Sport

Serio, trwaj! Śląsk mierzy się z walecznym beniaminkiem ekstraklasy [ZAPOWIEDŹ]

2017-09-28, Autor: Paweł Prochowski

Śląsk Wrocław w ostatnich tygodniach spisuje się wybornie. W starciach z Legią Warszawa, Górnikiem Zabrze i Lechem Poznań podopieczni Jana Urbana nie byli faworytami, a wywalczyli w nich aż siedem punktów. Teraz zadanie teoretycznie łatwiejsze, ale wciąż wymagające - wrocławianie jadą do Niecieczy, by zmierzyć się z beniaminkiem Lotto Ekstraklasy, Sandecją Nowy Sącz.

Reklama

Przez długie lata Sandecja występowała na trzecim poziomie rozgrywkowym w Polsce. Na przełomie lat 80. i 90. poprzedniego stulecia dwukrotnie wywalczyła awans do II ligi (dzisiejszej I ligi), ale płaciła frycowe i szybko spadała do klasy niżej. W 2009 roku raz jeszcze uzyskała promocję na zaplecze ekstraklasy, ale tym razem nie była już chłopcem do bicia. Po dwóch niezłych sezonach (trzecie miejsce w rozgrywkach 2009/2010 i czwarte w 2010/2011), została solidnym ligowcem, zdobywając cenne doświadczenie. W tym roku piłkarze z Nowego Sącza przeprowadzili kolejny szturm na ekstraklasę i - w myśl popularnego przysłowia "do trzech razy sztuka" - tym razem im się to udało.

Wielu ekspertów przewidywało, że Sandecja będzie walczyła rozpaczliwie o utrzymanie, a tymczasem jedna trzecia sezonu zasadniczego za nami, a podopieczni Radosława Mroczkowskiego tracą do lidera zaledwie pięć punktów, zachowując jednocześnie bezpieczną przewagę (6 "oczek") nad strefą spadkową. O tym, że nowosądeccy piłkarze grać potrafią boleśnie przekonały się m.in. Pogoń Szczecin (porażka 0:1), Jagiellonia Białystok (1:3) i Lechia Gdańsk (2:3). Trudno nie zgodzić się z faktem, że Sandecja dodaje naszej lidze kolorytu. To przecież w tym klubie trener zablokował testy Freddy'ego Adu, twierdząc, że nie pozwoli na transfery za jego plecami. To w Nowym Sączu trener Mroczkowski i dyrektor sportowy Arkadiusz Aleksander otwarcie mówili o wzajemnej niechęci. I w końcu, w Sandecji doszło do nietypowych przeprosin - przed jednym z treningów Radosław Mroczkowski otrzymał poprzez pocztę kwiatową anonimowo okazały bukiet. Czyżby od Aleksandra?

Trener Mroczkowski ma swoje metody i nie ugina się pod presją i na razie przynosi to skutek. Sandecja po dziesięciu kolejkach zajmuje co prawda dziewiąte miejsce w tabeli, ale do prowadzącego Górnika traci pięć punktów. W dotychczasowych pojedynkach nowosądeczanie odnotowali cztery wygrane, dwa remisy i cztery razy schodzili z boiska pokonani. Z jednej strony mogą pochwalić się trzecią najlepszą defensywą w Lotto Ekstraklasie (9 goli straconych, lepsze są tylko Lech Poznań - 6 bramek i Zagłębie Lubin - 7), ale z drugiej Sandecja ma też jeden z najsłabszych ataków w lidze - zaledwie dziewięć trafień.

- Sandecja ma na koncie 14 punków po 10 kolejkach jako beniaminek, a to oznacza, że potrafi grać w piłkę i trzeba się jej obawiać. To drużyna, która potrafi urywać punkty i to nawet na gorących terenach. Do tego starcia musimy podejść z szacunkiem i z myślą, że będzie to kolejne trudne spotkanie - mówi szkoleniowiec Śląska Wrocław Jan Urban. - Nasi rywale wiedzą, że w większości meczów nie są faworytami. Są w takiej sytuacji, że nie mają nic do stracenia i dlatego skomplikowali życie wielu drużynom. Próżno szukać tam indywidualności, nie strzelają dużo goli, ale potrafią napsuć dużo krwi - dodaje.

Faworytem tego spotkania chyba będzie Śląsk, chociaż w tym sezonie na wyjeździe jeszcze nie wygrał. Czy w piątek wrocławian czeka przełamanie? - Zdajemy sobie sprawę z presji. Apetyt rośnie w miarę jedzenia i wspominałem zawodnikom w szatni, że w obliczu naszych wyników, w większości przypadków będziemy odbierani jako faworyci. Jest to dodatkowe obciążenie, ale jeśli chcemy powalczyć o wyższe cele, musimy sobie z tym poradzić. Chcemy znaleźć się w pierwszej ósemce i to jest naszym głównym celem - podkreśla szkoleniowiec WKS-u.

W podstawowej jedenastce Śląska nie powinno dojść do wielu zmian, a trener Jan Urban w końcu może skorzystać z większej grupy zawodników. Do pełni sprawności po kontuzjach doszli już Robert Pich i Jakub Kosecki, którzy zagrali bardzo dobrze z Lechem. - Jest z kogo wybierać i to jest fajne, że możemy rotować ustawieniem. Jeśli napastnicy są w formie, to obaj będą grać - podkreśla Jan Urban. Dodajmy, że wrocławianie mogą pochwalić się niezłą serią - nie przegrali ośmiu ostatnich meczów (cztery wygrane i cztery remisy). Czy podtrzymają ją w Niecieczy, gdzie swoje mecze rozgrywa Sandecja?

Sandecja Nowy Sącz - Śląsk Wrocław, piątek (29 września), godzina 18.

Oceń publikację: + 1 + 0 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Najczęściej czytane

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy nazwanie tramwaju imieniem Krzysztofa Balawejdera to dobry pomysł?



Oddanych głosów: 710