Wiadomości

Poznajcie wrocławskich artystów: Andrzej Jarocki

2010-10-17, Autor: MF
Dokąd można dojść idąc za głosem serca? Gdzie rośnie niezłe ziółko? Co jest najważniejsze w życiu? Na te i inne pytania, ułożone przez małych pacjentów Kliniki Onkologii i Hematologii Dziecięcej Akademii Medycznej we Wrocławiu odpowiada Andrzej Jarodzki. Człowiek, który postawił w pionie lokomotywę na pl. Strzegomskim.

Reklama

Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego potraficie wymienić więcej nazwisk artystów mieszkających w Krakowie, Warszawie czy Londynie niż we Wrocławiu? Bo często nie wiemy kim są i co robią. Stąd pomysł na nasz nowy cykl: „Poznajcie wrocławskich artystów, czyli wszystko co chcielibyście o nich wiedzieć i nie boicie się o to zapytać.”

Pytania dla niego ułożyli mali pacjenci Kliniki Onkologii i Hematologii Dziecięcej Akademii Medycznej we Wrocławiu. Oto co odpowiadał Andrzej Jarodzki:

Co jest najważniejsze w życiu?
- Samo życie jest najważniejsze w życiu.

Co to znaczy bujać obłokach?
- Znajomi mówią mi: „Andrzej, ty cały czas bujasz w obłokach, chodź bardziej po ziemi!” To tak jak ze Stirlitz’em, Stirlitz się raz zamyślił, i tak mu się to spodobało, że się drugi raz zamyślił... i to jest jakby bujanie w obłokach. Czyli jeżeli jesteśmy w mieście i idziemy sobie ulicą, i zamiast uważać, żeby nie wpaść pod samochód, to myślimy na przykład o tym, co aktualnie robimy w pracowni - to jest bujanie w obłokach. Ja, gdy maluję obraz, to myślę o tym cały czas i przechodzę przez skrzyżowanie na czerwonym świetle.

Dokąd można dojść idąc za głosem serca?
- Za głosem serca? Hmmmm…w sumie wszędzie, tak…. naprawdę wszędzie można dojść idąc za głosem serca. Zależy co się czuje i co się chce. Bo jeżeli się czuje coś, to się chce. a jak się chce, to się musi czuć i wtedy można dojść tam gdzie się chce, chyba ze pieniędzy nie ma…. albo buty już zdarte. Na pewno jeżeli nie idziesz tam, gdzie chcesz, a mimo wszystko idziesz – to już cię nie ma.

Co to znaczy że miłość dodaje skrzydeł?
- Miłość i skrzydła (cisza). Ja się zakochiwałem często. Pierwszy raz jak miałem 5 lat. Moja matka po prostu nie dawała sobie ze mną rady - biegałem za tą dziewczynką, biegałem, biegałem, i biegałem. I nie to, że ciągnąłem ją za warkoczyk, bo tak dzieci robią, o nie! Ja po prostu ją przytulałem i pamiętam że wtedy unosiłem się nad ziemią. Za każdym razem tak było, czułem że frunąłem w powietrzu – to uczucie jest piękne!
Miłość można porównać do latania, bo gdy miałem okazje pierwszy raz lecieć w aeroklubie ze starszym instruktorem na szybowcu, to stwierdziłem, że jest to podobne uczucie, a jeszcze jak się kozły wywija w powietrzu to radość w człowieku jest taka duża! Miłość i latanie – to jest taka radość, że aż włosy z tylu …..chociaż mnie już wypadły to nadal …się jeżą.

Gdzie rośnie niezłe ziółko?
- Miałem 13 lat kiedy przyjechałem do Wrocławia z moja matka i moja siostrą. Pojawiliśmy się u mojej rodziny i ciotka Hanka jak mnie zobaczyła powiedziała tak od razu z miejsca: „ Ty to jesteś czarna owca w rodzinie,” czyli takie niezłe ziółko. Usłyszałem to pierwszy raz, nie wiedziałem o co chodzi, ona tak długo to powtarzała, że zacząłem się się z tym utożsamiać i coś w tą stronę poszło. Po człowieku który nie należy do żadnej partii, żadnej organizacji, do żadnych związków, nawet małżeńskich, bo miałem 5 żon, to można się wszystkiego po nim spodziewać, a więc gdzie rośnie niezłe ziółko? Niezłe ziółko rosło w Nowej Hucie na osiedlu Wandy blok 24 przez 13 lat, a teraz rośnie we Wrocławiu.

Czego się Pan najbardziej boi?
- To jest tak: im dalej w las tym trudniej, tym ciemniej. Im dalej w czas tym mniej się boję. Najbardziej boje się głupoty i faszyzmu, no i Heńka spod 5-tki. Strach się pojawia w takich przypadkach jak wypadek samochodowy, strach pojawia się dopiero w momencie dziania się tego. Miałem kiedyś fobię – bałem się podróżować, ale to już minęło. Śmierci się nie boje. Czego można się bać? Generalnie wszystkich ludzi, mówię tutaj o głupocie i o faszyzmie.

Dlaczego człowiek marzy?
- Bo bez marzeń trudno żyć! Dlaczego człowiek marzy? To się samo dzieje, grzmi i błyska, po prostu samo się dzieje. To wszystko zależy od układu nerwowego, jeżeli jest bardzo unerwiony, to wtedy życie jest pełniejsze, szybsze, szybciej się myśli, więcej się chce i wtedy powstają te marzenia, pomysły, realizacje, które nakręcają następne marzenia, pomysły, realizacje.
Dlaczego człowiek marzy? Ponieważ chciałby coś osiągnąć, mieć to światełko w tunelu, do którego chciałaby bardzo dostać się gdyż w tym tunelu jest ciemno i zimno, a tam jest światełko które mówi o tym, że jest ciepło i słonecznie czyli jest to życie….. bardzo bym chciał się tam dostać, a nie mogę bo idę powoli, nie idę szybko ale cały czas idę, to mi dodaje otuchy, siły i wtedy można zapomnieć o problemach.

Dokąd fruną słowa rzucone na wiatr?
- Słowa rzucone na wiatr zataczają kolo i uderzają nas z tylu w głowę. Trzeba bardzo uważać co się mówi i do kogo, gdyż jeśli powie się coś głupiego, to zawsze to wraca ze zdwojona siłą i uderza w nas, a to boli.

Kim jest prawdziwy przyjaciel?
- Prawdziwy przyjaciel to jest tak jakby się miało do czynienia z druga połową samego siebie, dlatego takich prawdziwych przyjaciół jest bardzo mało. Prawdziwy przyjaciel odda swoje życie za ciebie, Prawdziwy przyjaciel to kochająca matka, to rodzina. Ale człowiek z zewnątrz to najczęściej jest ktoś z kim się wychowało od dzieciństwa i on wraca do nas po pewnym czasie i okazuje się człowiekiem dorosłym ale zupełnie innym niż ty. Ja mam takiego przyjaciela. To czy ktoś jest prawdziwym przyjacielem sprawdza się po prostu w działaniu, w trakcie przypadków które się dzieją okazuje się, że na niego można liczyć.

Jak smakują pozjadane rozumy?
- To jest niestrawność! Pozjadane rozumy to jest tak: człowiek zadufany w sobie, zarozumiały, niedostępny, kłamliwy, hipokryta, taki który się wywraca. Wywraca się, bo jego środek ciężkości nie jest w nim, tylko jest za zakrętem, gdzieś przy ul. Jedności Narodowej – i to są właśnie te pozjadane rozumy.
Taki człowiek niczego dobrego nie stworzył, wydaje mu się że jest ważny, wszyscy się oczywiście za plecami z niego śmieją, podkładają mu patyki pod nogi, żeby się wywracał, zresztą generalnie ludzie wszystkim tak robią, obojętnie czy ktoś pozjadał te rozumy, czy nie. Straszna niestrawność.

Wróćmy do pytania co jest najważniejsze w życiu?
- Samo życie! Przede wszystkim żeby żyć to trzeba mieć ten swój środek ciężkości w sobie, być spokojnym, wyluzowanym, nie spieszyć się nigdzie, robić rzeczy rozsądnie, przewidywać co się może zdarzyć i mieć dystans do rzeczy które się dzieją wokoło, zwłaszcza do polityki.
Oceń publikację: + 1 + 3 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (5):
  • ~ 2010-10-17
    14:53:55

    0 1

    Andrzej jarodzki bezprawnie wykorzystał zdjecia obrazu oddanego na WOŚP, którego był tylko współautorem, do reklamy wydarzenia, do tego afiszował sie z obrazami, wcześniej kupionymi przez członka Archicomu(umowy uprawomocniono po ingerencji US) z niewielkimi zmianami, i ZAMALOWANYMI PODPISAMI AUTORÓW. do tego by to zataić, oczerniono prymitywnie autorów.... na szcęście dla prokuratury wazne sa fakty.... pan, który łamie przwa autorskie....i jeszcze stronka www.pociagdonieba.pl która stała się własnością osób wykonujacych obrazy w 2008, w wyniku nieudanego namawiania do podpisania fikcyjnej umowy przez pracownice archicomu.
    brawo ,,pociag do nieba" genialny, szczególnie, jesli chodzi o prymitywne łamanie prawa i....afiszowanie sie z tym...pan Jarodzkizapewne... na współfinansowanie swojej miernej wizji przez miasto... choć wg prawa, raczej na powazne kary... viva bezprawie i sztuczna promocje artysty

  • ~ 2010-10-17
    16:14:18

    1 1

    Artysta może więcej - patrz: Roman Polański. ;)

  • ~ 2010-10-17
    17:33:25

    0 1

    ale Polański nie podpisywał sie pod nie swoimi filmami i słowo,, artysta" wypracował sam...nie chodzi o moralność, bo tu wyszłoby chwalenie się Jarodzkiego, jak to ppapierami na głowę uniknał US i płacenia alimentów(czy z takimi papierami mozna mieć licencję pilota, o której mówi jeden z artykułów), oburzenie, ze obraz na WOŚP znaczy oddany za darmo(a, tak teraz udaje dobroczyńcę, cózz za tandetny marketing)... planowanie fałszerstwa razem ze Śródką (pan prezes najpierw chory był, potem bał się kobiet, potem wyjezdżał, w końcu,,przez pomyłkę" wyrzucił do kosza umowy...dostarczono mu 2 wersję, ale i wtedy, zamiast zapłacić w terminie podatek, wysłał maila z opisem rzeczoznawcy, nijak majacym się do rzeczywistosci, w końcu, gdy sprawa była juz w skarbówce, wysłał jakies bez sensu sumy na konta skarzących go... dostał to z powrotem, poniewaz urząd jego licznych ,,fobii" nie potraktował powaznie) a to był dopiero początek pobocznych wydarzeń,,pociagu do nieba"...warto jeszcze zwrócić uuwagę na ,,prezentację" osoby jaarodzkiego, gdzie przedmioty umowy z zamalowanymi podpisami(d.prawa autorskie-niezbywalne!) pokazuje na slajdach... jakiż więc szczęsliwy nabywca posiadł oryginały?
    o zachowaniach wielkiego artysty na codzień lepiej nie wwspominać... a Polański miał problemy nie przez kradziez ppraw autorskich, tylko to, co robił w czasie tkzw wolnym....:)

  • ~Staszek 2012-08-02
    09:46:44

    1 0

    Pozdrawiam cie Andrzej, to ja ,twoj wieczny przyjaciel,, Staszek , Danka i Ty,, W Jastrzebiej Gorze,,W Zakopanym, U Mistrza Hasiora,
    Czesto wspominam , to byly piekne momenty, olowki skrzypialy, i tluszcz z fladry kapal na brode,,
    Pozdrawiam cie serdecznie z Vancouver, trzymaj sie,, Jestes u byles jednym z najlepszych artystow, jakiego przyszlo mi znac, a inni niech sie ucza, Pokory rowniez,,

  • ~ubolewający 2013-03-02
    16:59:06

    0 0

    Ale ten gość ma pomysły ale chyba brynda mózg mu spaliła nie chłej tyle człowieku szkoda zdrowia.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.