zamknij

Sport

Śląsk pogrążony przez swojego byłego piłkarza. Przegrał z Ruchem Chorzów 1:2 [RELACJA]

Stało się - piłkarze Śląska Wrocław po raz pierwszy w tym sezonie przegrali na własnym stadionie. Ulegli niespodziewanie Ruchowi Chorzów 1:2, choć byli uważani za faworyta tego spotkania. Marzenia o zwycięstwie wybił im jednak z głowy były zawodnik Śląska Wrocław Piotr Ćwielong, który zdobył oba gole dla “Niebieskich”.

Nie ma co owijać w bawełnę: Śląskowi ten mecz nie wyszedł. Wrocławianie mieli w ten poniedziałkowy wieczór zbyt wiele słabych punktów w swoich szeregach. Zawiódł Ryota Morioka, który co prawda zdobył gola z rzutu karnego, ale głównie irytował stratami piłki i dość umiarkowaną, by nazwać to łagodnie, produktywnością na boisku. Alvarinho po meczu z Ruchem powinien na dłużej wylądować na ławce rezerwowych, bo jego boiskowy egoizm kilka razy popsuł Śląskowi nieźle zapowiadające się akcje. Łukasz Madej również zaliczył bezbarwne zawody. Niepewnie grali środkowi pomocnicy Śląska, Ostoja Stjepanović i Filipe, którzy zagrali mocno przeciętnie.

Reklama

Kluczowy jest wynik i stracone trzy punkty, tego Śląskowi nic nie zwróci. Ale mimo wszystko są pozytywy meczu z Ruchem. Spory potencjał pokazali nowi piłkarze, którzy dostali szansę debiutu od trenera Mariusza Rumaka. Joan Roman potrafi grać szybko i na jeden kontakt, ma ciąg na bramkę. Z dobrej strony pokazał się Mario Engels, który też próbował szarpać na skrzydle. Z kolei Sito Riera wywalczył dla Śląska rzut karny. Widać, że ci zawodnicy potrzebują czasu, aby złapać pełną formę fizyczną. Ale gdy to się uda, to zwłaszcza Joan Roman i Mario Engels powinni na stałe wskoczyć do podstawowego składu.

W pierwszej połowie meczu z Ruchem Śląsk wyglądał mocno przeciętnie. Wrocławianom trochę brakowało argumentów na nieźle zorganizowany w grze Ruch. Chorzowianie dobrze uprzykrzali życie Morioce, nie dawali też pograć Stjepanoviciowi i Filipe. Efekt? Śląsk grał mało płynnie, za dużo było boiskowej szarpaniny. W efekcie, wrocławianie wypracowali sobie tylko dwie groźne sytuacje strzeleckie. W 21. minucie Morioka przegrał pojedynek z Kamilem Lechem, choć mógł posłać piłkę w dowolny punkt bramki. Chwilę później ładnie, ale minimalnie niecelnie strzelał Kamil Biliński.

Do przerwy Ruch tak na dobrą sprawę zaatakował groźnie tylko raz. To jednak wystarczyło, aby objąć prowadzenie. W 38. minucie Patryk Lipski sprytnie dograł do Ćwielonga, a doświadczony pomocnik ładną “podcinką” przelobował Mariusza Pawełka. I Śląsk schodził do szatni na przerwę z bagażem bramki do odrobienia.

Tuż po wznowieniu gry Ruch zadał drugi cios, a bohaterem chorzowian znów był Piotr Ćwielong. Popularny “Pepe” skorzystał z pomyłki Mariusza Pawełka, który dośrodkowanie z rzutu rożnego wybił wprost pod jego nogi. Tak doświadczony piłkarz nie mógł odmówić przyjęcia prezentu: spokojnie przyjął futbolówkę i zmieścił ją w bramce.

Trener Mariusz Rumak widział, że jego zespół gra tak, jakby miał zaciągnięty hamulec ręczny. Sięgnął więc po nowy arsenał ofensywny. Wpuścił na boisko Sito Rierę, Mario Engelsa i Joana Romana. Od tego momentu Śląsk złapał nieco wiatru w żagle. Wrocławianie próbowali szybkiej, kombinacyjnej gry, czym kilka razy zupełnie zdemontowali obronę Ruchu. Jedna z takich akcji przyniosła im gola kontaktowego.

W 75. minucie Joan Roman wypuścił “w uliczkę” Sito Rierę. Hiszpan wpadł rozpędzony w pole karne rywala, a po chwili padł jak rażony gromem, wycięty przez bramkarza Ruchu. Sędzia bez wahania orzekł, że to był faul i wskazał na “jedenastkę”. Wściekli chorzowianie rzucili się do arbitra z pretensjami, ale zdało się to na nic, a Ryota Morioka pewnym strzałem pokonał Kamila Lecha.

Chorzowianie nie dali jednak wydrzeć sobie z rąk zwycięstwa. Śląsk nadal próbował rozmontować szeregi obronne rywala, ale goście bronili się mądrze. Wrocławianom ciągle brakowało też dokładności w grze, a przez straty zamiast atakować musieli szybko organizować się w obronie, aby odeprzeć ataki Ruchu. Nie było ich jednak stać na to, aby doprowadzić do remisu. I zaliczyli pierwszą w tym sezonie porażkę na Stadionie Wrocław.

Przegrana z Ruchem jest dla Śląska kosztowna, bo przez nią wypadli z pierwszej ósemki Lotto Ekstraklasy. Wylądowali na 10. miejscu w tabeli, mając na koncie 10 pkt., a “oczko” więcej po meczu we Wrocławiu ma właśnie Ruch Chorzów. Śląsk będzie mógł się odkuć za poniedziałkową wpadkę już w najbliższy piątek, gdy podejmie Jagiellonię Białystok. To będzie jednak znacznie trudniejszy mecz, bo “Jaga” przyjedzie do Wrocławia jako lider Ekstraklasy. A zespół trenera Michała Probiera w tym sezonie na wyjazdach zagrał na razie cztery mecze, z czego połowę wygrał. Trener Śląska Mariusz Rumak będzie miał więc o czym myśleć, przygotowując zespół do kolejnego, ważnego meczu.

Śląsk Wrocław - Ruch Chorzów 1:2 (0:1)
Bramki: Morioka (75. - karny) - Ćwielong (38., 52.)

Śląsk Wrocław: Pawełek - Pawelec, Celeban, Kokoszka, Dwali - Madej (62. Engels), Filipe, Stjepanović, Morioka, Alvarinho (69. Joan Roman) - Biliński (62. Sito Riera)
Ruch Chorzów: Lech - Konczkowski, Grodzicki, Kowalczyk, Koj - Mazek (90. Przybecki), Surma, Urbańczyk, Lipski, Ćwielong - Visnjakovs (83. Arak)

Żółte kartki: Alvarihno, Dvali - Grodzicki, Urbańczyk.
Sędzia: Krzysztof Jakubik (Siedlce).

Widzów: ok. 8,3 tys.

Oceń publikację: + 1 + 2 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Jak będziesz głosować w wyborach zaplanowanych na 28 czerwca?





Oddanych głosów: 111