zamknij

Sport

Ponad 100 minut grali, ale wygrali. Śląsk Wrocław pokonuje Cracovię!

2021-08-01, Autor: Bartosz Królikowski

Po niezwykle dramatycznej końcówce, która wynagrodziła dość nijaki mecz, piłkarze Śląska Wrocław pokonali na wyjeździe Cracovię 2:1. To pierwsze zwycięstwo wrocławian w tym sezonie w PKO Ekstraklasie.

Reklama

Był rok 2014, dokładnie 2 marca, gdy Śląsk Wrocław wygrał na stadionie Cracovii. Decydującego gola na 1:0 strzelił wówczas Marco Paixao. Dziś w składzie WKS-u z tamtej drużyny jest tylko Robert Pich, z Krakowie nie ma zaś nikogo. Wrocławianie stanęli zatem przed zadaniem przełamania tej niemiłej serii. Przystępowali do niego po kolejnym udanym europejskim dwumeczu. Na Stadionie Wrocław udało im się obronić zaliczkę z Armenii i po remisie 3:3 (pierwszy mecz 4:2) awansować do III rundy eliminacji Conference League.

Ararat Erywań nie sprostał WKS-owi, ale obnażył kilka braków w ich grze. Zwłaszcza w środku pola, gdzie Śląsk długimi fragmentami nie potrafił zdominować przeciwnika, samemu niekiedy będąc tam mocno przyciśniętym. To zaś automatycznie rodziło kłopoty w defensywie, która nie była monolitem, bo jednak nie sposób tak nazwać obronę drużyny tracącej 5 goli w dwumeczu z bardzo przeciętnymi Ormianami. Podobne kłopoty kosztowały ich zresztą stratę punktów w inaugurującym zmagania ligowe meczu z Wartą Poznań (2:2). Na plus na pewno skuteczność, przede wszystkim będącego w znakomitej formie Roberta Picha.

Trener Jacek Magiera świadom wyzwania jakim na pewno będzie Hapoel Beer Szewa w III rundzie, ponownie na mecz ekstraklasowy dokonał w składzie roszad, by odpowiednio zarządzać siłami zawodników. Po raz pierwszy w wyjściowej jedenastce wyszedł Caye Quintana, grający w duecie z Fabianem Piaseckim. Na ławce zasiadł m.in. Krzysztof Mączyński, Victor Garcia czy Patryk Janasik. WKS przeciwko Cracovii zaczął w ustawieniu z czterema obrońcamu z Łukaszem Bejgerem po prawej stronie. Do bramki wskoczył zaś Matus Putnocky.

Piłkarze Śląska aktywnie weszli w mecz. Podejmowali szczególnie dużo prób strzałów zza szesnastki i to całkiem niezłej jakości, bowiem Lukas Hrosso miał całkiem sporo pracy po uderzeniach Petra Schwarza, czy Caye Quintany. Hiszpan zresztą był jednym z groźniejszych piłkarzy WKS-u w pierwszych minutach. To po jego wybronionym przez bramkarza strzale, Śląsk miał rzut rożny, który zrodził jedenastkę dla wrocławian. Po dośrodkowaniu Bartłomieja Pawłowskiego piłkę ręką zagrał Matej Rodin i sędzia nie wahał się. Z 11 metrów pewnie do siatki trafił ten, który ostatnio trafia zewsząd w polu karnym, czyli Robert Pich.

Po tym trafieniu to wciąż WKS był nieco aktywniejszy, choć mieli problemy w środku pola, gdzie lekko dominowała jednak Cracovia. Gospodarze potrafili także zagrozić bramce Putnockiego. Choćby w 21 minucie doświadczony Słowak musiał wykazać się najwyższym kunsztem, aby wybronić strzał głową Filipa Balaja. Śląsk zaś miał inicjatywę, lecz brakowało mu konkretów. Co więcej, w końcówce pierwszej połowy znów dali się przycisnąć. Ararat ukarał ich za to dwoma golami. Cracovii nie udało się ani jednym, choć to zasługa Putnockiego, który znów znakomicie obronił strzał Balaja.

Po przerwie kłopoty WKS nie wyglądał wcale lepiej. Wrocławianie nie potrafili odzyskać kontroli nad piłką i nad całym spotkaniem. To Cracovia miała teraz więcej inicjatywy, większość czasu spędzając na połowie Śląska. Zawodnicy Jacka Magiery mieli o tyle szczęście, że gospodarze nie bardzo potrafili z tym faktem czegoś konkretnego zrobić. Strzał zza szesnastki van Amersfoorta, wybroniony bez problemu przez Putnockiego. W 66 minucie sprawy jeszcze się WKS-owi skomplikowały, bowiem drugą żółtą kartkę obejrzał Petr Schwarz i musieli wrocławianie ten mecz przez ok. 30 minut grać w „10”.

Nie był to łatwy do oglądania mecz, nie ma co się oszukiwać. Śląsk grał trochę jak za Vitezslava Lavicki. Bez szczególnego ognia z przodu, za to skutecznie w tyłach. Cracovia waliła głową w mur. Próbowali z akcji, po stałych fragmentach gry (których miała naprawdę sporo), blisko był Rivaldinho, który nie pomylił się wiele strzałem głową. Wrocławianie potrzebowali jednak gola na 2:0, by zamknąć mecz. No i faktycznie takowego zdobyli. W 88 minucie meczu WKS wyprowadził szybką kontrę, Exposito dostał dobre podanie od Rafała Makowskiego i z zimną krwią pokonał Hrosso.

Wydawało się że to już koniec, że Cracovia niczego już nie zdziała. Nic bardziej mylnego. W 90 minucie do siatki trafił bowiem Pelle van Amersfoort, pokonując Putnockiego precyzyjnym strzałem z kilkunastu metrów. To trafienie sprawiło, że tu było w końcówce gorąco. I TO JAK! W ostatnich minutach doliczonego czasu gry sędzia długo rozpatrywał sytuację między Markiem Tamasem, Krzysztofem Mączyńskim, a Lukasem Hrosso, który powędrował w pole karne pomóc zespołowi w zdobyciu gola wyrównującego. Wszystko w kontekście rzutu karnego dla Cracovii. Co z tego wynikło?

- Hrosso dostał żółtą kartkę za faul na Mączyńskim

- Tamas dostał czerwoną kartkę za to że w starciu z Hrosso idiotycznie wręcz rzucił się na bramkarza gospodarzy, przyciskając go do ziemi

- Ale że faul Hrosso był najpierw, to Cracovia karnego nie dostała

Miał sporo szczęścia w tej sytuacji Śląsk, a zwłaszcza Mark Tamas, któremu na chwilę kompletnie odcięło funkcje myślowe. Koniec końców jednak WKS dowiózł to 2:1 do końca i po ponad 100-minutowym meczu wygrał z Cracovią.

Przez długi czas ten mecz oglądało się lekko mówiąc kiepsko. Dużo szumu, bardzo mało konkretów. Śląsk jak wspominałem wcześniej, był dziś bardziej retrospekcją z czasów Lavicki, niż tym WKS-em Magiery. Aczkolwiek jak to często za Czecha bywało, wrocławianie dowieźli wynik do końca, po końcówce która wynagrodziła wszystko. Naprawdę niewiele zabrakło, by Cracovia dostała ogromną szansę na mega powrót, a Śląsk do największego przegranego kolejki. Z podpisem Marka Tamasa pod dyplomem. Ostatecznie im się upiekło i ma Śląsk pierwsze od 7 lat zwycięstwo na stadionie Pasów.

Następny mecz Śląsk rozegra w niedzielę 8 lipca, gdy o 20:00 na Stadionie Wrocław podejmie Lechię Gdańsk.

Cracovia – Śląsk Wrocław 1:2

Gole:

0:1 – Robert Pich 16’(K)

0:2 – Erik Exposito 88’

1:2 – Pelle van Amersfoort 90’

Cracovia: Hrosso – Jugas, Rodin, Siplak – Rapa, van Amersfoort, Loshaj (79. Rivaldinho), Rocha (46. Ogorzały) – Alvarez (46. Hanca), Zaucha (72. Rasmussen) – Balaj

Śląsk: Putnocky – Bejger, Golla, Tamas, Stiglec (60. Garcia) – Pawłowski, Lewkot, Schwarz, Pich – Piasecki (70. Makowski), Quintana (60. Exposito)

Żółte kartki: Schwarz x2, Lewkot, Exposito (Śląsk)

Czerwona kartka: Schwarz 66’ (za drugą żółtą), Tamas 90+8’ (za niesportowe zachowanie)

Sędzia: Tomasz Wajda

Oceń publikację: + 1 + 10 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy Muzeum Śląska Wrocław to potrzebna inwestycja?




Oddanych głosów: 126