Sport

Spartan Cup - październikowe podsumowanie ekstraklasy

2016-11-04, Autor: prochu

Kolejny miesiąc gry za nami i na boisku nadal potwierdza się, że reforma rozgrywek (zmniejszenie liczby zespołów do ośmiu), to strzał w dziesiątkę. Wszystkie mecze są emocjonujące i nawet jeśli zdarzy się czasem wynik 1:7, jest to tylko wypadek przy pracy, a worek z bramkami rozwiązuje się dopiero w ostatnich minutach gry, gdy przegrywająca drużyna stawia wszystko na jedną kartę.

Reklama

Aktualnie w tabeli przewodzi Gumzamet Fiadasz, który wygrał wszystkie spotkania - to najważniejsze 3:2 z WSB. To jeden z tych meczów, dzięki którym bardzo cieszy perspektywa rewanżów (również nowość po reformie). Oba zespoły zostawiły sporo serca na boisku, a o wyniku zadecydowała bramka Marcina Karlińskiego strzelona w 40 minucie. Liderem zespołu wciąż pozostaje Marcin Michalkiewicz, który po 6 meczach ma 7 strzelonych bramek i 7 asyst.

Na drugim miejscu znajduje się Mateco Huby. Mateco również rozegrało 6 spotkań, ale do lidera traci 3 pkt, jest to efekt porażki z WSB (3:4). Gdyby nie to jedno spotkanie, to można by o Hubach pisać w samych superlatywach, grają skutecznie i ładnie dla oka, mają najwięcej zdobytych bramek w lidze (29), jako jedyny zespół dwa razy zachowali czyste konto. Drużyna Grzegorza Paukszta musi szybko zapomnieć o wpadce z WSB i przygotować się na starcie z Fidaszem, a to już niedługo, bo 9 listopada. W tym sezonie najbardziej błyszczy Grzegorz Zarówny, który ma na koncie 7 bramek, 5 asyst i trzykrotnie był wybrany najlepszym zawodnikiem meczu.

Na najniższym stopniu podium jest The Crazy Gang, które w poprzednim sezonie skończyło na 5. miejscu w ekstraklasie oraz dotarło do finału Pucharu Ligi, przez co zostało wyróżnione nagrodą "niespodzianka sezonu". Jesienią podtrzymuje wysoką formę i po pięciu meczach mają 12 punktów. W ostatnim meczu nie dali szans beniaminkowi - wygrali 7:1 z Wolves Wrocław, a ich najlepszy snajper, Szczepan Kuś, strzelił dwie bramki i cztery razy asystował przy golach kolegów. W sumie ma na koncie 7 bramek, 5 asyst i dwa razy dostał wyróżnienie po meczu. Jedynym meczem w którym TCG zawiódł, to starcie z Mateco gdzie przegrali 2:5, ale już 4 listopada będą mogli się zrewanżować.

Na 4. miejscu znajduje się wicemistrz z poprzedniej edycji – WSB. W tym sezonie gra WSB jest na wyższym poziomie niż w wiosną, ale zaczęli od falstartu i tak po porażce z Fidaszem, przyszła wpadka z Olimpią Sępolno, z którą cudem zremisowali 3:3 choć przez większość meczu tylko obserwowali co zrobi rywal. Po tym słabym wyniku jednak zdołali się szybko otrząsnąć i w kolejnym starciu wygrali z Mateco 4:3 i zachowali szansę w walce o mistrzostwo. Zawodnikiem, który robi różnicę w zespole jest Damian Mikołajczyk, lider klasyfikacji strzelców, który już 12 razy trafiał do bramek rywali, miał jedną asystę i dwa razy został wybrany najlepszym graczem spotkania.

Jesteśmy mniej więcej w połowie sezonu i widać już, że tabela dzieli się na dwie części, powyższe zespoły jeszcze walczą o mistrzostwo, natomiast kolejne drużyny raczej muszą myśleć o utrzymaniu, bo pierwsze mecze pokazały, że na więcej nie ma co liczyć. Tak jest z Olimpią Sępolno, która i tak gra lepiej niż przewidywano przed sezonem, trio Łobodziec - Furmanek - Grosel spisuje się jak na razie znakomicie i Olimpia jeszcze utrzymuje się w czubie, ale drużyna z Sępolna wciąż ma problem z defensywą – to właśnie przez słabą obronę tracili punkty w meczach z WSB (3:3, bramka stracona w 38. minucie), Politechniką (2:2, bramka stracona w 40. minucie) czy Mateco (2:3, bramka stracona w 39. minucie). Choć Olimpia ma 10 punktów i tylko 2 straty do WSB, to trzeba wziąć pod uwagę, że rozegrali już 8 spotkań i musieliby zacząć regularnie wygrywać, by liczyć się jeszcze w walce o pudło.

Na miejscu 6. jest Primavera, mistrz 1. ligi. Zespół Marcina Dynaka gra nieźle, ale wciąż brakuje im spokoju. Przykładem może być mecz z Fidaszem, w którym objęli prowadzeni już w 4 minucie, do przerwy remisowali 1:1, ale po straconej bramce w 27. minucie wszystko się posypało i ostatecznie przegrali aż 1:7. Jeśli utrzymają się w ekstraklasie, to w przyszłej edycji zdobyte doświadczenie pozwoli im powalczyć z najlepszymi, ale jak na razie wyraźnie odstają poziomem.

Na miejscu barażowym znajdują się Wolves Wrocław. Drużyna Dominika Olszewskiego zaczęła sezon od sensacyjnego zwycięstwa nad Politechniką (2:1), ale od tego czasu nie zdobyli choćby jednego punktu, co więcej w ostatnich 5 meczach zdobyli tylko 2 bramki. Po 7 meczach mają najmniej strzelonych bramek (6) i najwięcej straconych (31). Wolves jeszcze ma szansę się podnieść, bo już kilka razy pokazali, że grać potrafią, ale podobnie jak Primavera mają problemy z końcówkami meczów, gdy wynik nie ma już dla nich znaczenia.

W strefie spadkowej jest drużyna Politechniki, która jesień - podobnie jak wiosnę - zaczęła fatalnie. Zespół, który gdyby chciał, mógłby walczyć o mistrzostwo, ale głównie przez problemy kadrowe głupio traci punkty i za chwilę może się okazać, że jest dla nich za późno. Już dwukrotnie oddali mecz walkowerem, w meczu z Mateco grali w osłabieniu i jeszcze nie było spotkania, gdzie przyszliby większą grupą niż ośmiu. Jedynym jasnym punktem jest dla nich Puchar Ligi, w którym awansowali już do ćwierćfinału i pokazali, że potrafią się zebrać i grać na najwyższych obrotach. Jeśli zaczną przychodzić regularnym składem na mecze ligowe, to nawet jeśli nie zdobędą żadnego trofeum, mogą przynajmniej namieszać w meczach na szczycie.

Oceń publikację: + 1 + 0 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Najczęściej czytane

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy na zachodzie Wrocławia potrzeba więcej policjantów?




Oddanych głosów: 155