zamknij

Kultura

Reżyser „Procesu”: „Runął mój azyl. Zaczynam się bać”

2018-12-03, Autor: Michał Hernes

– W kraju, gdzie wszyscy kłamią, artystyczne słowo przestaje mieć wagę. W pewnym sensie utraciliśmy jego siłę i artyści muszą wymyślić coś nowego – mówi Krystian Lupa, reżyser „Procesu”, który pierwotnie miał zostać wystawiony w Teatrze Polskim we Wrocławiu.  

– Rozstawaliśmy się z Teatrem Polskim w momencie, kiedy Krystian Lupa zaczął próby do „Procesu”. – wspomina Piotr Rudzki z Teatru Polskiego – w podziemiu. – Ten spektakl dwa tygodnie był grany w Paryżu, później we Włoszech, a niedawno był pokazywany w Dreźnie. Żałuję, że „Proces” nie powstał we Wrocławiu – powiedział Rudzki. – Z drugiej strony, bardzo mi się podoba jego warszawska wersja. Ale to inne spektakle, powstałe na podstawie innych adaptacji i w innej scenografii. Nowy Teatr chciał odkupić od Cezarego Morawskiego prawa do adaptacji przynależące do Teatru Polskiego. Ale nie sprzedał ich, nawet pieniądze przestały się liczyć, a najważniejszy stał się resentyment. Już jesienią 2018 roku Polski utraci prawa do tej adaptacji… - wyjaśnił były pracownik Teatru.

Reklama

W weekend, 1 i 2 grudnia, „Proces” można było zobaczyć w Dreźnie na festiwalu Polski Transfer, w ramach którego odbywa się prezentacja polskich produkcji teatralnych w Hellerau – European Center for the Arts Dresden. W trakcie spotkania przed niedzielnym spektaklem Krystian Lupa został zapytany, czy nie obawia się o to, że utraci w Polsce artystyczną wolność. – Żyję zarówno w państwie, jak i w stworzonym przez siebie mikroświecie –  w rzeczywistości, w której próbuję zabezpieczyć swoją wolność. Być może stworzyłem sobie swego rodzaju azyl nietykalności – mówi reżyser „Procesu”.  – Jeżeli człowiekowi się to udaje, to korzysta z tego. Analogicznie jak ludzie korzystają z pieniędzy, choć trudno powiedzieć, czy jest to moralne. Człowiek chętnie korzysta z komfortu, zwłaszcza jeśli za jego sprawą czuje się niezagrożony. Wydawało mi się, że mam na tyle silną rangę, że mogę sobie na to pozwolić. Bycie reżyserem nie jest jednak tym samym co bycie pisarzem bądź malarzem. Pisarz może tworzyć niezależnie od tego, czy cieszy się uznaniem, czy nie – w domu, w swojej pracowni ma azyl, który daje mu poczucie bezkarności. Z drugiej strony może się zdarzyć, że jego książka nie zostanie wydana. Żeby być reżyserem, trzeba mieć pozycję i zaufanie wśród współpracowników – powiedział Lupa.

– Mówiąc szczerze, zaczynam się bać – wyznał polski artysta. – Być może to, że w pewnym sensie runął azyl, z którego korzystałem, zmusi mnie do postawieni sobie pytania, czy przypadkiem nie przesadziłem z moim poczuciem wolności. Nie oznacza to, że zamierzam wycofać się z dyskursu politycznego, choć dzieje się tak z artystami, którzy są bardziej zależni i nie mogą sobie pozwolić na pracę za granicą. To ohydne – władza kupuje ich za bezpieczeństwo i pozór wolności, którą im oferuje. Ogromnie się cieszę, że nie udaje się to w Polsce w tak dużym stopniu, jak mogłoby się to wydawać. Cieszę się, że artystyczne środowisko stawia opór i nie chce się dać sprostytuować. Czuję, że władza w Polsce – podobnie jak w „Procesie” Kafki – poszukuje wszelkich możliwych tematów, które może zaanektować – uważa Lupa.

– Do tej pory jako homoseksualista czułem, że żyję w kraju zmierzającym w stronę tolerancji. Nie spotyka mnie to w tak brutalny sposób, jak Józefa K, ale w postaci poszlak, świństw i kolportowanych plotek, tak zwanego hejtu. W katolickim kraju, w którym żyję, rozszerzanie tolerancji i otwieranie się na obcego idzie topornie – mówi reżyser. – O ile wcześniej czułem się niezagrożony, teraz czuję, że muszę się zabezpieczyć. To podłe i niebywale upokarzające, że do tego doszło. Człowiek zaczyna się bać. Pytanie, co zrobimy z lękiem i czy przekujemy go w rozjuszenie, w bardziej zdecydowany opór. Zdewaluował się dotychczasowy poziom politycznego i moralnego dyskursu poprzez sztukę. W kraju, gdzie wszyscy kłamią, artystyczne słowo przestaje mieć wagę. W pewnym sensie utraciliśmy jego siłę i artyści muszą wymyślić coś nowego. Potrzebne jest inne, mocniejsze słowo, które nabierze wagi i za sprawą którego sprawy zaczną iść w innym kierunku – powiedział Krystian Lupa.

Oceń publikację: + 1 + 29 - 1 - 9

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Kto powinien być wiceprezydentem Wrocławia "z Nowoczesnej"?




Oddanych głosów: 267