Sport

Po ciężkiej walce, Śląsk uratował remis w meczu z Pogonią Szczecin

2015-07-26, Autor: ŁM
Pierwsze punkty w nowym sezonie Ekstraklasy pojawiły się już na koncie Śląska Wrocław, ale na premierowe zwycięstwo zespół trenera Tadeusza Pawłowskiego jeszcze poczeka. W Szczecinie Śląsk zremisował z miejscową Pogonią 1:1, a oba zespoły zaprezentowały solidny futbol.

Reklama

Na otwarcie sezonu Pogoń sprawiła sporą niespodziankę, wygrywając z broniącym mistrzostwa Polski Lechem Poznań. Śląsk zaś nie dość, że w pierwszej kolejce oberwał od Legii Warszawa aż 1:4, to jeszcze w tygodniu gościł w szwedzkim Goeteborgu na meczu eliminacji Ligi Europy. Tam też wrocławianie przegrali, a do tego ledwo wrócili do Wrocławia, by po chwili znów ruszyć w drogę, tym razem do Szczecina. To wszystko pozwalało sądzić, że mecz z Pogonią nie będzie dla wrocławian spacerkiem. Rywal pokazał, że jest groźny, a trudy podróży - zwłaszcza, że ostatnie dni były wyjątkowo upalne - też musiały dać graczom Śląska w kość. Aby nieco ulżyć tym zawodnikom, którzy ostatnio byli mocniej eksploatowani, w Szczecinie trener Tadeusz Pawłowski posłał do boju zmieniony skład. Na prawej obronie Kamil Dankowski zastąpił Pawła Zielińskiego, lewą obronę zamiast Dudu obsadził Mariusz Pawelec. Z kolei w środku pomocy szansę dostał Mateusz Machaj, a w ataku od pierwszej minuty zagrał Kamil Biliński.

Pierwsza połowa meczu w Szczecinie mogła się podobać. Pogoń próbowała narzucić Śląskowi swoje warunki gry, a wrocławianie też nie zamierzali chować się za murem obronnym. Oba zespoły potrafiły też groźnie zaatakować. Pogoń już w 7. minucie była bliska zdobycia gola, kiedy strzał Adama Frączczaka odbił się od poprzeczki bramki Śląska. Z kolei wrocławianie dwa razy znaleźli sposób na bramkarza Pogoni Dawida Kudłę, ale po akcji Flavio Paixao oraz Roberta Picha sędzia uznał, że gole padały z pozycji spalonej. Warto też podkreślić, że w Pogoni świetnie prezentował się duet środkowych obrońców. Jarosław Fojut świetnie uzupełniał się z Jakubem Czerwińskim, gasząc wiele akcji Śląska. Jeśli rośli stoperzy “Portowców” utrzymają formę przez cały sezon, to napastnicy Ekstraklasy często będą bili głowami (albo raczej strzałami) w ten szczeciński mur.

Pierwsza połowa meczu w Szczecinie przyniosła dobrą grę po obu stronach, w drugiej kibice na stadionie “Portowców” doczekali się także goli. Wynik meczu otworzył w 57. minucie Łukasz Zwoliński. I trzeba przyznać, że przy tym golu napastnik Pogoni pokazał dużą klasę. Mimo, że musiał przyjąć piłkę w trudnej pozycji i naciskany przez kilku graczy Śląska, to futbolówkę przyjął dobrze, zdołał się z nią obrócić i z dość ostrego kąta posłać ją do bramki wrocławian. Takie zagrania wyglądają ładnie dla oka, ale popisać się nimi wcale nie jest łatwo.

Gol Zwolińskiego nie skłonił gospodarzy do większej ostrożności w boiskowych poczynaniach. Wręcz przeciwnie, Pogoń grała ofensywnie, szukając okazji do strzelenia kolejnego gola. Wrocławianie też nie bardzo mieli ochotę w trzecim meczu z rzędu przełykać gorzkiego smaku porażki. I to ich wysiłki ofensywne przyniosły efekt. W 72. minucie bramkarza Pogoni pokonał Robert Pich. Słowak zwieńczył ładną akcję Śląska, w której bardzo mądrze przy rozrzucaniu piłki zachował się Kamil Biliński, a Flavio Paixao zaliczył efektowną asystę.

Gol dla Śląska ustawił końcówkę meczu. Remis zadowalał i Pogoń, i Śląsk. Oba zespoły miały świadomość, że jeśli stracą kolejnego gola, strat nie zdążą odrobić. Dlatego na boisku więcej było gry ostrożnej, byle uniknąć błędu i nie poluzować szyków w defensywie. I to końca spotkania wynik meczu się nie zmienił, a Pogoń podzieliła się punktami ze Śląskiem. Taki rezultat jest sprawiedliwy, bo “Portowcy” zaliczyli dobre zawody, a wrocławianie zaimponowali walecznością, dzięki której sięgnęli po remis.

Pogoń Szczecin - Śląsk Wrocław 1:1 (0:0)
Bramki: Zwoliński (58.) - Pich (72.).

Pogoń Szczecin: Kudła - Frączczak, Czerwiński, Fojut, Ricardo Nunes - Danielak, Matras, Murawski, Małecki (64. Przybecki), Lewandowski (46. Murayama) - Zwoliński.
Śląsk Wrocław: Pawełek - Dankowski (74. Gecov), Celeban, Kokoszka, Pawelec - Flavio Paixao, Hateley, Hołota, Machaj (57. Kiełb), Pich (75. Grajciar) - Biliński.

Żółte kartki: Danielak - Machaj.
Sędzia: Szymon Marciniak (Płock).

Widzów: ok. 8,7 tys.
Oceń publikację: + 1 + 1 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Najczęściej czytane

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy na zachodzie Wrocławia potrzeba więcej policjantów?




Oddanych głosów: 199