zamknij

Sport

Powrót do twierdzy po trudnych bojach. Piłkarze Śląska zagrają u siebie z Jagiellonią [ZAPOWIEDŹ]

2020-10-24, Autor: Bartosz Królikowski

Jak Śląsk Wrocław gra na wyjazdach każdy widzi przez co o ostatnich dwóch spotkaniach WKS-u najlepiej zapomnieć. Aczkolwiek teraz nastał czas na powrót do domu. Opustoszałego, bo koronawirus skutecznie zablokował kibicom możliwość wspierania swej drużyny na żywo, ale jednak domu. Tu z kolei Śląsk czuje się dotąd jak ryba w wodzie, lecz wrocławianie muszą uważać. Jagiellonia Białystok bowiem w trwającym sezonie jeszcze nie straciła punktów w delegacji.

Piłkarski Śląsk Wrocław jest teraz niczym wojownik, który wyczerpany i ranny powraca do domu po wymagających, ale jednocześnie niezbyt udanych bitwach. Nie ma bowiem co ukrywać. Tour de Mazowsze wrocławianom kompletnie nie wyszedł. Zarówno w Płocku z Wisłą, jak i w Warszawie przeciwko Legii, zawodnicy Vitezslava Lavicki pokazali tą twarz, której kibice WKS-u mieli nadzieję nie oglądać. Wrocławianie w niczym nie przypominali zespołu, który jeszcze przed przerwą reprezentacyjną zasadniczo rozniósł na własnym stadionie Cracovię, prezentując ofensywny futbol. Po środowej porażce z Legią (1:2) można napisać podobne wnioski, jak po weekendowej wpadce w Płocku. Ofensywa nie istniała, skrzydła nie funkcjonowały, a środek pola nie dawał za wiele. W Warszawie trio Mączyński-Sobota-Praszelik zostało wręcz przygniecione przez zawodników Legii. Gdyby Artur Jędrzejczyk nagle nie podał piłki prosto do Fabiana Piaseckiego, a ten nie wykorzystał darowanej setki, WKS by w stolicy gola nie strzelił. Nawet Matus Putnocky, ten który odkąd przyszedł w Wrocławia praktycznie nie zawodził, maczał palce w obu bramkach dla Legii. Ogólnie mówiąc, w ciągu tych dwóch meczów popsuło się wszystko co się mogło popsuć. Defensywa nie wyglądała może źle, ale czystych kont nie było.

Reklama

Niestety choć drużyna robi progres, to mecze wyjazdowe wciąż wyciągają z niej to co najgorsze. Aż dziw bierze, że praktycznie cały czas od lat, bo to nie jest pierwszy sezon gdy to się dzieje, wyjazd na inny stadion w większości przypadków oznacza dla Śląska kłopoty. Być może to jest kryzys formy, który akurat na dwie delegacje trafił. Trzeba to wziąć pod uwagę, bo to się po prostu zdarza. Nie ma sezonu bez porażek, chyba że się jest Arsenalem z sezonu 2003/04 w angielskiej Premier League. To z czym mamy do czynienia będzie można ocenić po meczu z Jagiellonią. Śląsk ma bowiem wysoko rozwiniętą umiejętność odcinania wyjazdowych utrapień i przemieniania się w dobrze działającą maszynę za każdym razem gdy ich stopy stykają się z murawą Stadionu Wrocław. Choćby w tym sezonie Piast Gliwice nie miał tu nic do powiedzenia, Cracovia także, a gdyby tylko obrona nie nawaliła przeciwko Lechowi Poznań, Kolejorz także by tu przegrał. To co wydarzy się przeciwko drużynie z Podlasia zdeterminuje jakie zadanie stanie przed Vitezslavem Lavicką i jego sztabem w następnych tygodniach. Na pewno będą szukać. Pytanie tylko czy sposobu by domową dyspozycję chociaż w pewnym stopniu przenieść na wyjazdy, czy też powodu kryzysu formy. Łatwo nie będzie, bo najbliżsi rywale przyjadą w dobrej dyspozycji, a na wyjazdach radzą sobie lepiej niż u siebie.

Jagiellonia po kiepskim jak na jej warunki sezonie 2019/20 zmieniła trenera. Bułgarski eksperyment (niezbyt udany), Iwajło Petew, został zastąpiony Bogdanem Zającem i to podziałało na zespół jak otwarcie okna w dusznym pomieszczeniu. „Jaga” do Wrocławia przyjedzie jako piąty zespół w tabeli i to z jednym zaległym meczem. Białostoczanie przegrali tylko raz, na własnym stadionie z Zagłębiem Lubin (0:1). Ale choćby w ostatniej kolejce pokonali u siebie rozpędzonego Lecha Poznań (2:1). Co prawda poznaniacy dominowali wówczas na boisku (19:7 w strzałach), ale brakowało im celności i skuteczności, co gospodarze wykorzystali bezbłędnie. Ogólnie jednak Jagiellonia to zespół, który na wyjazdach czuje się swobodniej niż u siebie. Pomimo iż na własnym boisku grali już w tym sezonie 4 razy, a na obcych stadionach tylko dwukrotnie, więcej punktów zdobyli w delegacji. Wszakże oba „wypady” zakończyli wywiezieniem 3 punktów, kolejno z Warszawy oraz Gliwic.

Choć zdecydowanie nie wyglądają na ten sam zespół, który jeszcze po przerwie spowodowanej pandemią dość nieporadnie biegał po boisku, Jagiellonia to w większości te same twarze. Tylko odnowione przez nowego trenera. Najwięcej goli dla białostoczan, po trzy, strzelili napastnik Jakov Puljić oraz Jesus Imaz, który podniósł się po koszmarnej rundzie wiosennej w poprzednich rozgrywkach, gdy do siatki nie trafił ani razu. Ważną postacią ofensywy jest także Maciej Makuszewski, autor dwóch goli oraz takiej samej liczby asyst. Zasadniczo spośród nowych nabytków ważną rolę odgrywa głównie Pavels Steinbors, czołowy bramkarz ligi, którego Jaga wyciągnęła ze spadającej Arki Gdynia (gdyby nie Łotysz spadli by znacznie wcześniej, gdzieś tak ze 2 lata temu przynajmniej). Białostoczanie nie strzelają może bardzo wielu goli, na tym etapie sezonu próżno szukać ich w czołówce tej klasyfikacji, ale za to mają trzecią najlepszą defensywę (6 goli straconych).

Przed zespołem Śląska spore wyzwanie, ale ten mecz da odpowiedzi na ważne pytania. Przede wszystkim dowiemy się czy są duże powody do niepokoju, czy dwa ostatnie mecze to było po prostu typowe dla WKS-u wyjazdowe załamanie. Na pewno do lepszej gry muszą powrócić przede wszystkim Robert Pich oraz Mateusz Praszelik, którzy po bardzo dobrym początku, teraz nieco przygaśli. Jednak cała ofensywa ma swoje do udowodnienia. Spokojny byłbym natomiast o Matusa Putnockiego. Przeciwko Legii się nie popisał, ale o ile mnie pamięć nie myli był to pierwszy taki mecz Słowaka w WKS-ie, gdy faktycznie można mu coś zarzucić przy więcej niż jednym golu. A i takie rzadko się zdarzały, co budzi szacunek oraz spokój, jeśli weźmie się pod uwagę, że 35-latek spotkań dla Trójkolorowych rozegrał już 45.

Mecz Śląsk Wrocław – Jagiellonia Białystok odbędzie się w sobotę 24 października o 17:30 na Stadionie Wrocław. Udział kibiców z uwagi na pogarszającą się sytuację z koronawirusem i czerwoną strefę w całej Polsce, jest niemożliwy. Transmisja na Canal+ Sport.

Ostatni mecz tych drużyn na Stadionie Wrocław:

Śląsk Wrocław – Jagiellonia Białystok 1:1 (Pich 57’ – Camara 69’), 11 kolejka sezonu 2019/20, 4 października 2019 roku

Przewidywany skład Śląska:

Putnocky – Celeban, Tamas, Golla, Stiglec – Musonda, Mączyński, Sobota, Praszelik, Pich - Piasecki

Oceń publikację: + 1 + 1 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy władze Wrocławia mądrze wydają gminne pieniądze?




Oddanych głosów: 120