Sport

Śląsk Wrocław: Tarasiewicz zostaje

2010-05-20, Autor: Łukasz Maślanka
Część fanów Śląska Wrocław pewnie się ucieszyła, a część zmartwiła. Rada nadzorcza klubu zdecydowała w czwartek, że Ryszard Tarasiewicz pozostanie trenerem zespołu. Celem na przyszły rok jest pierwsza piątka, a transferami zajmie się dyrektor sportowy (do tej pory to, jak i wszystko inne, robił Tarasiewicz). Śmiać się czy płakać nad przyszłością wrocławskiej ekipy?

Reklama

Piłkarze Śląska w zakończonym przed paroma dniami spisali się kiepsko. Solidny kadrowo zespół, dysponujący solidnym budżetem, nieźle zarządzany - wydawać by się mogło, że to gwarancja dobrego wyniku sportowego. Niestety, ani prezesi, ani tym bardziej złotówki po murawie nie biegają. Biegali piłkarze i wybiegali dziewiąte miejsce w Ekstraklasie. A i to szczęśliwie, bo równie dobrze mogli się z ligą pożegnać. Kto zawinił? Gra drużyna, więc drużyna jest winna. Tyle, że Śląsk miał wodza (tak, wodza - nie trenera) w osobie Ryszarda Tarasiewicza. I spora część winy za mierny sezon wędruje na jego konto. 

Listę grzechów Tarasiewicza można wymienić jednym tchem. Problemy taktyczne zespołu, kiepska ręka do transferów (a co za tym idzie, uśpienie piłkarzy brakiem konkurencji) i wybrzydzanie na testowanych graczy, kiepski skauting, uporczywe "ugrzewanie" młodych piłkarzy na ławce rezerwowych, problemy z przygotowaniem zespołu do rundy wiosennej. Do tego niczym nie zachwiana pewność siebie, przez niektórych odbierana wręcz jako nieznośna arogancja. Można się zakładać, że część wrocławskich dziennikarzy już przed rozpoczęciem pomeczowej konferencji prasowej wiedziała, co powie trener Śląska. Że jakość gry dobra, że piłkarze waleczni, że nie kalkulowali i się starali... Ot, taka mantra. Kojąca mantra, która na pewno nie budziła w zespole większego niepokoju. Mówiąc językiem pisarki Doroty Masłowskiej - skoro trener chwali, to pewnie między nami dobrze jest. 

Tarasiewicz w klubie miał pozycję wodza, niemal władcy absolutnego. Jako ikona Śląska i człowiek charyzmatyczny, zapewnił sobie stuprocentowy wpływ na losy zespołu. Gdzie wrocławskiemu klubowi do takiej Polonii Warszawa, w którym właściciel Janusz Wojciechowski decyduje pewnie nawet o kolorze zasłon w budynku klubowym, czy do Wisły Kraków Bogusława Cupiała, który trenerów zmienia jak rękawiczki. Co powiedział "Taraś", było święte. Szkoleniowiec miał swoją wizję i konsekwentnie wcielał ją w życie. 

Ta wizja początkowo sprawdzała się całkiem nieźle. Tarasiewicz wyprowadził Śląsk z zaścianka ligowej piłki, awansując z nim do Ekstraklasy. Potem sięgnął z wrocławskim beniaminkiem po Puchar Ekstraklasy. Aż wreszcie los powiedział "sprawdzam". Sezon 2009/2010 pokazał, że w jakimś sensie wizja Tarasiewicza na prowadzenie drużyny się wypaliła. 

Co w takiej sytuacji powinni zrobić włodarze klubu? Wielu powie - zwolnić trenera. Tyle, że to rozwiązanie najprostsze i jednocześnie najgorsze z możliwych. 

Po pierwsze, budowanie silnego zespołu to nie zawody w łapaniu pcheł. Pośpiech nie jest tu wskazany. Ryszard Tarasiewicz pokazał już, że w roli trenera potrafi coś osiągnąć. A w ubiegłym sezonie prowadzony przezeń Śląsk grał niezłą piłkę, która i cieszyła oko, i przynosiła punkty. Co więcej, swoje sukcesy osiągał mając do dyspozycji graczy niemal anonimowych, z których niewielu choćby liznęło polskiej ekstraklasy. 

Po drugie - Śląsk ma jasno wytyczony cel. Jest nim gra o mistrzostwo Polski i udział w europejskich pucharach w 2012 r. Zmiana sternika na typ etapie nie przybliżyłaby klubu do osiągnięcia celu. Nowa miotła to przecież nowa taktyka, nowi piłkarze, nowe zasady i czas konieczny na dotarcie tej maszynerii. A kto zagwarantuje, że wszystko będzie grało jak w zegarku? Przecież Śląsk mógłby prezentować futbol taki, jaki pokazywał za czasów trenera Jana Żurka. Mdły i wodnisty (wszelkie skojarzenia z nazwiskiem wskazanego wyżej szkoleniowca przypadkowe), za to okupiony solidnymi wydatkami na piłkarzy o znanych nazwiskach, lecz zgranych talentach. Tarasiewicz zaś pokazał już, że umie coś wygrać, jak i że umie coś popsuć. A przecież tylko ten nie popełnia błędów, który nic nie robi. 

Trzeba jasno powiedzieć, że część obecnych piłkarzy Śląska zrobiło już swoje dla klubu i powinno odejść. Nie gwarantują już gry na odpowiednim dla Ekstraklasy poziomie. Ich miejsce powinni zająć nowi, lepsi zawodnicy. Tarasiewicz jednak ze swoich pieniędzy za transfery nie zapłaci, dlatego klub powinien wyłożyć trochę gotówki. Ale też zatrudnić dyrektora sportowego, co zresztą włodarze Śląska w czwartek już zapowiedzieli. Taki wariant wydaje się optymalny. Śląsk się wzmacnia, za pozyskiwanie nowych graczy odpowiedzialny będzie zajmujący się tylko tym fachowiec. Tarasiewicz zaś będzie mógł w pełni wykorzystać swoją wiedzę, doświadczenie, umiejętności trenerskie i charyzmę do prowadzenia zespołu. I wtedy z tej mąki na pewno będzie chleb. Dlatego dobrze się stało, że Ryszard Tarasiewicz pozostanie trenerem Śląska. 
Oceń publikację: + 1 + 0 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Najczęściej czytane

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Jak powinniśmy świętować 11 listopada?





Oddanych głosów: 1160