zamknij

Sport

Śląsk wygrał „Świętą wojnę” jakiej jeszcze nie było!

2020-03-18, Autor: Bartosz Królikowski

Wrocław górą w wyjątkowej „Świętej wojnie”. Koszykarski Śląsk pokonał Anwil Włocławek 22:21 w pojedynku… w „Kole Fortuny” na Twitterze. Nietypowy „mecz” rozegrany został w ramach akcji #zostańwdomu, mającej na celu walkę z koronawirusem.

Pandemia potencjalnie zabójczego wirusa skutecznie zablokowała wszelkie rozgrywki sportowe w Polsce i większości krajów Europy. Nie ominęło to również koszykówki. Pech chciał, że koronawirus zaczął szaleć tuż przed legendarną już „Świętą wojną”, czyli starciem Śląska Wrocław z Anwilem Włocławek, które 17 marca miało odbyć się w Hali Orbita. Miało, gdyż Energa Basket Liga zawiesiła swe rozgrywki do odwołania. Jednak czasami bywa tak, że wróg mego wroga, jest moim przyjacielem. Nie inaczej było tym razem. Znienawidzony przez już praktycznie cały świat koronawirus sprawił, że wielcy rywale – Anwil i Śląsk, dogadali się w celu choć drobnego zrekompensowania kibicom straty. Tak oto narodził się pomysł, aby w dniu w którym "Święta wojna" w Orbicie miała się odbyć, rozegrać ją mimo wirusa, tyle że na... Twitterze.

Reklama

Zasady były bardzo podobne jak w „Kole Fortuny”, choć nieco zmodyfikowane na wzór koszykarski. Obie drużyny wymyślały hasła, którymi były nazwiska zawodników występujących we Włocławku lub Wrocławiu w latach 1990-2020. Pojedynek podzielony był na, co oczywiste, cztery kwarty, a w każdej z nich kluby zadawały sobie po cztery hasła. Zgadujący zespół podawał kolejno literki, przy czym samogłoskę można było podać co trzy litery. Jeśli wybrana literka nie pojawiała się w haśle ani razu, liczone było to jako faul. Tak jak na parkiecie koszykarskim, zawodnik po pięciu faulach musi zejść z boiska, tak drużyna po pięciu przewinieniach przegrywała i kończyła dane hasło bez punktów. Za każdą prawidłowo odgadniętą zagadkę, klub otrzymywał 5 punktów minus liczbę popełnionych fauli. Czyli jeżeli np. Śląsk odgadł hasło i przewinił przy tym 2 razy, to otrzymywał 3 punkty.

Rozgrywka niemal od początku do końca była niezwykle wyrównana. Praktycznie nie zdarzało się, aby którakolwiek z drużyn odskakiwała na kilka punktów, a oba zespoły myliły się bardzo rzadko. Wśród haseł pojawiły się m.in. takie nazwiska jak Jakub Musiał, Robert Skibniewski, czy Henryk Wardach. Po czterech kwartach wynik wynosił 17:17, a to oznaczało dogrywkę. Tak jak przed laty Jacek Krzykała swoim słynnym rzutem dał Śląskowi zwycięstwo w ostatnim momencie tak i tutaj wrocławianie triumfowali rzutem na taśmę. Tym razem jednak „pogromcą” Anwilu okazał się Kamil Chanas. Klub z Włocławka odgadł hasło, jednak popełnił jeden faul i to właśnie ten jeden utracony punkt okazał się decydujący. Wszakże Śląsk bezbłędnie trafił wszystkie literki w nazwisku Nicka Lewisa, co dało mu zwycięstwo.

Śląsk Wrocław - Anwil Włocławek 22:21

Tym razem nie mogliśmy ujrzeć starcia Śląsk-Anwil na parkiecie, ale ta „Święta Wojna” na pewno była wyjątkowa, a co najważniejsze zwycięska dla wrocławian. Choć oczywiście wynik był tu absolutnie bez znaczenia. Śląsk oraz Anwil jak wiele innych klubów z całej Europy rozgrywa „mecze” na Twitterze w celu zachęcenia kibiców do pozostania w domach i minimalizowania ryzyka zarażenia się koronawirusem, a co za tym idzie powstrzymywania jego dalszej ekspansji. Oprócz tego, wrocławski klub rzucił wyzwanie pozostałym zespołom, wyrażając swą gotowość na wszelkiego rodzaju pojedynki.

Oceń publikację: + 1 + 4 - 1 - 2

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy więcej zieleni na ul. Kazimierza Wielkiego to dobry pomysł?




Oddanych głosów: 232