląska, zrezygnowanie z któregoś z pomocników to mała strata. Inną kwestią jest to, kto miałby grać obok Hiszpana. Fabian Piasecki nie przekonuje mnie w roli „killera”. Nawet jeśli był królem strzelców 1. Ligi. Sprowadzenie kogoś takiego byłoby melodią lata i na pewno sprawą kosztowną, ale kto nie ryzykuje, nie pije szampana. Warto by było jednak spróbować nawet duetu Exposito-Piasecki, żeby zobaczyć jak Hiszpan by się w tym odnalazł. Wszakże wciąż to w nim bardziej widzę nadzieję na coś lepszego niż w Piaseckim. Który przecież mimo wszystko z jakiegoś powodu rywalizację przegrywa, pomimo iż Exposito strzelił 3 gole w tym sezonie.

Tylko że te rozważania, najprawdopodobniej nimi tylko pozostaną, bowiem nie chce mi się wierzyć, że trener Vitezslav Lavicka zdecyduje się na podobny pomysł, nawet jeśli takowy przyjdzie mu do głowy. Czech nie ma w zwyczaju zmieniać ustawienia, chyba że akurat cofa kogoś do tyłu, jak ostatnio Mateusza Praszelika z „10” na „8”. Gra na dwóch napastników byłaby jednak zmianą ofensywną.

Czy zatem Erik Exposito jest jeszcze Śląskowi potrzebny? W tym sezonie na pewno, bo nikogo lepszego WKS na jego pozycję w kadrze nie ma. W przyszłości? W takim ustawieniu na pewno nie jako podstawowy napastnik, a przynajmniej nie tak często. Zostawiłbym go jednak w drużynie nawet jako dżokera z ławki, który wejdzie w drugiej połowie siłować się z podmęczonym rywalem, zrobić więcej wolnej przestrzeni na boisku. Gwiazdą tej ligi nie jest. Raczej nigdy nie będzie. Do pucharów z nim WKS-owi będzie bardzo ciężko. Zwłaszcza przy takiej grze jaką ostatnio prezentują. 

Oceń publikację: + 1 + 5 - 1 - 9

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (1):
  • ~Leszek Falkowski 2021-02-18
    13:23:55

    10 6

    Niestety Exposito jest mało zwrotny. Na dodatek nasi pomocnicy nie podają mu za często piłki a skrzydłowy pożal się Boże nie istnieją. Pan Sztylka się postarał, oddał Chrapka, Gąskę, Łabojke czy Radeckiego
    w zamian sprowadził emeryta Wilusza. Brawo to jest profesjonalistą. Do tego Mączynski i Sobota kompletnie zawodzą to jest cały obraz mizeria Śląska.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy podoba Ci się projekt Muzeum Książąt Lubomirskich?




Oddanych głosów: 73