Sport

Śląsk Wrocław: piłkarze kontra kibice

2010-05-17, Autor: Łukasz Maślanka
Śląsk Wrocław zawalił rundę wiosenną i cały, zakończony w weekend, sezon piłkarski. Piłkarze, zamiast przyznać się do wpadki, obrazili się na cały świat i krytykują kibiców. Czy grozi nam wojna fanów z zawodnikami podobna do tej w Legii Warszawa?

Reklama

Relacja sezonu piłkarskiego 2009/2010 na pewno nie zajmie eksponowanego miejsca w klubowej kronice Śląska Wrocław. Szczególnie runda wiosenna, w której podopieczni Ryszarda Tarasiewicza zanotowali tylko dwa zwycięstwa. Ofiarą wrocławian padły takie potęgi, jak Odra Wodzisław Śląski i Arka Gdynia. Można by powiedzieć - zdarza się. Tego sezonu miło nie będzie wspominać choćby Wisła Kraków, która frajersko straciła tytuł mistrza Polski. A co mają powiedzieć kibice Legii Warszawa? Trener Stefan Białas dobitnie podsumował rundę wiosenną w wykonaniu swoich piłkarzy mówiąc, że przez te kilka miesięcy stracił reputację, na którą pracował przez lata.

Tyle, że Śląsk przez całą wiosnę grał fatalnie. Po zespole, który w ubiegłym sezonie był rewelacją rozgrywek i zdobył Puchar Ekstraklasy, zostało tylko wspomnienie. A przecież trener Tarasiewicz miał do dyspozycji ten sam zespół, do tego wzmocniony o solidnego bramkarza Mariana KelemenaPiotra Ćwielonga, zawodnika posiadającego jednak większy potencjał od Janusza Gancarczyka, którego zastąpił w Śląsku. Tymczasem wrocławianie, mówiąc po kibicowsku, wiosną grali piach. Pozwolili, by na stadionie przy ul. Oporowskiej, znanym jako "Twierdza Wrocław" wygrała Lechia Gdańsk czy Jagiellonia Białystok. Efekt? Śląsk, mając mocny zespół i solidny budżet, stanął przed perspektywą spadku z Ekstraklasy!

Tymczasem fani Śląska, choć byli niezadowoleni z postawy swoich pupili, cały czas stali za nimi murem. Owszem, z meczu na mecz na Oporowską stawiali się w coraz mniejszym gronie. Tu jednak przyczyn można doszukiwać się nie tylko w fatalnych wynikach zespołu, ale też w dość wysokich cenach biletów. Klub za oglądanie marnych widowisk kazał sobie słono płacić. A kibic przecież pieniędzy na wejściówkę nie podnosi z ulicy. Jeśli jednak przychodzi na stadion i ogląda mierne widowisko, to w końcu może stracić cierpliwość. Wrocławscy fani w większości jednak zachowywali zimną krew. Przychodzili na mecze, w mniejszym lub większym gronie, ale zawsze wiernie dopingowali swój zespół. Znieśli z godnością nawet "popis" Śląska w meczu z Lechem Poznań, kiedy to wrocławianie przegrali 0:3, prezentując się w drugiej połowie meczu jak amatorzy.

Szalę goryczy przelał dopiero ostatni mecz sezonu, z Arką Gdynia. Wtedy Śląsk stracił gola na początku meczu i przez prawie godzinę nieudolnie próbował wyrównać. Aż wreszcie z trybuny odkrytej popłynęły okrzyki: "Po co wy gracie, jak wy ambicji nie macie" i bardziej dosadne: "Śląsku grać, k... mać!"

Wrocławianie zdołali pokonać Arkę. A przy okazji... obrazili się na kibiców. Sebastian Mila w pomeczowym wywiadzie dla Canal+ wspomniał, że postawa kibiców go rozczarowała i dodał, że jeśli dostanie ciekawą propozycję transferu, nie będzie miał skrupułów. Z kolei Ryszard Tarasiewicz na konferencji prasowej stwierdził:
- Nie zawsze się zgadzałem z kibicami, ale powtarzam jeszcze raz, że zawsze w ciężkich momentach byli z nami. Dzisiaj, z całym szacunkiem dla nich, nie mogę przemilczeć tego co było. Nie zgadzam się z reakcją trybun, ponieważ moim chłopcom nigdy nie brakowało ambicji, nigdy nie kalkulowali na boisku. I jeżeli chcemy równać poprzez stadiony do najlepszych w Europie, to bierzmy też przykład z innych stadionów i tego, jak tam się zachowują kibice.

A wieść gminna niesie, że i Vuk Sotirović na kibiców się obraził. Gdy Serb po meczu z Odrą Wodzisław podszedł do trybuny kibiców Śląska, by podziękować za doping, któryś z fanów zapytał go o imprezowy tryb życia. Sotirović miał się przez to momentalnie obrócić na pięcie i udać do szatni, miotając pod nosem ciężkie obelgi.

Trudno się oprzeć wrażeniu, że w Śląsku rozpleniło się coś, co można nazwać syndromem primadonny. Wrocławscy piłkarze, najwyraźniej rozpieszczeni cieplarnianymi warunkami, w których przyszło im pracować, wyraźnie obrośli w piórka. Zarabiali spore pieniądze, działacze kręcili nosem, ale po cichu, zaś trener Tarasiewicz zawsze ich bronił - niezależnie od gry i wyników. Mieli też cały czas poparcie kibiców. Ani przez sekundę nie było szans na powtórkę z zeszłego sezonu, gdzie w Zabrzu kibice sami wzięli się za motywowanie piłkarzy, siejąc na treningu spory popłoch.

Co z tego wyrosło, pokazał w opisanym wyżej wywiadzie Sebastian Mila. Fochy, kręcenie nosem i narzekanie, jacy kibice źli i niewdzięczni. Wygląda na to, że gracze Śląska nie potrafią po męsku przyznać, że wiosnę po prostu zawalili. A to, że musieli się bronić przed spadkiem z ligi, to plama na honorze dla klubu, którego barw bronią.

Czy Śląskowi grozi otwarta wojna z kibicami, jaka od kilku sezonów trwa w Legii Warszawa? Nie sądzę. Przedsmak wojny mieliśmy rok temu, gdy o mały włos Śląsk nie stał się Groclinem Wrocław. Wtedy fanatycy klubu pokazali, że potrafią twardo powiedzieć "nie". Teraz doszło tylko do drobnego, jakby nie patrzyć, nieporozumienia. By jednak ta sprzeczka nie przerodziła się w ostry konflikt, piłkarze Śląska powinni zrozumieć jedną rzecz. Owszem, budują Wielki Śląsk, który za dwa lata ma grać w europejskich pucharach. Nie zbudują go jednak na wielkim ego. Szacunek zdobywa się dobrą grą i wynikami. We Wrocławiu nikogo nie zachwyci wygrana z Odrą czy Arką. Tu poprzeczka nosi nazwę "Lech Poznań" czy "Wisła Kraków", a docelowo choćby i "FC Barcelona". A jeśli szczytem marzeń jest dla nich szczęśliwe utrzymanie miejsca w lidze, to cóż - zawsze można zmienić klub. W Śląsku nie było i nie ma miejsca na minimalizm.

Zobacz jak kibice cieszyli się z pierwszego zwycięstwa WKS w tym roku.

Oceń publikację: + 1 + 0 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (8):
  • ~ 2010-05-17
    21:47:33

    0 0

    1000% racji!!!

  • ~ 2010-05-18
    00:15:46

    0 0

    bardzo ładny artykuł, widać, że autor jest fanem Śląska. Napisał jednak prawdę i nawet taki Seba Mila który jest ulubieńcem trybun, jeżeli nie zrozumie przekazu takiego artykułu ( jak nie tego to innego, wiele się ukazało ostatnimi dniami) to nikt za nim nie będzie tęsknił. Mila jest naszym najlepszym piłkarzem, wiele razy się ładnie wypowiadał na temat kibiców, miasta, klubu itp itd i stał się ulubieńcem fanów. Jednak musi rozumieć, że kibice dobrej gry oczekują a najbardziej cenią lojalność, wierność i przywiązanie oraz CHARAKTER. Jeżeli super kopiesz piłkę a okażesz się nie lojalnym graczem bez charakteru to nikt nie będzie za Tobą tesknił nawet za cenę spadku z ligi.

  • ~ 2010-05-18
    09:03:49

    0 0

    Właśnie o to chodzi, strzał w sedno sprawy. VIVA, VIVA, VIVA WKS

  • ~ 2010-05-18
    09:07:51

    0 0

    Świetny artykuł. Jestem pod wrażeniem Pana Maślanki i jego wiedzy. Widać, że pisze na faktach, całe szczęście tych prawdziwych a nie TVN- owskich

  • ~ 2010-05-18
    11:24:07

    0 0

    No i widzisz Łukaszu? Zostałeś zaakceptowany jako autor ds. WKS:)

  • ~ 2010-05-18
    13:18:18

    0 0

    Dobredobre.

    Grać, nie grymasić.

  • ~ 2010-05-19
    19:21:18

    0 0

    tak, rzeczywiście spora wiedza, szczególnie na temat niedoszłej fuzji z Groclinem, która zdaniem autora miała mieć miejsce rok temu (sic!). a to, że jakieś pijane barany w przerwie zwyzywały Milę (naszego najlepszego i najbardziej ambitnego gracza) od sprzedawczyków i oskarżyły go o sprzedanie meczu z Arką to już autor nie był łaskaw napisać? a to, że Vuk nie pije alkoholu, co każda osoba kręcąca się przy Śląsku wie, także nie?

  • ~ 2010-05-19
    23:36:31

    0 0

    Nie zgadzam sie.
    Jestem w 100% za trenerem Tarasiewiczem i pilkarzami. Daja z siebie tyle ile potrafia. Umiejetnosci mozna oceniac nisko, jesli ktos chce. Ale ambicji i woli walki im nie brakuje. Jezeli ktos krzyczy na trybunach "Śląsku grać, k... mać!", to o czym my w ogole mowimy? Jaki Wielki Slask? Ludzie, nauczcie sie kulturalnie kibicowac.
    PS. A porownywanie Slaska do Wisly czy Lecha w perspektywie 2 lat, to jakis dowcip. Ludzie, obudzcie sie. Solidny klub buduje sie kilka lat. W transferach i sposobie treningu Tarasiewicza widac logike i konsekwencje. Dajmy mu 7-10 lat pracy

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Najczęściej czytane

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy nazwanie tramwaju imieniem Krzysztofa Balawejdera to dobry pomysł?



Oddanych głosów: 1796