zamknij

Wiadomości

Salmonella we wrocławskim żłobku. Kilkanaścioro dzieci hospitalizowanych

2017-06-14, Autor: bas

W ostatnim czasie do wrocławskich szpitali trafiło blisko trzydzieścioro dzieci uczęszczających na co dzień do żłobka przy ul. Mulickiej na Psim Polu. Pracownicy wrocławskiego sanepidu potwierdzają, że u małych wrocławian, którzy trafili do lecznic z wysoką gorączką, laboratoryjnie stwierdzono bakterię salmonella enteritidis.

Z dotychczasowych ustaleń wrocławskiego sanepidu wynika, że do zakażenia doszło najprawdopodobniej pod koniec ubiegłego tygodnia. Jak mówi nam kierownik Oddziału Epidemiologii lek. Dariusz Wewerko: - Do manifestacji objawów doszło na przełomie piątku i soboty ubiegłego tygodnia. W piątek wieczorem dzieci z rodzicami trafiały do szpitali na konsultacje.

Reklama

Z informacji przekazanych przez sanepid wynika, że w sumie do wrocławskich szpitali zgłosiło się ok. 30 osób. Połowa dzieci po udzieleniu pomocy wróciła do domu, pozostałe zostały przyjęte na trzy oddziały szpitalne.

Rodzice, którzy zgłaszali się do naszej redakcji po publikacji artykułu, twierdzą, że do zakażenia mogło dość nawet dwa dni wcześniej. Opiekunowie zaznaczają, że dzieci źle się poczuły w czwartek przed południem i już wtedy rodzice zaczęli szukać pomocy w szpitalu.

Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna, po ujawnieniu informacji o podejrzeniu epidemii, natychmiast rozpoczęła kontrolę w żłobku. – Sprawa jest cały czas w toku, trzeba ustalić, w jaki sposób patogen znalazł się w obrębie żłobka i jaką drogą się to zakażenie rozprzestrzeniło – mówi kierownik Oddziału Epidemiologii.

Sanepid wdrożył też procedurę naprawczą w placówce przy ul. Mulickiej. Jak zostaliśmy zapewnieni, obecnie nie ma już zagrożenia rozprzestrzeniania się bakterii. – Żłobek jest bezpieczny – zapewnia w rozmowie z tuWroclaw.com Dariusz Wewerko.

Oceń publikację: + 1 + 1 - 1 - 22

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (17):
  • ~Monte Macgregor 2017-06-14 12:33:07

    Do zakażenia nie mogło dojść w piątek, bo w czwartek rano już dzieci gorączkowały i wymiotowały, a mój syn zgorączkował do 39 w czwartek po 13.00 i o 14.00 odbierałam go z gorączką i intensywnymi wymiotami.
    Zakażenie musiało być najpóźniej w środę, a sanepid został powiadomiony przez rodzica w poniedziałek.
    Duża ilość dzieci już w czwartek była hospitalizowana.
    Rodzic, napiszcie jak było naprawdę.

    6 1
  • ~Angelika Kr 2017-06-14 12:42:12

    dokładnie tak, dzieci chorują od czwartku w domach, w weekend zaczęły faktycznie zgłaszać się do szpitalu w wyniku braku poprawy stanu zdrowia..mało rzetelny artykuł...
    choruje kilkadziesiąt dzieciaczków, nie kilkanaście...

    6 0
  • ~Monika Nadolna 2017-06-14 12:45:37

    Mój syn juz w czwartek o 16 byl w szpitalu z gorączka 39.7 wymioty i biegunka. A o 8.30 był odebrany że żłobka .

    4 0
  • ~Marta Mruk 2017-06-14 12:49:43

    Moja córka została zabrana ze żłobka w czwartek, z bólem brzucha i gorączka, która tego dnia dochodziła do 40 st! Później było już tylko gorzej, bardzo intensywna biegunka połączona z gorączka i ostrym bólem brzucha. Na ostrym dyżurze w sobotę w nocy spotkaliśmy dwoje dzieci ze żłobka, gdzie wiem, że już cześć dzieci była hospitalizowana. Do niedzieli na oddziałach leżało juz ok 40 dzieci i kolejne były przyjmowane. Reszta, z tymi łagodnejszymi objawami wracała do domu, ale skala zakażenia i tak jest bardzo duża.
    NIEPRAWDĄ JEST, że sanepid od początku był powiadomiony i, że działał w tej sprawie!!! O zaistniałej sytuacji został powiadomiony w poniedziałek i to przez rodzica... Bzdury artykuł, który w większości mija się z prawdą.

    8 0
  • ~Alicja Nowosiadła 2017-06-14 12:53:02

    My też telefon ze żłobka dostaliśmy w czwartek. Gorączka, wymioty, biegunka i bóle brzucha. Dziecko przelewało mi się przez ręce. A podobno z tego co mówiły opiekunki w czwartek już nic w żłobku nie zjadła. Do zatrucia musiało dojść we wtorek lub w środę.

    3 0
  • ~Klaudia Jaworska 2017-06-14 12:53:44

    Dokladnie zgadzam sie ze nie rzetelny artykuł. Dzieci juz w czwartek chorowały...

    5 0
  • ~Kinga Bojdo 2017-06-14 13:15:54

    Większość dzieci zachorowała w czwartek co widać było na liście obecności . W grupie mojej córki na 30 dzieci było 9.

    3 1
  • ~Małgorzata WK 2017-06-14 13:38:18

    Do zakażenia doszło w środę a nie w piątek. Dzieci od czwartku już chorowały. Moja córka że środy na czwartek a od piątku była już w szpitalu. Wypadałoby jednak dogłębniej zbadać temat zanim się napisze.

    8 0
  • ~Natalia Woźniak 2017-06-14 13:58:05

    Potwierdzam to co mowia osoby ponizej. W czwartek odebralam syna goraczka I dwoma luznymi kupami, wiec do zakazenia doszo najprawdopodobniej w srode a nie w piatek. W niedziele trafilismy do szpita, ale juz dzisiaj wypuscili nad do domu.

    4 0
  • ~doom 2017-06-14 14:31:48

    Dziennikarz spytał zapewne tylko dyrekcję żłobka o informację na ten temat i na tej podstawie wymodził taki artykuł nie mający zbyt wiele wspólnego z prawdą. Prawdą natomiast jest to, co piszą w komentarzach rodzice.
    Moje dziecko również zostało odebrane w czwartek z wysoką gorączką i biegunką. Obawiam się, że ktoś próbuje coś ukryć, jeżeli pojawiła się "oficjalna" informacja o zakażeniu w piątek.

    7 0
  • ~Mama 2017-06-14 19:50:15

    Potwierdzam wszystko co piszą tutaj rodzice. W czwartek przed 12-tą odebrałam ze żłobka dziecko przelewające się przez ręce, z gorączką, wymiotami, bólem brzucha. Pracownicy żłobka doskonale wiedzieli, że wiele dzieci ma takie objawy, czyli zjawisko jest masowe. Sanepid przyszedł na kontrolę dopiero w poniedziałek, dużo za późno. Pan Wewerko twierdzi, że bada jak patogen dostał się w obszar żłobka. To jakaś paranoja! Ciekawe jak duży obszar bada, w promieniu 100 km? "Rzetelna" kontrola w poniedziałek i tego typu wypowiedzi dają dużo do myślenia. Jak i informacje przekazywane opinii publicznej jakoby do zakażenia doszło w piątek, co jest totalną nieprawdą.

    3 0
  • ~Iwona Ca 2017-06-14 21:26:47

    Sanepid byl wczoraj czyli wtorek!!!a nie w poniedzialek

    0 0
  • ~Paulina Grzesiak 2017-06-15 09:02:24

    Idąc w czwartek do żłobka dziecko powiedziało że boli brzuszek- nie wyglądał dobrze więc wrócił do domu, drugie dziecko już o 10:30 z biegunką było w drodze do domu. W piątek w nocy byłam z młodszym dzieckiem na oddziale - w sobotę już z dwójką.Na izbie przyjęć usłyszałam że dzieci z takimi objawami trafiły z kilku żłobków - co pózniej okazało się nieprawdą.
    Przy ul.Koszarowej Lekarze potwierdzali pobyt co najmniej 40 dzieci a jak wiadomo w innych szpitalach dzieci rownież były hospitalizowane.
    Ponadto konsultujemy się z Rodzicami i wiem o kilku przypadkach objawów zatrucia i o leczeniu ambulatoryjnym.
    Reasumując około 60 mogło być hospitalizowanych, kilkanaście-może kilkadziesiąt leczyło się ambulatoryjnie.....
    Nie wszystkie procedury bezpieczeństwa dzieci zostały zachowane - zaufanie Rodziców do dyrekcji zostało mocno nadszarpnięte

    4 0
  • ~Mama 2017-06-15 12:00:19

    Zgadzam się - zaufanie będzie trudno odbudować, tym bardziej, że nawet w dniu, kiedy w internecie pojawiła się oficjalna wypowiedź Pana Wewerko potwierdzająca sakmonellę-ja nadal nie uzyskałam jasnej odpowiedzi ze strony pracowników żłobka co było przyczyną zatrucia. Totalna dezinformacja, niepotrzebna tajemniczość. Przykre to i wzbudza podejrzenia.

    3 1
  • ~macibor 2017-06-19 00:25:46

    Szanowni Rodzice, czy Państwo się jakoś organizują? Niestety może okazać, że za błąd żłobka zapłacimy nie tylko zdrowiem dzieci ale też w gotówce. Zgodnie z przepisami sanepid może nam nakazać izolację dzieci, a żłobek odmówić ich przyjęcia ze względu na nosicielstwo salmonelli (będą wyleczone ale to nie ma znaczenia). Być może będziemy musieli wszyscy wynajmować opiekunki. Ponoć jest jakaś grupa na facebooku, ale niewidoczna dla wszystkich. Czy ktoś coś wie?

    1 0
  • ~fafi 2017-06-19 19:59:56

    Byłam dzisiaj w sanepidzie z wynikami badań mojej córki. Wszystkie dzieci, które nie mają już objawów zatrucia - gorączka, biegunka, itp. i czują sie dobrze, z zaświadczeniem od lekarza mogą chodzić do żłobka. Sanepid nie podjął decyzji o izolacj dzieci, które zatruły się salmonellą.

    0 0
  • ~magnolia 2017-09-25 20:09:52

    Zgadzam się z komentarzem doom. Totalna dezinformacja, niepotrzebna tajemniczość. Przykre to i wzbudza podejrzenia. Bo pani kierownik to taka osoba, której się boją wszyscy pracownicy. Warto się przyjrzeć czy nie ma tam mobbingu. Dlaczego tyle ludzi się zwalnia?

    2 0

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy podoba Ci się futurystyczny projekt górskiego schroniska Kamila Szymańskiego?




Oddanych głosów: 259