Nie przegap

Radny: diety to przeżytek. I przekazał dietę na cele społeczne. A inni?

2024-06-18, Autor: er

Zgodnie z zapowiedziami, Bohdan Stawiski, radny powiatu wołowskiego, swoją pierwszą dietę przeznaczył na cele społeczne. Uważa, że coś takiego jak dieta dla radnego, to archaizm i samorządowcy powinni pracować na rzecz swoich społeczności za darmo. Sprawdziliśmy, czy za radnym z podwrocławskiego powiatu pójdą inni.

Reklama

- Jako radny uważam, że diety to archaizm. Nie powinny w ogóle istnieć. Do samorządu nie idzie się po pieniądze, dlatego to co otrzymałem, czyli 1252 złote i 59 groszy przekazuję na cele społeczne – poinformował Bohdan Stawiski i przekazał, że 600 złotych trafi do klubu Heros Stary Wołów, a pozostał kwota do OSP z tej samej miejscowości.

Gdy pytamy, czy tak będzie każdego miesiąca, Stawiski takiej ewentualności nie wyklucza, ale twierdzi, że ma to być bardziej impuls dla innych samorządowców do dyskusji o finansowaniu samorządu. Że czas skończyć z wydawaniem pieniędzy dla radnych, gdy w wielu miejscowościach są o wiele ważniejsze potrzeby.

Ile zarabia radny? Tu jest wiele zmiennych, ale w największych miejscowościach i w sejmikach może to być maksymalnie kwota  4294,61 zł. Na ogół są stawki niższe.

Jak na gest radnego Bohdana Stawiskiego reagują inni samorządowcy?

- Tani populizm. Można okazjonalnie przekazać na szczytny cel, to rozumiem, ale na stałe? – kwituje Łukasz Kasztelowicz, szef klubu PiS w Radzie Miejskiej Wrocławia. – W pierwszej chwili ktoś może pomyśleć, że moja opinia to zwykła pazerność. Ale proszę na to spojrzeć inaczej. Bycie radnym to nie jest praca, nie można być zawodowym radnym jak poseł. My dostajemy dietę, która ma na ma rekompensować różne możliwie koszty. Często mamy posiedzenia w czasie godzin pracy i wtedy nasz pracodawca teoretycznie nie może nam za to płacić. W praktyce różnie bywa, ale zgodnie z prawem wtedy nie zarabiamy. W tej chwili radny wrocławski średnio dostaje około trzech tysięcy złotych, gdy jest w komisja to trochę więcej.

W Sejmiku Województwa Dolnośląskiego o opinię zapytaliśmy Monikę Włodarczyk, szefową największego klubu radnych – KO.

- Rzecz w tym, że radni pracują społecznie. Za swoją pracę nie pobierają wynagrodzenia -komentuje Monika Włodarczyk. - Otrzymują diety, które częściowo pokrywają koszty funkcjonowania związane z pełnieniem funkcji radnego. Jako radna, staram się traktować swoją działalność, bardzo poważnie: przygotowuję się do komisji, w których pracuję, do comiesięcznych sesji, spotykam się z ekspertami, liderami opinii wyborcami. Ponoszę koszty tych działań – na tzw. wydatki biurowe, wydruki, na spotkania, poczęstunek, na koszty dojazdów na spotkania z samorządowcami. Staram się profesjonalnie komunikować z moimi wyborcami – prowadzę więc stronę internetową, pocztę elektroniczną, z której mogą korzystać mieszkańcy. Systematycznie biorę udział w szkoleniach, które poszerzają moją wiedzę m.in. z obszaru administracji samorządowej. O kosztach reprezentacyjnych nawet nie wspominam. Jeśli więc radny chce się zaangażować w pracę publiczną i podchodzić do niej profesjonalnie – to dieta jest wsparciem. Bez diety, jedynie osoby o odpowiednio wysokich zasobach finansowych mogłyby sobie pozwolić na udział w aktywności samorządowej. Oczywiście, każdy radny może indywidualnie podchodzić do swojej funkcji, diety oraz jej przeznaczenia. Staram się systematycznie wspierać potrzebujących wpłatami na ich konta oraz przekazywaniem 1% podatku.

 

Oceń publikację: + 1 + 12 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.