Sport

Pojedynek godny wielkiego hitu! Śląsk Wrocław pokonany przez Zastal Zielona Góra po niesamowitej wojnie

2021-12-27, Autor: Bartosz Królikowski

Co to były za emocje, cóż to był za mecz! Hala Stulecia przez lata widziała wiele koszykarskich wspaniałości, a ten pojedynek nie ma się czego wstydzić. Niestety po raz drugi z rzędu zabrakło jedynie dobrego wyniku dla gospodarzy… Koszykarze Śląska Wrocław po niezwykle emocjonującym widowisku przegrali po dogrywce z Zastalem Zielona Góra 85:88. Ich seria siedmiu ligowych zwycięstw z rzędu dobiegła końca.

Reklama

Jak co roku nadszedł czas, aby powiedzieć „święta święta i po świętach”. Prezenty od Mikołaja/Gwiazdora/Aniołka/Dzieciątka Jezus (zależy kto skąd pochodzi) rozdane, karpie zjedzone, serniczek także, a więc wracamy do życia codziennego. Do akcji powrócili także koszykarze Śląska Wrocław, którzy po raz drugi z rzędu zawitali do legendarnej Hali Stulecia. Ich pierwszy od 17 lat mecz w świątyni polskiej koszykówki był wspaniałym świętem. Przeszło 5 000 kibiców, fenomenalna atmosfera, bardzo silny, godny takiego wydarzenia rywal i niestety zabrakło tylko wyniku, bowiem WKS uległ Joventutowi Badalona 73:87.

To nie jest jednak absolutnie żaden powód do wstydu. Wrocławianie mocno postawili się niezwykle silnym Hiszpanom, przed ostatnią kwartą prowadzili nawet, ale w niej rywale pokazali już dlaczego w swojej lidze (hiszpańska jest najlepsza w Europie), w tym sezonie ustępują tylko wielkiemu duetowi Real Madryt – Barcelona.

Nikt nie miał jednak wątpliwości, że na zwycięstwa w ikonicznej arenie przyjdzie jeszcze czas, a co się odwlecze to nie uciecze. Kolejną okazję dostarczyła Energa Basket Liga, która jest aktualnie na idealnym półmetku sezonu zasadniczego. Poświąteczna kolejka to bowiem pierwsza w tym sezonie, w której grane są rewanże. WKS jak dotąd ma bilans 9 zwycięstw oraz 6 porażek, choć oczywiście tu trzeba wziąć pod uwagę, że odkąd drużynę przejął Andrej Urlep, wrocławianie przegrali tylko w jego debiucie w Szczecinie z Kingiem. Aktualnie notują serię 7 zwycięstw z rzędu!

Passę tą przedłużyć zamierzali w pojedynku z Zastalem Zielona Góra. Prowadzeni przez byłego trenera WKS-u Olivera Vidina zielonogórzanie, wygrali pierwszy mecz tych drużyn w sezonie 81:71. Jak już jednak ustaliliśmy, obecny Śląsk to zupełnie inna ekipa niż wówczas, dlatego rewanż zapowiadał się szczególnie pasjonująco. Sam Zastal jak dotąd w tym sezonie bilans w lidze miał identyczny jak Śląsk, 9-6, co jak na standardy tej drużyny również jest co najwyżej przyzwoitym rezultatem. Przegrali w EBL 2 z 3 ostatnich spotkań (ze Stalą Ostrów Wlkp. oraz Astorią Bydgoszcz). Jako wicemistrz Polski, oni także rywalizują w europejskich pucharach. Grają jednak w lidze VTB razem z 11 innymi czołowymi drużynami ze wschodu Europy. Póki co zamykają tam jednak tabelę z ledwie 1 wygraną w 10 meczach.

Koszykarze Śląska już od samego początku chcieli pokazać, że jak najbardziej nadszedł czas na wygraną w Hali Stulecia. W pierwszej kwarcie dali prawdziwy popis gry ofensywnej. Świetnie wykorzystywali przewagę w grze podkoszowej, która jest bardzo mocną stroną WKS-u, a nieco piętą Achillesa Zastalu. Było to widać, bowiem świetnie radzili sobie Aleksander Dziewa oraz Martins Meiers. Wrocławianie ogólnie byli bardzo skuteczni, bowiem pierwszą kwartę zakończyli z wynikiem 73% z gry. Defensywa zaś wyglądała znakomicie do połowy, WKS prowadził nawet 26:11, ale w końcowych minutach pierwszej partii Zastal nieco się rozkręcił i gospodarze wygrali ale „tylko” 33:24.

Ta niezła końcówka gości w pierwszej kwarcie nie była przypadkiem. Dowiedli tego w drugiej partii. WKS miał bowiem przez długi czas mnóstwo kłopotów ze zdobywaniem punktów. Zastal stosował skuteczną, strefową obronę, czym niemiłosiernie utrudniał wrocławianom rozegranie. Efekty były nieuniknione. Śląsk przez 6 minut zdobył 4 pkt, a zielonogórzanie wyszli nawet na prowadzenie 38:37. Jednak to zadziałało jak pobudka dla zespołu Andreja Urlepa. Ostatnie minuty przed przerwą to znów ich dobra gra. Obrona Ramljaka, skuteczność Dziewy i bardzo twarda gra Meiersa zapewniły udaną końcówkę kwarty oraz prowadzenie 51:44.

Świetna była ta pierwsza połowa. Szybka gra, na bardzo wysokim poziomie. Dwoje medalistów ubiegłego sezonu udowadniało dlaczego nimi są. Niestety dla Śląska w trzeciej kwarcie na takim poziomie zagrał tylko Zastal. Już w pierwszych minutach zielonogórzanie zaliczyli serię 7:0, czym odrobili całe straty. Potem wynik bardzo długo był na styku. Raz minimalnie prowadzili gospodarze, raz goście. Końcówka należała jednak do Zastalu, a konkretnie do Jarosława Zyskowskiego. Ten zagrał bowiem fenomenalną kwartę, rzucił w niej kilka trójek, w tym jedną naprawdę znakomitą tuż przed końcową syreną, czym dał swej drużynie prowadzenie 70:65.

Śląsk musiał gonić nieco na własne życzenie. Dość proste błędy w defensywie, szczególnie niedostateczne pilnowanie bardzo rozpędzonego Zyskowskiego, kosztowały ich sporo. Ale wrocławianie stanęli na wysokości zadania. Sprawy w swoje ręce wziął Travis Trice. Jego świetny okres gry, skwitowany dwoma trójkami, sprawił że na 5 minut przed końcem meczu mieliśmy remis 76:76.

W końcówce emocje buzowały coraz mocniej. Widać to było po zawodnikach, którzy nie imponowali w niej skutecznością, a wynik cały czas był remisowy. Na 24 sekundy przed końcem mieliśmy 81:81, a piłkę miał Śląsk. Aby wygrać, potrzebowali maksymalnie wykorzystać czas i rzucić celnie jak najpóźniej. Odpowiedzialność wziął na siebie Trice i… nie trafił. Zastal nie miał czasu na kolejną akcję, toteż czekała nas dogrywka.

Oba zespoły były już zmęczone, jak krew z nosa szło rozgrywanie piłki, rzuty za trzy kiepsko wchodziły, przez ponad 4 minuty dogrywki obie drużyny zdobyły zaledwie po 3 pkt. Na 15 sekund przed końcem dwa rzuty wolne wykorzystał Mazurczak, dając prowadzenie 86:84 Zastalowi. Kilka chwil później szansę na to samo dostał Trice, ale niestety trafił tylko raz. To tak naprawdę przesądziło. Śląskowi udało się szybciutko sprokurować rzuty wolne, wykorzystane przez Josepha, ale na celną trójkę na drugą dogrywkę zabrakło czasu. Zastal Zielona Góra zdobył Halę Stulecia.

Miał być hit ligowy i jak najbardziej był! Śląsk oraz Zastal dały pokaz niezwykle intensywnej, widowiskowej koszykówki. Nic dziwnego że w dogrywce brakowało sił, bo przy takim tempie muszą się one kiedyś skończyć. Niestety dla Śląska, Hala Stulecia wciąż pozostaje nieodczarowana. Wrocławianom zabrakło skuteczności w najważniejszych momentach. Kluczowe rzuty Trice’a, trójki przez całą drugą połowę + dogrywka, to nie wpadało. Ogólnie druga połowa tego meczu nie była dobra. Nawet pod koszem Śląsk nie miał już takiej przewagi. To przeciwko słabszej drużynie niż Zastal może by jeszcze przeszło. Ale przeciw zielonogórzanom nie. Ponownie wielka szkoda, bo atmosfera znów wspaniała, poziom meczu kapitalny, ale raz jeszcze zabrakło dobrego wyniku.

Był to ostatni mecz wrocławian w 2021 roku. Kolejny już z datą zakończoną cyferkami 2022. Dokładnie 1 stycznia odbędzie się ostatni mecz z tego świąteczno-noworocznego tercetu w Hali Stulecia. Tym razem do Wrocławia przyjedzie mistrz Polski Stal Ostrów Wielkopolski.

WKS Śląsk Wrocław – Zastal Zielona Góra 85:88 p.d. (33:24, 18:20, 14:26. 16:11, 4:7)

Śląsk: Trice Jr 21, Justice 10, Dziewa 17, Meiers 11, Ramljak 3 oraz Kolenda 2, Karolak 13, Kanter 4, Gordon -, Langevine 4, Gabiński -, Marchewka -

Trener: Andrej Urlep

Zastal: Zyskowski 26, Brembly 12, Apić 10, Nenadić 16, Joseph 17 oraz Mazurczak 2, Sulima 2, Klocek -, Szymański -, Meier 0, Żołnierewicz 3

Trener: Oliver Vidin

Zobacz galerię

Oceń publikację: + 1 + 6 - 1 - 1

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Najczęściej czytane

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Jak powinniśmy świętować 11 listopada?





Oddanych głosów: 1246