zamknij

Wiadomości

Rozpoczął się proces o znieważenie pomnika Pileckiego. „Nie wiedzieliśmy czyj to pomnik”

2018-09-05, Autor: Bartosz Senderek

W środę we wrocławskim sądzie rozpoczął się proces przeciwko szóstce młodych osób, które w sierpniu ubiegłego kładły się na wieńcach leżących na pomniku rtm. Witolda Pileckiego. Prokuratura czyn ten zakwalifikowała, jako zamach na porządek publiczny oraz znieważenie czci Rotmistrza. W sprawę włączyła się też rodzina Pileckich.

Przypomnijmy, że do ujawnienia skandalicznego zachowania sześcioosobowej grupy doszło pod koniec sierpnia, gdy ktoś w sieci pojawiło się zdjęcia, na którym widać, jak młodzież leży na wieńcach złożonych pod pomnikiem rotmistrza Witolda Pileckiego na wrocławskim bulwarze Staromiejskim. Na zdjęciu widać też, że jedna z uczestniczek „zabawy” na głowie ma założoną cmentarną kokardę, inna zaś w ustach trzyma kwiat wciągnięty zapewne z jednej ze złożonych pod pomnikiem wiązanek.

Reklama

Proces w sprawie znieważenia pamięci Witolda Pileckiego miał ruszyć w marcu, jednak na wniosek pełnomocnika Zofii i Andrzeja Pileckich oraz stowarzyszenia Ordo Iuris sprawę odroczono i zainicjowano spotkanie oskarżonych z dziećmi Rotmistrza. Adwokat Olgierd Pankiewicz w środę tłumaczył, że do spotkania doszło i odbywało się ono w dobrej atmosferze, a oskarżeni, spotykając się z rodziną Pileckich, wykazali się dojrzałością. W planach jest też kolejne spotkanie z Zofią Pilecką, do którego ma dojść w październiku we Wrocławiu.

– Gdy zostałem zaangażowany w sprawę i napisałem do pani Zofii Pileckiej i pana Andrzeja Pileckiego, dostałem natychmiast telefon, że mam zrobić wszystko, co się da, żeby państwo nie zostali skazani, ponieważ jest to najgorsze rozwiązanie w tej sytuacji. Ich ojciec kochał młodzież, nigdy nie chciał karać, zawsze chciał wychowywać i tłumaczyć, a w sytuacji braku zrozumienia najgorszym rozwiązaniem byłaby – mówił pełnomocnik rodziny, który zapowiedział, że będzie wnioskował o warunkowe umorzenie kary.

Pełnomocnik części oskarżonych Kamil Małecki zapowiedział, że nie sprzeciwia się wnioskowi o warunkowe umorzenie kary, jednak jeszcze przed otwarciem przewodu sądowego zapowiedział, że będzie dążył do całkowitego uniewinnienia jego klientów. Dodatkowo mec. Małecki złożył wniosek o wyłączenie jawności rozprawy w całości. Obrońca nie chciał, żeby proces był relacjonowany przez media, bo jak tłumaczył, może to naruszać interes prywatny i dobra osobiste jego i jego klientów. – Po pierwszym posiedzeniu miałem okazję otrzymać pewną ilość wiadomości elektronicznych o treści nieprzychylnej – tłumaczył przed sądem. – Istnieje duże ryzyko, że ewentualna relacja mediów doprowadzi do naruszenia ich dóbr osobistych i wpłynie w znaczny sposób na sferę życia prywatnego – dodawał.

Sąd odrzucił jednak ten wniosek, twierdząc, że tożsamość oskarżonych jest już publicznie znana. – Wyłączenie jawności niczemu nie będzie służyło – tłumaczył sędzia Michał Kupiec.

W środę po odczytaniu aktu oskarżenia swoje zeznania złożyła czwórka z szóstki oskarżonych. Dwie pozostałe osoby nie pojawiły się w sądzie. Choć na etapie śledztwa trójka z przesłuchiwanych w środę przyznała się do winy i o okolicznościach sprawy mówiła, że są „oczywiste”, przed sądem zmieniła zdanie i nie przyznawała się do popełnienia zarzucanych im czynów.

Rafał N., który od początku nie przyznawał się do winy, przed sądem mówił, że nie miał zamiaru znieważać czci rtm. Witolda Pileckiego. – Złych zamiarów nie było, po prostu byliśmy wszyscy zadowoleni i zrobiliśmy sobie zdjęcie. Nic złego nie chcieliśmy zrobić. Nie wiedzieliśmy, że to wywoła taką burzę – przekonywał sąd. – Nie wiedziałem co to za pomnik. Nie pamiętam czy widziałem tam jakieś wieńce. Dopiero, jak to zdjęcie pokazało się w Internecie, to doszło do nas, co zrobiliśmy – tłumaczył mężczyzna, który później zeznał, że sam umieścił fotografię w sieci, ale nie miał pojęcia, że zostanie to odebrane jako znieważenie pomnika.

Pozostałe trzy młode kobiety w początkowej fazie śledztwa przyznały się do winy, jednak w środę zmieniły zdanie. Jedna z nich tłumaczyła, że rozbieżność ta wynikała z „oferty”, jaka została jej złożona przez śledczych. – Została nam złożona propozycja, że jeśli przyznamy się do winy, to wszystko zakończy się szybciej – tłumaczyła Maria K.

Cała czwórka zeznająca przed wrocławskim sądem podczas relacjonowania wydarzenia zaznaczała, że nie miała świadomości, kogo upamiętnia pomnik i że ich czyn może zostać odczytany jako obrażenie kogokolwiek.

– Przechodziliśmy obok tego pomnika i wtedy ktoś wpadł na pomysł, żebyśmy zrobili sobie śmieszne zdjęcie. Ja nie miałam pojęcia, że to jest pomnik rotmistrza Pileckiego, bo nie jestem z Wrocławia – tłumaczyła Kamila S., która dodała, że gdy jeden ze znajomych powiedział, jaką osobę upamiętnia monument, zaczęła porządkować wieńce, żeby nikt nie zorientował, co się stało. – Zanim to zdjęcie wyciekło do sieci, to nikt nie wiedział, że tam leżeliśmy – dodała.

O tym, że jakaś osoba poinformowała grupę o tym, że profanują miejsce pamięci, wspomniały w swoich zeznaniach Maria K., Kamila S. oraz Edyta F. Z kolei Rafał N. nie przypominał sobie takiego zdarzenia i osoby, o której wspominały pozostałe oskarżone.

Na wniosek obrońcy sąd odroczył rozprawę do momentu przesłuchania świadka, który miał poinformować uczestników „libacji” o tym, że pomnik upamiętnia bohatera narodowego. Jego przesłuchanie ma się odbyć na początku października.

Oceń publikację: + 1 + 4 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy na drogach dojazdowych do szpitali powinny powstawać progi zwalniające?




Oddanych głosów: 427