Sport

Rusza Ekstraklasa! Śląsk Wrocław powalczy o medale czy znów utonie w kryzysie? [ZAPOWIEDŹ]

Koniec wylewania litrów potu na treningach przed sezonem, czas na powrót do ligowego grania. Piłkarzy Śląska Wrocław już na dzień dobry czeka trudne zadanie. W meczu otwarcia rozgrywek zmierzą się z Lechem Poznań, który chce zmazać plamę po kiepskim poprzednim sezonie, w którym ani nie zdobył medalu, ani nie awansował do europejskich pucharów.

Reklama

Poznański “Kolejorz” zaliczył już w wakacje mecz o dużą stawkę, co więcej - wyszedł z niego zwycięsko. W walce o Superpuchar Polski pokonał w Warszawie Legię aż 4:1, potwierdzając, że w tym sezonie chce walczyć o najwyższe cele w Ekstraklasie. W lecie zespół nieco zmienił swoje oblicze. Do Lecha dołączyli polscy pomocnicy: Radosław Majewski i Maciej Makuszewski, formację defensywną wzmocnił Duńczyk Lasse Nielsen, a grono bramkarzy powiększył Słowak Matus Putnocky, pozyskany z Ruchu Chorzów.

Nie obyło się też w Poznaniu bez pożegnań. Lecha opuścił obrońca Marcin Kamiński i węgierski pomocnik Georgo Lovrencsics. To najważniejsi piłkarze, bez których musi sobie radzić trener Jan Urban, a do listy tych, którzy pożegnali się z drużyną, należy dołączyć Sisiego, Vladimira Volkova oraz długoletniego bramkarza “Kolejorza” Krzysztofa Kotorowskiego, który zdecydował się na zakończenie kariery. Bardzo prawdopodobne też, że Lecha opuści młody Karol Linetty, na którego apetyt mają kluby z lig zachodniej Europy. Odejść może też Węgier Tamas Kadar i Gambijczyk Kebba Cessay.

Tak przemodelowany Lech w nowym sezonie ma od pierwszego meczu ma grać dobrą piłkę. W Poznaniu chcą uniknąć koszmaru z poprzednich rozgrywek, kiedy broniący tytułu mistrza Polski Lech na początku sezonu spisywał się koszmarnie, wylądował na dnie tabeli i dopiero, gdy Macieja Skorżę zastąpił Jan Urban, drużyna wreszcie zaczęła grać w piłkę.

Pierwszy ligowy sprawdzian Lech przejdzie w meczu ze Śląskiem Wrocław. Wrocławianie również marzą o tym, by nowy sezon wyszedł im lepiej niż poprzedni, który zakończyli na słabym dziewiątym miejscu. Śląsk też miał sporo kłopotów, miał aż czterech trenerów i dopiero ostatni, czyli Mariusz Rumak, zdołał poukładać zespół i sprawić, że utrzymał się w Ekstraklasie. Wrocławska drużyna w przyszłym roku świętować będzie swoje 70. urodziny i to też ma być dla piłkarzy dodatkową motywacją, aby osiągnąć wynik sportowy godny tego okazałego jubileuszu.

Pytanie tylko, na ile Śląsk będzie drużyną w pełni poukładaną już na początku sezonu. Trener Mariusz Rumak nie może bowiem mówić, że miał stuprocentowy komfort poukładania zespołu po swojemu w okresie przygotowawczym. Wszystko dlatego, że nowi zawodnicy dołączali do drużny w dość chaotyczny sposób. Pozyskany jako ostatni pomocnik z Macedonii Ostoja Stjepanović w Śląsku pojawił się już po zakończeniu zgrupowania w Szamotułach, Portugalczyk Filipe załapał się tylko na końcówkę obozu i tylko Łukasz Madej, Alvarihno i Augusto przepracowali (w mniejszym lub większym stopniu) ten obóz z resztą drużyny.

- – To najtrudniejszy okres przygotowawczy jaki miałem kiedykolwiek. Wielu piłkarzy odeszło i zaczęliśmy przygotowania w mocno okrojonym składzie. Ważne jednak, że nie ma problemów zdrowotnych. Przez cały okres przygotowawczy, dzięki fantastycznej pracy sztabu medycznego i profesjonalizmu piłkarzy, nie mieliśmy żadnych problemów. To ewenement - zdradził szkoleniowec Śląska Wrocław.

Dodajmy do tego, że w wakacje ze Śląskiem pożegnało się aż dziesięciu piłkarzy, w tym kilku podstawowych graczy z poprzedniego sezonu. Nie ma już w klubie m.in. Toma Hateleya i Tomasza Hołoty, czyli podstawowych środkowych pomocników. Niemal na pewno w drużynie nie zobaczymy już Roberta Picha. Odszedł też podstawowy lewy obrońca Dudu Paraiba, a także doświadczony i uniwersalny piłkarz Krzysztof Ostrowski. Śląsk rozstał się też z utalentowanym, ale kontuzjogennym i mającym nieco problemów ze sportowym trybem życia Michałem Bartkowiakiem. Pod znakiem zapytania stoi również przyszłość Jacka Kiełba, do którego trener nie ma zaufania, a letnie sparingi pokazały, że “Ryba” raczej nie ma co liczyć na rolę inną niż głębokiego rezerwowego.

W ich miejsce w zespole pojawili się: bramkarz ze Słowacji Lubos Kamenar, Portugalczycy: obrońca Augusto, środkowy pomocnik Filipe Goncalves i skrzydłowy Alvarinho, doświadczony pomocnik Łukasz Madej i grający w środku pola Macedończyk Ostoja Stjepanović. Widać zatem, że w lecie personalna karuzela w Śląsku Wrocław kręciła się szybko, a podczas obozu w Szamotułach nie było możliwości, aby wszystkich piłkarzy od razu płynnie wkomponować w zespół. Można zatem się spodziewać, że trener Mariusz Rumak będzie “montował” zespół wedle swoich oczekiwań już po rozpoczęciu sezonu. Pytanie tylko, jak szybko zespół wskoczy na właściwe obroty. Sam szkoleniowiec podkreślał na konferencji prasowej przed meczem z Lechem, że jego drużyna jest zupełnie innym zespołem niż kilka miesięcy temu, ale nadal potrzebuje wzmocnień.

- W Śląsku powinni pojawić się nowi zawodnicy. Potrzebujemy czterech środkowym pomocników, a mamy trzech. Potrzebna jest nam też większa konkurencja na pozycji napastnika. Odeszło 12 zawodników z grupy treningowej, w tym 7 podstawowych. Przyszli nowi, o określonym poziomie. Ale teraz to zupełnie inny zespół - zaznaczył Mariusz Rumak.

Rozbijając Legię Warszawa w meczu o Superpuchar Polski, Lech pokazał, że już na starcie Ekstraklasy może być groźnym zespołem. Śląsk Wrocław zaś to obecnie wielka niewiadoma. Zespół przeszedł przebudowę i trudno powiedzieć, na co będzie stać tę drużynę w nowych rozgrywkach. Jak to we Wrocławiu bywa, jak co roku ambicje oraz oczekiwania są spore. I już pierwszy mecz sezonu będzie dla Śląska solidnym sprawdzianem aktualnych możliwości drużyny.

Rok temu przed startem Ekstraklasy oczekiwania stawiane Śląskowi były bardzo wysokie. Drużyna pozyskała klasowych piłkarzy, m.in. Kamila Bilińskiego oraz Adama Kokoszkę, a wcześniejszy sezon zakończyła tuż za podium. Balon został jednak przekłuty szybko, a upadek ze sfery marzeń na ziemię był bolesny, bo Śląsk nie pozbierał się do końca sezonu. Teraz jest inaczej. Wokół wrocławskich piłkarzy więcej jest znaków zapytania niż pewników. I mało kto może powiedzieć, czy Śląsk będzie okazałym, solidnym pancernikiem na ligowych wodach czy też lichą, przeciekającą łajbą, którą trener będzie łatał bez chwili wytchnienia. Ale, paradoksalnie, ta sytuacja może wyjść Śląskowi na zdrowie. W końcu, jak lubił mawiać nasz wielki mistrz Adam Małysz, łatwiej wdrapywać się na szczyt po cichu niż utrzymać się na nim, mając wielu rywali na karku.

1. kolejka Ekstraklasy, Śląsk Wrocław - Lech Poznań, piątek (15 lipca), Stadion Wrocław przy Alei Śląskiej, godz. 20:30.

Oceń publikację: + 1 + 0 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Najczęściej czytane

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Jak powinniśmy świętować 11 listopada?





Oddanych głosów: 1149