zamknij

Sport

Śląsk przegrał z Zagłębiem Lubin i obrał kurs na spadek z Ekstraklasy [RELACJA]

To Zagłębie Lubin jest obecnie najlepszą drużyną z Dolnego Śląska w Ekstraklasie. “Miedziowi’ pokazali we Wrocławiu, że Śląsk obecnie może co najwyżej uczyć się od nich, jak budować zespół z głową. I pewnie wygrali 2:0, po golach Łukasza Piątka i Jarosława Kubickiego.
W meczu przeciwko lubińskiemu Zagłębiu Śląsk Wrocław oddał zero (!) celnych strzałów na bramkę rywala. Z trudem jesteśmy w stanie przypomnieć sobie, czy wrocławianie przeprowadzili choćby jedną składną akcję na połowie rywala i nie damy głowy, że takie w ogóle się zdarzyły. Wiemy zaś na pewno, że atmosfera derbów na wielu graczy Śląska po prostu nie podziałała. W takim spotkaniu gryzie się trawę, walczy do upadłego - zwłaszcza, gdy się przegrywa, do tego na własnym stadionie. Śląsk zaś w sobotni wieczór był królestwem piłkarskiego chaosu. Zespół funkcjonował tak, jakby ktoś zaciągnął mu ręczny hamulec i nie dał rady strzelić choćby gola honorowego.
Przed spotkaniem, z talii trenera Romualda Szukiełowicza wypadli dwaj zawodnicy: Peter GrajciarAndras Gosztonyi. Obaj dołączyli do zawieszonych za kartki: Piotra CelebanaMarcela Gecova. Przed meczem spodziewaliśmy się, że absencja “Celika” może drużynę zaboleć. I tak też się stało, bo w meczu z Zagłębiem obrona Śląska była bardzo elektryczna. Jeden Lasza Dwali starał się trzymać poziom i jego gra mogła się podobać. Formę pozostałych obrońców Śląska w tym meczu lepiej litościwie pominąć milczeniem.

Zastanawia nas tylko, jak to możliwe, że Ukrainiec Igor Tyszcznenko niemal z miejsca wskakuje do pierwszego składu Śląska, choć w drużynie jest Krzysztof OstrowskiPaweł Zieliński. Tyszczenko piłkarsko nie ma bowiem żadnych argumentów, które przemawiają za tym, aby był podstawowym graczem Śląska. Owszem, przeciwko Zagłębiu pokazał, że umie mocno strzelić z dystansu. Sęk jednak w tym, że w piłce nożnej bramki są nieco mniejsze niż w futbolu amerykańskim. W lidze NFL Tyszczenko pewnie strzelałby raz za razem, bo piłka po jego uderzeniach lata hen, daleko od bramki. W obronie Ukrainiec też jest wyjątkowo przeciętny - z naciskiem na wyjątkowo. Cóż, trener Szukiełowicz pewnie wie, co robi, choć nie dalibyśmy sobie uciąć za to ręki.

Śląsk miał w tym meczu sporo pecha, który nazywał się Mariusz Pawełek. Przez fatalny błąd bramkarza, wrocławianie stracili gola już w 2. minucie. Wtedy Pawełek dostał piłkę we własnym polu karnym, sytuacja była zupełnie niegroźna. Z sobie tylko znanych powodów golkiper Śląska kopnął jednak piłkę wprost pod nogi Łukasza Piątka. Piłkarz Zagłębia prezent przyjął z przyjemnością, solidnie uderzył zza pola karnego i dał prowadzenie swojej drużynie.

Po takim ciosie trudno się podnieść. Zwłaszcza w meczu o wyższą stawkę, a takim była właśnie potyczka Śląska z Zagłębiem. Wrocławianie jednak głów nie spuścili, choć ich próby ataków były nieudolne. Błąkał się po boisku Ryota Morioka, który nie mógł się odnaleźć między dobrze ustawionymi zawodnikami Zagłębia. Tradycyjnie już, Kamil Biliński tym groźniejszy był, im dalej od bramki rywala się znajdował. Napastnika rozlicza się jednak ze strzelonych goli, “Bila” nie ma więc się czym pochwalić. Lubinianie zaś grali swoje - metodycznie, prosto, ale skutecznie. Nie kombinowali, szanowali piłkę, nie kombinowali jak przysłowiowy koń pod górę. I doczekali się drugiego gola. W 14. minucie bramkarz Zagłębia Martin Polacek rzucił długie podanie przez całe boisko do Filipa Starzyńskiego. Ten bez trudu poradził sobie z Tyszczenką, oddał piłkę do Dorde Cotry, a ten popisał się znakomitym, jak to się mawia w piłce, na nos mierzonym podaniem do Jarosława Kubickiego. I piłka po raz drugi w tym meczu zatrzepotała w bramce Śląska.

Po ciosach zadanych przez Zagłębie Śląsk już się nie podniósł. Owszem, wrocławianom nie można odmówić woli walki. Ale gdy się przegrywa dwoma bramkami w derbach, wtedy nie wystarczy walczyć. Trzeba biegać po boisku niemal z nożem w zębach i wypruwać z siebie żyły. A takiej determinacji w Śląsku brakowało. Co gorsza, w ofensywie Śląsk zupełnie nie miał argumentów. Nieco ożywienia w grę wrocławian w ataku wprowadził Dudu, który pojawił się na boisku po przerwie, zmieniając bezproduktywnego Moriokę. Ale ataki Śląska (o ile można je nazwać atakami) były rachityczne, niemrawe i wynikały głównie z przypadku. Nie stał za nimi żaden pomysł na grę ani sensowna, składna akcja. Na tle wrocławian piłkarze Zagłębia mocno się wyróżniali na plus. Grali bowiem nadal spokojnie, co prawda nie prezentując szczególnie atrakcyjnego futbolu, ale skupili się głównie na pilnowaniu dobrego wyniku. I nie dali go sobie odebrać, inna sprawa zresztą, że Śląsk w tym meczu potrzebowałby cudu, aby zdobyć choćby gola honorowego. Jego niezborność ofensywie była momentami porażająca.

Trzeba powiedzieć sobie wprost: w tym sezonie Śląsk Wrocław będzie walczył już tylko o utrzymanie w Ekstraklasie. Do ósmej w tabeli Jagiellonii Białystok traci obecnie aż sześć pkt., a przed “Jagą” jeszcze mecz w tej kolejce. Jeśli wygra, odskoczy od dołu tabeli na bardzo bezpieczny dystans - dla Śląska Wrocław nieosiągalny. A biorąc pod uwagę jakość gry wrocławian i to, że trener Szukiełowicz nie ma pomysłu na to, jak wykorzystać potencjał piłkarzy, to walka o pozostanie w Ekstraklasie zapowiada się dla Śląska nie tylko mozolnie, ale przede wszystkim bardzo mglisto.

Śląsk Wrocław - Zagłębie Lubin 0:2 (0:2)
Bramki: Łukasz Piątek (2.), Kubicki (14.).

Śląsk Wrocław: Pawełek - Tyszczenko, Kokoszka, Dwali, Pawelec - Kiełb (82. Ostrowski), Hateley, Hołota, Morioka (46. Dudu Paraiba), Pich - Biliński (67. Kaczmarek).
Zagłębie Lubin: Polacek - Todorovski, Dąbrowski, Guldan, Cotra - Janoszka (77. Janus), Kubicki, Łukasz Piątek, Starzyński (82. Rakowski), Woźniak - Krzysztof Piątek (89. Papadopulos).

Żółte kartki: Kaczmarek, Kokoszka, Dudu - Woźniak, Janus.
Sędzia: Tomasz Musiał (Lublin).

Widzów: ok. 12. tys.
Oceń publikację: + 1 + 2 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy droga nad kąpieliskiem przy Królewieckiej powinna być zamknięta dla aut?




Oddanych głosów: 94