zamknij

Sport

Rozczarowanie w Lublinie. Koszykarski Śląsk odpada w ćwierćfinale Pucharu Polski

2021-02-13, Autor: Bartosz Królikowski

Osłabiony WKS złapał zadyszkę. Koszykarze Śląska Wrocław przegrali 73:92 ze Spójnią Stargard i już na etapie ćwierćfinału pożegnali się z rozgrywkami o Puchar Polski. Wrocławianie zanotowali trzecią porażkę w czterech ostatnich meczach.

Reklama

Na Puchar Polski do Lublina koszykarze WKS-u jechali ze sporymi nadziejami, ale co do ich formy można było mieć pewne obawy. Wszakże Śląsk to wciąż wicelider tabeli i na pewno można było ich stawiać w gronie faworytów do wygrania Pucharu. Natomiast w ostatnim ligowym spotkaniu wrocławianie zagrali zdecydowanie najgorszy mecz w całym sezonie, ulegając na własnym boisku przedostatniemu w tabeli HydroTruckowi Radom aż 75:97. Dodatkowo aktualnie trener Oliver Vidin nie ma za bardzo komfortu jeśli chodzi o dobór składu, gdyż kontuzjowani są Kacper Gordon, Maksymilian Zagórski, ale przede wszystkim Ben McCauley oraz Ivan Ramljak. Oczywiście porażki z HydroTruckiem nie można usprawiedliwiać w pełni kontuzjami. Wszakże tak samo osłabiony WKS potrafił wygrać z teoretycznie znacznie silniejszą BMSlam Stalą Ostrów Wlkp. Cała drużyna przeciwko radomianom zagrała bardzo słabo, zwłaszcza w ataku.

Ćwierćfinałowi rywale WKS-u, Spójnia Stargard na półmetku sezonu była w czołowej ósemce, która dawała im przepustkę do turnieju o Puchar Polski. Od tamtej pory jednak stargardzianie grają bardzo w kratkę, zwycięstwa przeplatając porażkami. W tym sezonie Śląsk i Spójnia grały już ze sobą dwukrotnie, w obu przypadkach dając niezwykle emocjonujące widowiska, które zarówno w Stargardzie jak i Wrocławiu wygrywał Śląsk. Jednym punktem.

Oceniając po wynikach ligowych, mogliśmy się tu spodziewać twardego, wyrównanego meczu. Lepiej w spotkanie weszła jednak Spójnia. Stargardzianie ewidentnie oglądali mecz Śląska z HydroTruckiem i wiedzieli, że radomianie sprawili WKS-owi mnóstwo kłopotów rzutami za 3 punkty. Niestety dla Śląska potrafili tą wiedzę przekuć w praktykę. W pierwszej kwarcie rywale wrocławian zdobyli sporo punktów rzutami zza łuku. Zawodnicy Olivera Vidina natomiast taką skutecznością już nie grzeszyli. Rzucanie trójek w tej części meczu wychodziło tylko Michałowi Gabińskiemu (dwa razy), ale to nie pomogło drużynie wyjść na prowadzenie, gdyż to Spójnia triumfowała w pierwszej kwarcie 28:24.

W drugiej kwarcie Śląsk bezustannie starał się gonić wynik, ale wrocławianie notowali dużo strat. Podobnie zresztą jak Spójnia, aczkolwiek wciąż to rywale byli skuteczniejsi. WKS-owi brakowało zdecydowanego lidera, który pociągnąłby grę zespołu. Podobnie jak przeciwko HydroTruckowi poniżej możliwości grał choćby Kyle Gibson, czy zwłaszcza Strahinja Jovanović. Zespołowo z kolei lepiej wyglądała Spójnia. Końcówka kwarty była bardzo wyrównana, aczkolwiek tuż przed przerwą stargardzianie, a konkretnie Jay Threatt trafił trzy rzuty wolne, powiększając przewagę Spójni do 51:44.

Po przerwie zaczynało się wydawać, że Śląsk łapie wreszcie rytm. Pierwsze minuty trzeciej kwarty zdecydowanie należały do nich. Uszczelnili obronę (tylko 5 pkt Spójni w 4 minuty), a sami zbliżyli się na zaledwie 3 pkt straty (54:57). Można było z tego okresu wyciągnąć jeszcze więcej, ale przynajmniej był to pewien powiew optymizmu. Niestety tylko powiew, bowiem później wrocławianie znów się zacięli, a rywale zaczęli trafiać i to za 3 pkt. Straty WKS-u szybko wzrosły do aż 13 pkt, a do końca kwarty udało im się je zniwelować w małym stopniu. Przed ostatnią kwartą przegrywali 61:71, a sytuacja lekko mówiąc nie wyglądała zbyt różowo.

Niestety dla Śląska w niej nie ujrzeliśmy wielkiego pościgu za wynikiem, a raczej pewną kontrolę w wykonaniu Spójni. Skuteczność. Skuteczność była kluczem, a WKS ewidentnie nie wziął kluczy. W czwartej kwarcie wrocławianie rzucili zaledwie 12 pkt. Potrzebowali wstrząsu od któregoś z zawodników. Jakiejś znaczącej serii punktowej. Ale nikt nie był w stanie jej dziś zapewnić. Ani Stewart, ani Gibson, ani Jovanović. Spójnia z kolei wyczuła problemy Śląska i spokojnie ich wypunktowała, wygrywając ostatecznie 92:73.

Porażka z HydroTruckiem niestety nie okazała się przypadkiem. Śląsk wpadł w mały dołek. Dołek skuteczności przede wszystkim, bowiem to przede wszystkim tu zawiedli w ostatnich dwóch spotkaniach. Spójnia nie zagrała wielkiego meczu, grali gorzej od HydroTrucka, ale WKS nie miał argumentów by to wykorzystać. Widać było brak Ramljaka i McCauleya, ale znów zabrakło punktów od pozostałych liderów, bo Stewarta stać na więcej niż 13 pkt, Gibsona na więcej niż 16, Dziewę na więcej niż 9, a już na pewno Jovanovicia na więcej niż 5. Pozostali zawodnicy nie dali z kolei tyle ile choćby przeciw BMSlam Stali.

Trener Oliver Vidin ma nad czym myśleć, choć Śląsk ma teraz 12 dni na odpoczynek i podleczenie urazów po bardzo intensywnym okresie. Puchar Polski okazał się rozczarowaniem, ale nie ma co rozpaczać, trzeba pracować nad powrotem do formy. Weryfikacja tych planów w czwartek 25 lutego, gdy o 20:05 do Hali Orbita przyjedzie GTK Gliwice.

WKS Śląsk Wrocław – Spójnia Stargard 73:92 (24:28, 20:23, 17:20, 12:21)

Śląsk: Gibson 16, Dziewa 9, Wójcik 9, Jovanović 5, Gabiński 9 oraz Stewart 13, Tomczak 4, Szlachetka 8, Strzępek 0, Żeleźniak 0, Walski 0

Trener: Oliver Vidin

Spójnia: Threatt 17, Faust 7, Steele 10, Cowels III 16, Kostrzewski 14 oraz Matczak 10, Gudul 8, Młynarski 10, Han 0, Potap 0, Grudziński 0, Kucharczyk 0

Trener: Marek Łukomski

Oceń publikację: + 1 + 1 - 1 - 1

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy wrocławskie taksówki są za drogie?




Oddanych głosów: 464