zamknij

Kultura

Przemysław Wojcieszek o "Czystce" w Capitolu: Udział w szerszym sporze jest czymś pozytywnym [WYWIAD]

2017-12-06, Autor: Michał Hernes

– Poczucie udziału w szerszym sporze wydaje mi się bardzo pozytywne. Dzięki temu ma się wrażenie, że wpływa się na rzeczywistość i zmienia się sposób, w jaki ludzie myślą – mówi kontrowersyjny reżyser Przemysław Wojcieszek, współautor „Czystki”, nowego spektaklu Teatru Muzycznego Capitol.

„Czystka” to spektakl opowiadający o zamordowanej w 2016 roku transseksualnej działaczce LGTB. Ma przybliżyć widzom realia współczesnej Turcji. W główną rolę wcieli się reżyser spektaklu Paweł Palcat. To opowieść o ubiegłorocznym puczu w Turcji i krwawych represjach, które po nim nastąpiły, z miłosną historią w tle.

Premiera "Czystki" będzie miała miejsce 9 grudnia 2017. Poprzedzą ją dwa pokazy przedpremierowe w dniach 7 i 8 grudnia.

Reklama

Michał Hernes: Jesteś wkurzony na to, co się dzieje w Polsce?
Przemysław Wojcieszek: Tak, biorę w tym udział. Należę do grupy społecznej, która dostała po tyłku dlatego, że w Polsce trwa wymiana elit. Elity artystyczne podejmujące współczesne polityczne tematy mają problemy, choćby z pozyskaniem środków na swoje projekty, teatralne bądź filmowe. To bardzo wyostrza pewne postawy. Trzeba robić swoje. W sierpniu wystawiłem w Warszawie spektakl „Polska krew”, ale ten teatr po roku został zamknięty, głównie z przyczyn politycznych. Poczucie udziału w szerszym sporze wydaje mi się bardzo pozytywne. Dzięki temu ma się wrażenie, że wpływa się na rzeczywistość i zmienia się sposób, w jaki ludzie myślą. Konfrontuje się ich z mocno przerysowaną wizją rzeczywistości. To jest super. Robimy coś bardzo dyskusyjnego, co nikogo nie pozostawia obojętnym.

Odnajdujesz w tym pozytywy, a to zaskakujące podejście.
Gdybym robił tylko takie filmy jak „Knives out” to miałbym duży problem, bo takie polityczne filmowe projekty są w Polsce dość rzadkie, ale jestem też aktywny teatralnie. W Capitolu wystawiłem również „Strefę”, czyli bardzo mocny spektakl o łamaniu praw pracowniczych w Toyocie w Wałbrzychu. Nasz nowy teatralny projekt, „Czystka”, opowiada natomiast o zeszłorocznym puczu w Turcji. Staramy się być wierni stricte politycznym tematom, które powinny uświadamiać ludziom, w jakiej rzeczywistości funkcjonują i jak należy się w tym odnaleźć.

Dlaczego zdecydowaliście się na temat puczu w Turcji?
Wydaje mi się, że jest bardzo aktualny i że te mechanizmy represji są podobne do tego, co aktualnie dzieje się u nas. Mam na myśli presję na różne środowiska, np.: artystyczne i intelektualne. Oczywiście, tamte represje są ostrzejsze i bardziej drastyczne. Nasz spektakl ma być ostrzeżeniem przed tym, do czego może dojść w Polsce za kilka lat. Odnoszę wrażenie, że dążenia władz tureckich i polskich są zbieżne. To te same procesy, tylko tam zaszły szybciej i w dużo mocniejszy sposób. Losy ludzi, o których opowiadamy, są podobne do tego, co dzieje się w polskim kraju. Tekst „Czystki” miał zresztą w pewnym momencie polski wątek, ale zdecydowaliśmy się pozostać przy Turcji. Chcemy, żeby Polacy zdawali sobie sprawę z tego, że nie mieszkamy w Szwajcarii i że mogą się zdarzyć u nas różne rzeczy. Niekoniecznie dobre. Coś czuję, że będzie coraz gorzej.   

Jak wyglądała praca nad tekstem o Turcji i opowiadaniem o tureckich realiach?
Dużo o tym czytaliśmy i spotykaliśmy się z Turkami. Zanim napisałem ten tekst, kilka razy pojechałem do Berlina, gdzie spotykałem się młodymi Turkami, którzy wyjechali po puczu z Turcji w poszukiwaniu pracy i spokoju. Uciekli przed więzieniem i brakiem perspektyw zawodowych. Ci ludzie są do nas bardzo podobni. Doskonale wiedzą, co się dzieje w Polsce, a my dzięki nim dowiadujemy się o wydarzeniach w Turcji. U Polaków jest dużo ignorancji, jeśli chodzi o takie kraje jak Turcja czy Rosja, gdzie władza jest bardziej brutalna. Trzeba walczyć z tą ignorancją i uświadamiać innym, że jesteśmy częścią szerszego procesu odchodzenia od demokracji liberalnej. Widać to w Polsce, ale w innych krajach jeszcze bardziej. Warto o tym mówić, bo to nasz wspólny los.

Czy jako artysta spostykasz się z represjami, naciskami?
Tak i nie. Gdy robiliśmy „Strefę”, początkowo chcieliśmy ją wystawić w Teatrze Publicznym w Wałbrzychu, ale w pewnym momencie okazało się, że temat jest dla nich niewygodny, bo opowiadamy o łamaniu praw pracowniczych w firmie, która jest sponsorem teatru. Po dwóch miesiącach prac pożegnaliśmy się z tamtym miejscem i dokończyliśmy go we Wrocławiu. Odbiór spektaklu jest rewelacyjny. Wrocław to duże i wciąż bardzo liberalne miasto.

Nawet mimo spalenia kukły Żyda?
To jest skrajny margines. Mimo tego, co stało się z Teatrem Polskim, jest tu przestrzeń na niezależne działania. Trzeba po prostu znaleźć swoje miejsce i działać. Nie jestem jednak w stanie robić wszystkiego. Nie chcemy realizować rzeczy czysto interwencyjnych. Zależy nam na tym, żeby podejmować tematy uniwersalne i pokazywać je w szerszym kontekście. Opowiadając o Turcji, opowiadamy o państwie autorytarnym. Do takiej sytuacji może dojść również w Polsce.




Oceń publikację: + 1 + 4 - 1 - 6

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy Karłowice to dobre miejsce do zamieszkania?





Oddanych głosów: 105