Sport

Śląsk stracił dwa pukty w Białymstoku

Większość kibiców Ślaska przed meczem remis z Jagiellonią wzięło w ciemno. Jednak po spotkaniu, w którym WKS zaliczył drugi remis, a przy okazji dziesiątą ligową potyczkę z rzędu bez porażki można śmiało napisać, że w Białymstoku nasz zespół stracił dwa punkty. Zwłaszcza, że Jaga wyrównała z karnego podyktowanego za bardzo wątpliwy faul Pawelca.

Reklama

Wrocławianie nie byli faworytami tego meczu. Jagiellonia to w końcu mistrz jesieni i solidny zespół, a o jesieni Śląska nie ma nawet co wspominać. Okazało się jednak, że piłkarze Śląska ani myślą przerywać swoją długą już passę meczów bez porażki. W Białymstoku zremisowali i przedłużyli tę serię do dziesięciu. Choć powinni ten mecz wygrać, bo Jaga była cieniem samej siebie sprzed przerwy zimowej.

Wrocławianie wyszli na murawę w składzie podobnym do tego z niedawnej potyczki z Cracovią. Trener Orest Lenczyk dokonał zmiany tylko na pozycji lewego obrońcy. Mariusz Pawelec zagrał w miejsce Amira Spahicia, który ma złamane żebra i zabraknie go też w piątkowym meczu z Legią w Warszawie.

Pierwszy gol w meczu padł łupem Śląska. W 38. minucie
Sebastian Mila ze środka zagrał długą piłę do Piotra Ćwielonga, ten wyłożył ją na 17-ty metr, a Przemysław Kaźmierczak przyjął prawą i strzelił technicznie lewą w samo okienko bramki Sandomierskiego.
Jagiellonia w pierwszej części meczu nie potrafiła znaleźć drogi do wrocławskiej bramki i do przerwy Śląsk niespodziewanie prowadził.

Remis białostockiej ekipie dał po godzinie gry doświadczony Tomasz Frankowski. Sędzia Robert Małek wskazał na “wapno” po bardzo wątpliwym faulu Mariusza Pawelca na Kupiszu, którego powinno się nominować do oskara za tę akcję. Frankowski bez problemów pokonał Mariana Kelemena. Celny strzał napastnika Jagiellonii ustalił wynik meczu i oba zespoły podzieliły się punktami.

W 83. minucie meczu na boisko wszedł Cristian Omar Diaz, zastępując Waldemara Sobotę. Był to pierwszy mecz napastnika z Argentyny od października, kiedy doznał kontuzji w potyczce z Legią Warszawa. Tuż przed rozpoczęciem piłkarskiej wiosny trener Orest Lenczyk tłumaczył, że Diaz jeszcze nie jest pełni zdrowy. I dodawał, że jego powrót do formy może potrwać nawet do kwietnia. Na szczęście dla Śląska, Diaz jest już gotowy do walki na najwyższych obrotach – mógł samodzielnie wygrać ten mecz, ale jego główkę w ostatnich minutach spotkania wyłapał bramkarz Jagi.

Punkt zdobyty w Białymstoku sprawił, że Śląsk Wrocław awansował na dziewiąte miejsce w tabeli Ekstraklasy. Wrocławianie uzbierali dotychczas 22 pkt., a zajmującego kolejne miejsce w ligowej stawce Lecha Poznań tracą trzy “oczka”. O następną punktową zdobycz Śląsk powalczy w najbliższy piątek - o godz. 20 na stadionie przy ul. Łazienkowskiej zmierzy się z Legią Warszawa.

Jagiellonia Białystok - Śląsk Wrocław 1:1 (0:1)
Bramki:
Frankowski (61- karny) - Kaźmierczak (38.).

Jagiellonia: Sandomierski - Norambuena, Skerla, Kijanskas, Pejovic - Kupisz, Hermes, Grzyb, Essomba (46. Seratlic) - Burkhardt (69. Lato) - Frankowski (86. Pawłowski) .
Śląsk: Kelemen - Socha, Celeban, Fojut, Pawelec - Sobota (83. Diaz), Sztylka, Kaźmierczak, Mila, Ćwielong (70. M. Gancarczyk) - Ł. Gikiewicz (66. Jezierski).

Żółte kartki:  Kijanskas - Fojut, Sobota, Ł. Gikiewicz.
Widzów: 4500.
Sędzia: Robert Małek (Zabrze).
Oceń publikację: + 1 + 0 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Najczęściej czytane

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy nazwanie tramwaju imieniem Krzysztofa Balawejdera to dobry pomysł?



Oddanych głosów: 562