Sport

Śląsk zaczyna walkę o utrzymanie w Ekstraklasie. Na początek zmierzy się z Sandecją Nowy Sącz [ZAPOWIEDŹ]

To będzie siedem meczów prawdy o Śląsku Wrocław. Pokażą, czy wrocławianie zasługują na miejsce w Ekstraklasie. Pierwszym rywalem drużyny trenera Tadeusza Pawłowskiego w walce o utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywek będzie Sandecja Nowy Sącz.

Reklama

W tym sezonie Śląsk Wrocław jest jak balon pompowany do granic możliwości, który miał polecieć wysoko pod niebo, ale w trakcie lotu pękł z hukiem. Wrocławianie byli królem polowania w letnim okienku transferowym. Wydali mnóstwo pieniędzy na piłkarzy o renomowanych nazwiskach, dając im sute kontrakty. To miała być radykalna zmiana w stosunku do poprzednich sezonów, kiedy Śląsk zaciskał pasa i kontraktował piłkarzy tanich, ale nie gwarantujących odpowiedniej jakości sportowej. W tym roku miało być inaczej, a gwarantem sukcesu miał być m.in. były król strzelców Marcin Robak, mający w swoim dorobku mistrzostwo Polski oraz grę w reprezentacji Jakub Kosecki lub ceniony za występy w Piaście Gliwice Kamil Vacek.

Miało być pięknie, a wyszło tak, jak wychodziło w poprzednich sezonach. Zamiast walczyć o medale (albo co najmniej w górnej ósemce Ekstraklasy), Śląsk musi znowu bronić się przed spadkiem z Ekstraklasy. Armia zaciężna piłkarzy nie pomogła, a wielu z pozyskanych latem zawodników zawiodło. Kamil Vacek gra ostatnio tak mizernie, że na mecz z Koroną Kielce nie załapał się nawet na ławkę rezerwowych, a ze składu wygryzł go młody Maciej Pałaszewski. Kosecki więcej się leczył niż grał, a gdy już wyzdrowiał, nie stwarza różnicy na plus na boisku. Strzelecką formę z jesieni zgubił Robak, rozczarowuje Michał Chrapek, kontuzjowany od dawna jest m.in. Boban JovićDjordje Cotra, a tylko ten drugi ma szansę na to, aby wrócić do gry jeszcze w tym sezonie. Problem na problemie problem pogania, Śląsk miał być wielki, ale jedyne, co wielkiego mu wyszło, to rozczarowanie.

Teraz wrocławian czeka ciężka walka o to, aby nie spaść z Ekstraklasy. Zadanie jest trudne, bo drużyna trenera Tadeusza Pawłowskiego w tym roku gra kiepsko. Nie wygrała jeszcze ani razu, u siebie jest w stanie tylko remisować, a wyjazdowe mecze przegrywa hurtem. Rywale w tabeli są zaś w niezłej formie. Wiosną “odpaliła” Cracovia, po jesiennym kryzysie podniosła się Pogoń Szczecin, nieźle gra też Piast Gliwice, a w Lechii Gdańsk też zrobią wszystko, aby nie pożegnać się z ligą. Śląsk ma tyle szczęścia, że w fazie spadkowej zagra cztery mecze u siebie, a tylko trzy na wyjeździe. Ale nikt o zdrowych zmysłach nie powie, że samymi remisami u siebie Śląsk zapewni sobie utrzymanie. Do tego trzeba czegoś więcej, a rywalizacja pójdzie teraz na noże.

W Śląsku zaś co rusz ktoś wykrusza się przez kontuzję. Aktualnie problem ze zdrowiem ma Mariusz Pawelec i Mateusz Lewandowski, czyli dwaj lewi obrońcy. I nie wiadomo, czy któryś z nich zdąży wyzdrowieć na mecz z Sandecją Nowy Sącz. Tyle dobrego dla trenera Pawłowskiego, że karę za nadmiar żółtych kartek odpokutował już Augusto, który może zagrać na lewej flance defensywy. Do zdrowia wraca też Michał Chrapek, ale trudno powiedzieć, czy w najbliższym spotkaniu będzie w stanie grać przez 90 minut. Tak to zresztą wygląda w Śląsku przez cały sezon: najpierw poprzedni trener Jan Urban musiał sztukować skład eksperymentami, bo ciągle tracił ludzi, teraz te łamigłówki rozwiązuje Tadeusz Pawłowski.

Tyle dobrego dla wrocławian, że ich pierwszym rywalem w grupie spadkowej będzie Sandecja Nowy Sącz. Ten ligowy beniaminek wiosnę ma równie fatalną, co Śląsk. Zespół trenera Kazimierza Moskala nie wygrał jeszcze ani razu i zajmuje ostatnie miejsce w tabeli, do Śląska tracąc aż 6 pkt.

Zespół z Sądecczyzny we Wrocławiu zagra o życie, bo do bezpiecznego miejsca ma obecnie 5 “oczek” straty. Jeśli przegra ze Śląskiem, a rywale - czyli Bruk-Bet Termalika Nieciecza i Lechia Gdańsk - zdobędą komplet punktów, to w Nowym Sączu będą musieli powoli się pakować i szykować do podróży powrotnej do pierwszej ligi. Dlatego można obstawiać, że Sandecja we Wrocławiu zagra twardo, bo musi tu wywalczyć choćby punkt.

- Zdajemy sobie sprawę, że w niedzielę czeka nas kluczowy mecz. Uważam, że w ostatnich tygodniach zrobiliśmy krok do przodu i motoryka drużyny wygląda dużo lepiej. Od zespołu, od siebie, od wszystkich w drużynie oczekuję teraz kolejnego kroku w dobrą stronę i zwycięstwa w niedzielę - komentuje Tadeusz Pawłowski, trener Śląska Wrocław.

Wrocławianie zresztą całkiem niedawno przekonali się, że Sandecja to niewygodny rywal. Zmierzyli się z nim we Wrocławiu na początku marca i zdołali wywalczyć jedynie bezbramkowy remis. Tamten mecz był pokazem bezradności wrocławian, którzy nie bardzo byli w stanie rozmontować defensywy niżej notowanego rywala.

Bezbramkowy remis Śląska Wrocław z Sandecją Nowy Sącz (ZDJĘCIA)

Teraz zaś może być o to jeszcze trudniej. Wtedy jednak na Śląsku nie spoczywał tak duży ciężar, a teraz sytuacja się zmieniła.

- Szkoda, że z Koroną ostatecznie nie udało się wygrać, ale teraz  skupiamy się na Sandecji. Tak, to bardzo ważny mecz. Jeśli wygramy lepiej będzie nam się grało w najważniejszych spotkaniach rundy finałowej. Znamy rangę tego spotkania. Według mnie rywale przyjadą nastawieni bardziej defensywnie, ale my również mamy solidną jakość z przodu - ocenia Jakub Kosecki, skrzydłowy Śląska.

Wrocławianie muszą wreszcie zacząć wygrywać, bo jeśli nie z Sandecją Nowy Sącz u siebie, to z kim? Z mocną Cracovią na wyjeździe? Z Pogonią w Szczecinie, gdzie Śląsk oberwał ostatnio 2:3? A z innymi rywalami, m.in. z Piastem Gliwice i Lechią Gdańsk, też łatwo nie będzie. Dlatego jeśli Śląsk na serio chce zostać w Ekstraklasie, to musi wreszcie zacząć grać tak, jak przystoi drużynie z tyloma solidnymi zawodnikami w składzie.

31. kolejka Ekstraklasy, Śląsk Wrocław - Sandecja Nowy Sącz, niedziela (15 kwietnia), Stadion Wrocław przy Alei Śląskiej, godz. 18.

Oceń publikację: + 1 + 1 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Najczęściej czytane

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy nazwanie tramwaju imieniem Krzysztofa Balawejdera to dobry pomysł?



Oddanych głosów: 303