zamknij

Wiadomości

Ruszyły procesy za parkowanie na zielonych kopertach. „Jest mi wstyd, że moja gmina tak się kompromituje”

2018-05-24, Autor: Bartosz Senderek

Ruszyły pierwsze z 19 planowanych procesów związanych z parkowaniem na tzw. zielonych kopertach. Przed sądem stają kierowcy, którzy odmówili przyjęcia mandatu, tłumacząc, że takie oznakowanie jest niezgodne z obowiązującymi przepisami o ruchu drogowym.

Przypomnijmy, że specjalne miejsca postojowe oznaczone kopertą z zielonym trójkątem pojawiły się we Wrocławiu wraz ze startem miejskiej wypożyczalni samochodów elektrycznych Vozilla. W zamyśle magistratu miejsca te miały być przeznaczone wyłącznie dla pojazdów z wypożyczalni. Wojewoda dolnośląski uznał jednak, że taki sposób oznakowania miejsc nie jest zgodny z przepisami o ruchu drogowym. W związku z kontrowersjami część kierowców, którzy zostali przyłapani przez straż miejską na parkowaniu w tych miejscach, odmówiła przyjęcia mandatu, co poskutkowało skierowaniem spraw do sądu.

Reklama

W czwartkowej rozprawie w charakterze oskarżyciela występował radca prawny Straży Miejskiej Wrocławia, który podtrzymywał, że kierowca, parkując na jednej z czterech kopert przy ul. Łaciarskiej, popełnił wykroczenie z artykułu 97 kodeksu wykroczeń, który mówi, że kto wykracza przeciwko innym przepisom o bezpieczeństwie lub o porządku ruchu na drogach publicznych, podlega karze grzywny do 3 tys. złotych albo karze nagany. Oskarżycielem posiłkowym w sprawie chciał być też Zarząd Dróg i Utrzymania Miasta, jednak sąd nie dopatrzył się, w jaki sposób ta jednostka mogłaby czuć się poszkodowana w sprawie i odrzucił wniosek.

Sam obwiniony, który podczas składania w komendzie straży miejskiej zeznał, że odmówił przyjęcia mandatu, bo zgodnie z wykładniami wojewody i rzecznika prasowego ministerstwa infrastruktury koperty nie są znakami drogowymi, do sądu się nie stawił, ustanowił jednak pełnomocnika.

Radca prawny Marcin Zatorski, który reprezentował kierowcę, dopytywał oskarżyciela, w związku z jakimi przepisami jego klient został ukarany na podstawie artykułu 97 k.w. – Przez całą mowę pana oskarżyciela publicznego słyszeliśmy „czyn zabroniony, czyn zabroniony”, a ja na podstawie dokumentów i akt sprawy nie mam pojęcia, jaki to jest czyn zabroniony – mówił w swojej mowie końcowej mec. Zatorski. – Artykuł 97 musi być zawsze połączony z jakimś przepisem, co jest oczywiste, ponieważ obywatel nie może się zastanawiać, czy na podstawie artykułu 97 naruszył przepisy konstytucyjne, kodeksu karnego, kodeksu wykroczeń, ustawy o ochronie środowiska czy jakiejkolwiek innej kwestii – tłumaczył obrońca.

W związku, z jakimi przepisami strażnicy zastosowali artykuł 97, w czwartek na sali sądowej się nie dowiedzieliśmy. Dowiedzieliśmy się za to, że obecnie kierowcy popełniający to samo wykroczenie karani są już na innej podstawie. Dlaczego w tamtym czasie strażnicy miejscy powołali się właśnie na ten artykuł? Strażniczka miejska, która uczestniczyła w interwencji na Łaciarskiej, stwierdziła wprost, że takie wytyczne otrzymała od przełożonych. Później zalecenia te zostały zmienione i przełożeni kazali strażnikom takie same wykroczenia ścigać z art. 92 kodeksu wykroczeń.

Piotr Szereda, który w sądzie reprezentował Straż Miejską Wrocławia, tłumaczył, że rozbieżność w podstawie prawnej stosowanej przez strażników wynikała z tego, że oznakowanie „zielonych kopert” ewoluowało, a zmiana zaleceń została wydana po tym, jak miasto na kopertach umieściło napis „MWSE”.

W ocenie oskarżyciela publicznego straży miejskiej wykroczenia popełniane przez kierowców na zielonych kopertach mogą być kwalifikowane zarówno z artykułu 92, jak i 97. – W mojej ocenie zarówno artykuł 97 w owym czasie, jak i 92 są prawidłową kwalifikacją, choć bardziej prawidłową kwalifikacją jest obecnie artykuł 92 – mówił przed sądem.

Nie przeszkodziło to przedstawiciel straży miejskiej, by zawnioskować o to, żeby przed wydaniem wyroku sąd powołał biegłego, który wyjaśniłby, jakie przepisy powinny być obowiązujące w takim przypadku. Sędzia Wojciech Sawicki uznał jednak, że taki wniosek jest niedopuszczalny, bo to sąd jest wykładnią prawa.

– Z jednej strony zawsze się cieszę, gdy moi klienci mają szansę na wygraną, z drugiej strony jest mi trochę wstyd, że moja Gmina Wrocław nie tyle, że popełnia błędy, ile w zaparciu brnie w coś, co nie ma szans powodzenia i tylko coraz bardziej się kompromituje. Jest mi wstyd, ponieważ jestem wrocławianinem i żyję w tym pięknym mieście – kwitował po wyjściu z sali mecenas Marcin Zatorski.

Obrońca obwinionego podtrzymuje, że jego klient miał prawo zaparkować na kopercie, ponieważ ta została oznakowana w zły sposób, z kolei straż miejska jest przekonana, że oznakowanie zostało wykonane w sposób zgodny z przepisami i kierowca powinien zapłacić grzywnę w wysokości 100 zł.

Wyrok w sprawie mamy poznać 5 czerwca.

Oceń publikację: + 1 + 15 - 1 - 3

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy nocny zakaz sprzedaży alkoholu na Starym Mieście to dobry pomysł?




Oddanych głosów: 412