zamknij

Kultura

Rysunki, które powstały podczas podróży samolotami [WYWIAD]

2019-08-18, Autor: Michał Hernes

– Mogę szybko przystępować do zapisywania swoich emocji i wrażeń, bez specjalnego aranżowania i organizowania miejsca pracy. Mam więc takie rysunki, które powstały m.in. 10 tys. metrów nad ziemią podczas podróży samolotami oraz stworzone na Atlantyku w czasie rejsu na „Pogorii” – mówi Krzysztof Kułacz Karpiński.

W Galerii Pod Plafonem Dolnośląskiej Biblioteki Publicznej we Wrocławiu im. Tadeusza Mikulskiego (Rynek, 58) do 15 września można oglądać wystawę „K a r p i g r a f i a” z pracami, których autorem jest Krzysztof Kułacz Karpiński.

Artysta ukończył historię sztuki na Wydziale Filozoficzno-Historycznym Uniwersytetu Wrocławskiego; dyplom z rzeźby barokowej uzyskał u prof. Mieczysława Zlata. Ukończył również wrocławską Akademię Sztuk Pięknych im. Eugeniusza Gepperta na Wydziale Architektury Wnętrz i Wzornictwa; dyplom zrealizował w Pracowni Rzeźby pod kierunkiem prof. Janusza Kucharskiego. Od lat jest związany z regionem Zagłębia Miedziowego i obecnie mieszka w Legnicy.

Zajmuje się rzeźbą, rysunkiem, malarstwem i grafiką. Stworzył styl rysowania, który definiuje pod nazwą własną  K a r p i g r a f i a. Swoje prace wystawiał indywidualnie i zbiorowo na 53 wystawach w Polsce, Niemczech i Francji. Jest laureatem nagród i wyróżnień.

Michał Hernes: Czym jest K a r p i g r a f i a?
Krzysztof Kułacz Karpiński: to nazwa własna, niepowtarzalna, którą określam indywidualny styl rysowania. Rysunkiem, w moim przypadku jako docelowej pracy plastycznej, zajmuje się od wielu lat i to z użyciem rozmaitych narzędzi. Ostatecznie przeważył rysunek tuszem, ponieważ jest materialnie trwalszy, ale też jest bardziej kontrastowy i przez to bardziej ekspresyjny.

Reklama

Nie bez znaczenia jest to, że od 12 roku życia zajmowałem się fotografią monochromatyczną, która  mocno wpłynęła na kształtowanie takiej właśnie wyobraźni plastycznej. Był to zarazem początek mojego myślenia o tworzeniu trójwymiarowej iluzji i operowaniu światłocieniem tak, aby komponować przestrzeń obrazu.

Zatem K a r p i g r a f i a, to prawdziwa pasja tworzenia w określony sposób i z użyciem specyficznych narzędzi i materiałów rysunkowych. Istotne jest, że mogę szybko przystępować do zapisywania swoich emocji i wrażeń, bez specjalnego aranżowania i organizowania miejsca pracy.

Mam więc takie rysunki, które powstały m.in. 10 tys. metrów nad ziemią podczas podróży samolotami oraz stworzone na Atlantyku w czasie rejsu na „Pogorii”.

Skąd wzięła się u pana potrzeba stworzenia własnego stylu rysowania?
Raczej potrzeba tworzenia w ogóle. Sądzę że z samotności, ponieważ tak zostałem ukształtowany, a może przez to także, że od wczesnego dzieciństwa musiałem z tym się oswajać. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego, ponieważ według naukowych teorii każdy człowiek mimo wszystko jest samotny. Natomiast, jeśli poprzez dodatkowe i całkowicie nieprzewidywalne okoliczności tę swoją samotność bardzo jaskrawo uświadomisz sobie, to wówczas powstaje bardzo zindywidualizowana, chociaż niekoniecznie artystyczna ścieżka.

U mnie to najsłabsze, ale z czasem najsilniejsze ogniwo samotności przejawiło się imperatywem do tworzenia plastycznego. Zatem najpierw pojawiła się potrzeba do tworzenia i rysowania. Jednak kiedy moje prace pojawiały się na wystawach, to bardzo często były oceniane jako bardzo indywidualne i przez to stały się rozpoznawalne. 

W dobie tworzenia komputerowego i zachwytu nad sztukami nowych mediów, takie gloryfikowanie tradycyjnego sposobu rysowania przy użyciu dosyć prostych narzędzi, a zwłaszcza jego eksponowania, może wydać się anachroniczne i zanikające, stąd moja potrzeba jeszcze silnego zamanifestowania, że klasyczny rysunek ma tę magiczną, pierwotną moc, której nie da się niczym innym zastąpić.

Czym jest pańska "muzyka duszy"?
Bardzo piękne określenie, ale czy jest to dla mnie muzyka duszy? Raczej jest to zapis literacki, myślę że to jest „poezja duszy”. Sam w duchu zresztą określam się jako poetę rysunku. Ma to głębsze uzasadnienie, ponieważ moje artystyczne zainteresowania sztukami plastycznymi niejako równolegle stykały się z miłością do literatury, poezji, słowa pisanego.

To powinowactwo literatury i sztuk plastycznych sprawiło, że najpierw zdecydowałem się studiować historię sztuki, sądząc że w ten sposób odnajdę istotę sztuki, a dopiero później sztuki piękne na ASP. Moje zapisy rysunkowe to moja plastyczna poezja. Nie tworzę z natury i nie staram się jej odtwarzać. Moje obrazy powstają w mojej wyobraźni. Podobnie jak poeta zasiadam przed czystym kartonem papieru i zatapiam się w tworzeniu.  

Co przedstawiają pańskie arkusze - obrazy?
W mojej twórczości rysunkowej jest kilkanaście tematycznych cykli podporządkowanych idei Karpigrafii. Począwszy od tematów pejzażowych inspirowanych Sudetami i Pogórzem Kaczawskim poprzez wymyślone przestrzenie geometryczne i industrialne, do zachwytu nad budową drzew oraz nad szachulcowymi konstrukcjami architektonicznymi z użyciem drewna, tak charakterystycznymi dla naszego regionu dolnośląskiego.  

Obecnie jestem ulokowany, w Zagłębiu Miedziowym, bardzo dynamicznym centrum przemysłowym Dolnego Śląska, w miejscu gdzie wydobywa się i przetwarza  rudę miedzi, co nie pozostaje też bez wpływu na moją twórczość. Analizuję tę specyfikę Legnicko- Głogowskiego Okręgu Miedziowego i ta industrialna przestrzeń górniczo- hutnicza stała się dla mnie nowym wyzwaniem tematycznym.

W Karpigrafii jednak temat nie jest nadrzędny, ale mechanizm warsztatowy w oparciu o linearyzm, który wynika w znacznym stopniu z narzędzi jakimi się posługuję. Podświadomie geometryzuję przestrzeń i zbliżam się w ten sposób do abstrakcji. Jednak całkowicie jej nie ulegam, jakaś wewnętrzna siła sprawia, że pragnę utrzymać w tym tworzeniu pierwiastek życia, humanistyczny czy też ziemski wymiar.

Jak ważne są dla pana natura i kontakt z rzeczywistością?
Jestem oddany naturze, nie tylko w sztuce, bo to akurat dość łatwo można odczytać z moich prac plastycznych. Miałem to szczęście, że zanim zamieszkałem w przestrzeni mocno zurbanizowanej, to moje dziecięce 10 lat spędziłem w niemal dzikiej naturze na Pogórzu Kaczawskim, obfitej w bukowo- świerkowe lasy, leszczynę, dzikie czereśnie, poziomki, górzyste łąki pełne kwiatów i w wiejską architekturę śląską.  

W tym pierwotnym miejscu, krainie mojego dzieciństwa zrodziła się też moja wrażliwość dla świata, spotęgowana w  wieku 6 lat bolesnym doświadczeniem utraty matki Marii Stanisławy, pięknej i romantycznej nauczycielki, dzięki której poznałem ten uniwersalny alfabet plastyczny do czytania przestrzeni. Wszystko co później zobaczyłem i czego doświadczyłem, zawsze miało ten sam dla mnie sposób percepcji linii, kształtów, barw czy dźwięków, które nieustannie w genetyczny sposób są przetwarzane przez moją podświadomość.

Oceń publikację: + 1 + 6 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy wrocławski maraton powinien odbywać się w centrum miasta, czy na jego obrzeżach?





Oddanych głosów: 239