Sport

Śląsk w kiepskim stylu kończy 2013 rok - wrocławianie tylko zremisowali z Piastem Gliwice 0:0

2013-12-14, Autor: Łukasz Maślanka
Mecz Śląska Wrocław z Piastem Gliwice można podsumować jednym zdaniem - jaka pogoda i jaka frekwencja, takie widowisko. Po bardzo przeciętnym spotkaniu, Śląsk bezbramkowo zremisował z Piastem i zaliczył szósty kolejny mecz bez zwycięstwa. I wrocławianie zimową przerwę w rozgrywkach spędzą na pewno na marnym, dopiero trzynastym miejscu w ekstraklasie.

Reklama

To był ostatni w 2013 r. mecz piłkarzy Śląska przed własną publicznością. I wiele wskazuje na to, że ostatni w takim składzie personalnym, bo po marnej jesieni w klubie może dojść do wietrzenia składu. Ba, jeśli Śląsk w przyszłym roku ma rozpocząć - chyba już nieco desperacką - walkę o miejsce w górnej połowie tabeli, to bez wzmocnień się nie obędzie. Bo na dziś wrocławianie wyglądają nie jak drużyna, tylko jak przypadkowa dość grupka panów, którzy noszą identyczne koszulki, próbują atakować tę samą bramkę, a niektórzy z nich sprawiają wrażenie zmęczonych byciem we Wrocławiu. Ale to tylko w ramach dygresji, już wracamy do meczu.
Śląsk i Piast to odpowiednio trzecia i czwarta drużyna poprzedniego sezonu Ekstraklasy. Wtedy oba zespoły do ostatniej chwili walczyły o miejsce na podium, w sobotnim meczu też zagrały na podobnym poziomie. Pierwsze minuty meczu we Wrocławiu należały do piłkarzy Piasta. Śląsk sprawiał wrażenie nieco zaskoczonego, bo gliwiczanie napierali całkiem mocno. I wrocławianie musieli w obronie mieć oczy dookoła głowy, a chwilami mieli też problem, by wyprowadzić akcję z własnej połowy boiska. Piast przewagi nie przekuł jednak na gole, choć dwa razy był blisko - po strzałach Rubena JuradoŁukasza Hanzela. Bramkarz Śląska Marian Kelemen zachował jednak czyste konto. Po mniej więcej kwadransie gry gospodarze wzięli się do roboty, a sygnał do ataku dał w 18. minucie Sylwester Patejuk, którego “główkę” golkiper Piasta Jakub Szumski z trudem wybił na rzut rożny. Później z rzutu wolnego szczęścia próbował jeszcze Sebastian Mila, ale gliwicki bramkarz broniąc jego strzał pewnie nawet się nie spocił.
 
Im bliżej było końca pierwszej połowy, tym na boisku było ciekawiej. Dodajmy dla ucziwości, że nie aż tak ciekawie, aby kibice obecni na wrocławskim stadionie przestali marznąć. Ale na boisku działo było nawet ciekawie. W 37. minucie bliski strzelenia gola dla Piasta był… obrońca Śląska Adam Kokoszka. Trudno powiedzieć, o czym myślał wrocławski piłkarz, kiedy tuż przed własną bramką podawał piłkę do nogi pomocnika gliwiczan Mateja Ižvolta. Efekt był jednak taki, że Słowak szybko odegrał do Jurado i tylko dzięki refleksowi Kelemena Śląsk nie stracił bramki. Odpowiedź wrocławian nadeszła szybko. Najpierw Paixao obsłużył świetnym podaniem Patejuka, ale ten strzelając niemal spod samej bramki nie potrafił celnie kopnąć piłki, a chwilę później Portugalczyk postanowił pokazać swoim kolegom z zespołu, jak się strzela gole. I posłał piłkę do siatki, ale niestety - sędzia gola nie uznał, bo dopatrzył się spalonego.
 
O drugiej połowie meczu Śląska z Piastem nie da się powiedzieć uczciwie, że była warta uwagi. Jej początek pozwalał co prawda wierzyć, że w końcu padnie gol - choć niekoniecznie dla Śląska. W 50. minucie groźnie uderzał Damian Zbozień, a siedem minut później po strzale Jurado piłka zatańczyła w rękach Kelemena, ale na szczęście dla wrocławian wyleciała poza boisko, a nie do bramki. Później na boisku sporo było walki w środku pola, dużo pracy mieli obrońcy - na ogół przy konstruowaniu akcji swojej drużyny, a nie w rozbijaniu ataku rywala. W ostatecznym rozrachunku można powiedzieć, że to Śląsk sprawiał nieco lepsze wrażenie, częściej był przy piłce, ale jego pomysł na grę w ofensywie na ogół sprowadzał się do posyłania piłki w okolice miejsca, gdzie biegł Marco Paixao. To było jednak do bólu przewidywalne, a wrocławianie nie bardzo mieli inne atuty, dlatego obrońcy Piasta bez większych problemów “czyścili” to, z czym musieli sobie poradzić pod własną bramką. Śląsk nieco ożywił się, gdy na boisko wszedł Mateusz Cetnarski zastępujący bardzo przeciętnego i bezproduktywnego Sebastiana Milę. Popularny “Cetnar” kilka dobrych zagrań zaliczył, uderzył też groźnie z dystansu, ale remisu nie przełamał.
 
Piast poza jedną sytuacją, kiedy groźnie głową strzelał Mateusz Matras, pod bramką Śląska kłopotów raczej nie sprawiał. A wrocławianie przez ostatni kwadrans gry coraz mocniej naciskali na rywala, nieco desperacko szukając okazji do strzelenia gola. Strzelał Paixao, z dystansu próbował Krzysztof Ostrowski, ale bramkarz Piasta za każdym razem robił swoją robotę i gola nie puścił. I ostatecznie oba zespoły zasłużenie podzieliły się punktami.
 
Śląsk Wrocław - Piast Gliwice 0:0
 
Śląsk Wrocław: Kelemen - Hołota, Grodzicki, Kokoszka, Pawelec - Patejuk (89. Gavish), Stevanović, Kaźmierczak, Mila (60. Cetnarski), Plaku (78. Ostrowski) - Paixao.
Piast Gliwice: Szumski - Zbozień, Horvath, Polak, Klepczyński - Ižvolt (44. Cicman), Matras, Murawski (70. Martinez), Hanzel, Podgórski - Jurado (83. Rabiola).
 
Żółte kartki: Patejuk, Stevanović - Horvath, Rabiola.
Sędzia: Paweł Pskit (Łódź).
 
Widzów: ok. 8,5 tys.
Oceń publikację: + 1 + 0 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (2):
  • ~rododendron 2013-12-15
    10:57:44

    1 0

    A Lenczyk może się śmiać z władz Śląska, siedząc w Lubiniu.

  • ~kosma 2013-12-15
    14:29:00

    0 1

    22 wyżelowanych gejów biega za 1 piłką na stadionie w Polsce. To nawet nie jest śmieszne, to jest żałosne. A reszta zakłada szaliki i dres. SMUTNE !!!!.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Najczęściej czytane

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Jak powinniśmy świętować 11 listopada?





Oddanych głosów: 1245