zamknij

Sport

Śląsk pewnie pokonał Wisłę Kraków i nadal liczy się w walce o podium T-Mobile Ekstraklasy

2013-05-17, Autor: Łukasz Maślanka
Trzy ciosy i po Wiśle Kraków. Piłkarze Śląska Wrocław bez większych problemów poradzili sobie z "Białą Gwiazdą", zwyciężając 3:0. Dla Śląska to wygrana cenna, bo pozwoliła mu odzyskać miejsce na podium T-Mobile Ekstraklasy.
Mniej więcej rok temu Śląsk stoczył w Krakowie z Wisłą fascynujący pojedynek. Pełny walki, emocji do ostatnich minut, a co najważniejsze - zwycięski i dający mu upragniony tytuł mistrza Polski. Po roku po tamtej Wiśle zostało tylko wspomnienie, co “Biała Gwiazda” świetnie udowodniła we Wrocławiu. Krakowianie grają już tylko po to, aby dokończyć sezon i nie sprawiali Śląskowi zbyt wielu trudności. Inna sprawa, że zespół trenera Stanislava Levego był w piątek dobrze dysponowany i nawet gdyby wiślacy byli w lepszej formie, pewnie nic by nie wskórali.Śląsk świetnie wszedł w ten mecz, bo już w 2. minucie objął prowadzenie. Strzelcem gola był Sylwester Patejuk, który otrzymał świetne podanie od Sebastiana Mili, przepchał jednego z obrońców Wisły i przymierzył z ostrego kąta. Szybko strzelony gol dał wrocławianom duży komfort w grze. I Śląsk atakował często, tkając przyjemne dla oka akcje. Brakowało im jednak wykończenia, a gdy już dochodziło do strzału, to celowniki strzelców okazywały się mocno rozregulowane. Wisła zaś do atakowania się nie kwapiła. Inna sprawa, że atakować nie bardzo było komu. Poza składem na ten mecz znalazł się Patryk Małecki, a Ivica IliewCwetan Genkow pojawili się na boisku dopiero w drugiej połowie. Jako taką ochotę do strzelania miał Emmanuel Sarki, ale gdy już uderzał, robił to źle. “Biała Gwiazda” w tej części gry tylko raz poważnie zagroziła bramce Śląska, gdy po strzale Daniela Sikorskiego piłka trafiła wprost w ręce Rafała Gikiewicza. Wrocławianie zaś zadali kolejny cios, strzelając Wiśle gola do szatni. I to w jakim stylu! Akcję pod... własnym polem karnym rozpoczął Rafał Grodzicki, który tak się rozochocił, że pognał ile sił w płucach pod bramkę rywala. Na połowie Wisły sprawy w swoje ręce wzięli jednak Piotr ĆwielongSebastian Mila. Kilkoma podaniami rozmontowali bezradną obronę Wisły, Mila popisał się świetnym podaniem, Łukasz Gikiewicz tylko dostawił nogę... Gol.
W drugiej połowie krakowianie wykazywali większą ochotę do gry. Tyle, że zabrali się do roboty nieco za późno. Bo ledwo się zaczęła druga połowa, a musieli przełknąć gorycz po stracie trzeciego gola. Po raz kolejny na listę strzelców wpisał się Łukasz Gikiewicz, obsłużony dośrodkowaniem przez Piotra Ćwielonga. Piłkarze “Białej Gwiazdy” z trzema straconymi golami na koncie zamiast się poddać, zaczęli atakować. Ale wrocławianie, poza kilkoma wyjątkami, prezentowali się solidnie. W obronie mógł się podobać Adam Kokoszka, który czyścił praktycznie wszystkie akcje krakowian, które rozgrywały się w jego okolicy. Pozostali defensorzy Śląska także prezentowali się nieźle i groźniejsze akcje Wisły można policzyć na palcach jednej ręki. Dwa razy groźnie strzelał Kamil Kosowski, niezłą szansę miał Cwetan Genkow, ale bramkarz Śląska ani razu nie dał się zaskoczyć. Gospodarze zaś przez większą część drugiej połowy dyktowali warunki gry, mogli też się pokusić o kolejne bramki. Ale, że był to mecz przyjaźni, to mistrzowie Polski zatrzymali się na trzech ciosach.
 
Piłkarze Śląska w meczu z Wisłą odnieśli okazałe zwycięstwo i zostawili po sobie dobre wrażenie także przez jakość gry, którą zaprezentowali. Piątkowa wygrana dała im też awans na trzecie miejsce w tabeli T-Mobile Ekstraklasy. Wrocławianie mają dwa punkty przewagi nad Piastem Gliwice, który swój mecz rozegra w sobotę. Jeśli "Piastunki" zgubią punkty, wtedy Śląsk umocni się na medalowym miejscu na ligowym "pudle".
 
Śląsk Wrocław - Wisła Kraków 3:0 (2:0)
Bramki: Patejuk (2.), Łukasz Gikiewicz (45., 55.)
 
Śląsk Wrocław: R. Gikiewicz - Ostrowski (46. Socha), Grodzicki, Kokoszka, Pawelec - Ćwielong, Kowalczyk, Stevanović, Mila, Patejuk (90. Mouloungui) - Ł. Gikiewicz (86. Więzik).
Wisła Kraków: Miśkiewicz - Stolarski, Chavez, Uryga, Burliga - Sarki, Wilk, Chrapek (61. Garguła), Boguski (85. Iliev), Kosowski - Sikorski (61. Genkow).
 
Żółte kartki: Grodzicki, Socha - Chrapek, Burliga, Sikorski.
Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń).
 
Widzów: ok. 15 tys.
Oceń publikację: + 1 + 0 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Zapłaciłbyś 25 tys. zł za roczne czesne na prestiżowej uczelni?




Oddanych głosów: 420