Sport

Śląsk Wrocław wygrał z Legią w Warszawie 2:1 (2:0)

2011-08-21, Autor: Bartłomiej Knapik
Drugi raz z rzędu Śląsk pod wodzą Oresta Lenczyka wygrał mecz z Legią w Warszawie. Tym razem bramki zdobywali Łukasz Madej i Johan Voskamp. Choć końcówka meczu była nerwowa i gospodarze zdobyli gola kontaktowego w 77 minucie, to WKS nie dał sobie wydrzeć zwycięstwa.

Reklama

Mecz dla Śląska zaczął się świetnie. Już w 7 minucie Dariusz Sztylka zagrał piękną, długą piłkę na prawe skrzydło do Sebastiana Mili, kapitan Śląska popatrzył, gdy wszyscy spodziewali się wrzutki w pole karne on puścił futbolówkę płasko, tuż przed nie. Tam był już Łukasz Madej, który strzałem w długi róg nie dał szans bramkarzowi Legii.

W pierwszej połowie w zespole Oresta Lenczyka szarpał lewą stroną Amir Spahic, który dwukrotnie wywalczył faule w odległości 30 metrów od bramki Legii, ale Mila nie dośrodkowywał najlepiej.
Legioniści często byli przy piłce, ale niewiele z tego wynikało. Gra gospodarzy była chaotyczna i bezbarwna. Zaś gdy już ruszali zdecydowanie do natarcia to w pierwszej części spotkania defensorzy Śląska łapali ich w pułapki off-side'owe. W 21 minucie groźnymi strzałami na bramkę Mariana Kelemena popisywali się Manu oraz Radovic, jednak golkiper Śląska nie dawał się zaskoczyć.

W 37 minucie piłka ponownie znalazła się w bramce Legii, po strzale Piotra Ćwielonga, ale sędzia stwierdził że w chwili gdy piłkę podawał mu Madej zawodnik Śląska był na spalonym.

Druga bramka dla Śląska wpadła w 44 minucie. Madej idealnie w tempo zagrał piłkę Mili w lewą część pola karnego, kapitan WKS podał ją na „jedenastkę” do Johana Voskampa a holender posłał piłkę do siatki tuż obok słupka.



Po zmianie stron Śląsk starał się utrzymywać przy piłce, a Legia starała się grać agresywniej. Te starania, przynajmniej na początku tej części gry, wychodziły lepiej graczom Lenczyka.W 51 minucie po pięknym podaniu Voskampa sam na sam z bramkarzem gospodarzy stanął Madej, ale trafił wprost w nogi Skaby.
Czym odpowiedziała Legia? Teatralnym upadkiem w polu karnym, za który Radovic zobaczył żółtą kartkę.

Wrocławianie cofnęli się na własną połowę chcąc grać z kontry, ale legioniści wciąż nie atakowali większą liczbą graczy. Nawet po tym jak trener Skorża ściągnął stopera - Choto - a na jego miejsce wprowadził ofensywnie grającego Rybusa. Śląsk jednak nie ryzykował – i bardzo uważnie grał w obronie.

Pierwszą groźną akcję Legia przeprowadziła w 64 minucie – stoperzy Śląska jeden zagrali zbyt daleko od siebie – i tylko zostawiona przez Kelemena lewa noga uchroniła wrocławian przed stratą gola po strzale Ljuboji.
Gospodarze potraktowali to jako sygnał do ataku. Dwie minuty później sam na sam z Kelemenem znalazł się Jędrzejczyk, ale Dariusz Pietrasiak wślizgiem w ostatnim momencie wybił piłkę spod jego nóg na rzut rożny.

W 77 minucie kolejny błąd popełnili stoperzy Śląska. Piłka podana przez Boryskiuka dotarła między nimi do Ljuboji i tym razem Serb nie dał szans Kelemenowi.

Końcówka była bardzo nerwowa. Legioniści bardzo chcieli wyrównać. Gracze Śląska próbowali kontratakować, ale nie mieli już dogodnych szans na zdobycie gola.
Na szczęście także gospodarze nie stworzyli już stuprocentowej sytuacji - i drużyna Oresta Lenczyka wywiozła z Warszawy trzy punkty.
Oceń publikację: + 1 + 0 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (1):
  • ~rumcajs 2011-08-21
    19:26:55

    0 0

    aeeeoo aeeeaa poległa legła legła warszawa!

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Najczęściej czytane

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy nazwanie tramwaju imieniem Krzysztofa Balawejdera to dobry pomysł?



Oddanych głosów: 1602