zamknij

Kultura

„Środowisko młodopoetyckie jest niesamowicie ekspresyjne i tajne. Tu wrze po cichu” [WYWIAD]

2021-01-17, Autor: Michał Hernes

– Wrocław nie posiada grupy poetyckiej. Może nieoficjalnie, gdzieś w kuluarach takie twory funkcjonują, ale nie odznaczają się wyraźnie w życiu poetyckim środowiska. Mój mały apel brzmiałby wtedy – „Nie czekajcie, ogłoście się!” – mówi nam Kamil Kawalec, poeta, który opracował i zredagował książkę „Reguły gry. Antologię młodej poezji wrocławskiej 2020 r.”.

Kamil Kawalec jest stypendystą prezydenta Wrocławia w kategorii upowszechnianie kultury, który w ramach tego stypendium stworzył projekt Nieregularne Środowisko, promujący młodych poetów i poetki z Wrocławia. Efektem jego pracy jest książka „Reguły gry. Antologię młodej poezji wrocławskiej 2020 r.”, którą można przeczytać tutaj.

Reklama

Michał Hernes: Jakie wnioski płyną z badań nad wrocławskim środowiskiem poetyckim, przeprowadzonych przez pana w latach 2018-2020?
Kamil Kawalec: Wrocławskie środowisko sprowadza się do działalności kilku głównych podmiotów. Są nimi: Fundacja Karpowicza z księgarnią Tajne Komplety, Dom Literatury i wydawnictwo Warstwy oraz księgarnia Hiszpańska i wydawnictwo j Jacka Bieruta. Alternatywą do spotkań organizowanych przez Dom Literatury i wyżej wymienionych instytucje są spotkania Czwartków Ujemnych organizowane w księgarni Hiszpańskiej czy spotkania literackie odbywające się co jakiś czas w Macondo. Działalność Stowarzyszenia Poetów Polski oddział Wrocław zostaje ograniczona, z wyjątkiem turnieju im. Rafała Wojaczka. Jego następcą powoli staje się turniej jednego wiersza im. Tomasza Pułki, organizowany przez Martę Koronkiewicz, Pawła KaczmarskiegoKonrada Górę.

Powiedziałbym, że Wrocław jest na etapie, kiedy to zmieniają się dotychczasowe zwyczaje i gracze. Pytanie tylko, co ostatecznie przyniesie ta zmiana. Ważne jest, żeby przetasowanie środowiska nie skończyło się złożeniem talii na stos i schowaniem do pudełka. Istotna wydaje mi się praca nad środowiskiem, nad wciąganiem w jego pole uczestników z pogranicza sztuki literackiej, ale też tworzenie połączeń, transgresji sztuki. Trzeba pomyśleć nad dobrym programem finansowego wsparcia autorów. Myślę tu o programach stypendialnych, grantowych, rezydencyjnych, nastawionych szczególnie na czas trwania. Co więcej, pole produkcji kulturowej musi otworzyć się na środowisko poetyckie, szczególnie na to młode, którego autorzy byliby w stanie nakreślić szersze spektrum współczesnej ekspresji społecznej. To wszystko wymaga dużego zaangażowania, chęci i wrażliwości na potrzeby środowiska.

Jest stypendium artystyczne prezydenta Wrocławia, ale rozumiem, że to za mało?
Stypendium prezydenta Wrocławia to jedno. Budżet, jakim dysponuje miasto pomoże w tym przypadku niedużej garstce. Jest to znaczny wkład, jednak wydaje mi się, że do urodzaju jeszcze sporo brakuje. W poprzednim roku powołaliśmy Radę Kultury, która ma sprawować funkcję doradczą w zakresie tego tematu. Trzymam więc kciuki i liczę, że coś w tym temacie da się zrobić.

Czym jest pole produkcji kulturowej i czy środowiska poetyckie powinny bardziej walczyć o swoje?
Pole produkcji kulturowej, to pojęcie z zakresu socjologii kultury. Mówiąc za Bourdieu, powiedziałbym, że jest to ogólnie całe środowisko artystyczne składające się z muzyków, plastyków, grafików, rzeźbiarzy, pisarzy, poetów, aktywistów, animatorów i całej reszcie osób, które wspólnie podlegają mniej więcej podobnym naciskom i regulacjom ze strony innych środowisk spierających się w polu władzy. Innymi słowy, ludzie dbający o różnorodność życia kulturalnego. Środowisko poetyckie pewnie by o swoje walczyło, tylko, że nie ma jednego środowiska. Ciężko tutaj o reprezentanta.

Czy w trakcie badań udało się panu uchwycić tożsamość „młodych autorów znajdujących się na granicy pola poetyckiego”?
Antologia podejmuje próbę uchwycenia tej tożsamości, jednak nie mogę mówić o jej całkowitym wyłowieniu. Środowisko młodopoetyckie jest niesamowicie ekspresyjne, tajne, efemeryczne. Tutaj wrze po cichu i co jakiś czas w górę wylatuje pokrywka kolejnego garnka. „Reguły gry” prezentują zaledwie po jednym tekście autorki/autora. To za mało, żeby trafnie określić styl i wychwycić pełen obraz tożsamości. Musimy czekać, aż autorzy antologii zaczną się dzielić większymi fragmentami swojej twórczości. Przy czym, niektórzy już to robią i można ich odnaleźć w publikacjach online, a niektórych nawet w druku. Kilku autorów jest już po wydaniu pierwszej książki poetyckiej. W czasie pisania antologii Maciek Bobula wydał kolejną książkę w wydawnictwie j, a Paweł Majcherczyk wyda ją gdzie indziej lada moment.

W upowszechnianiu „lokalsów” może też pomóc środowisko, jeśli będzie aktywne. Może najwyższa pora położyć akcent, nie na hegemonię dużych ogólnopolskich wydawnictw, ale właśnie na te środowiskowe, bardziej autorskie, poświęcające znaczną uwagę pracy z poetką/tą w miejsce ratingów kapitałów symbolicznych?

Tylko jak to zrobić? Może pomocny okaże się w tym internet?
Myślę, że na obecnym stadium preferowany byłby styl mieszany, tj. trzeba próbować wszystkiego. Może pismo o ogólnopolskim zasięgu, prowadzone przez ekipę z Wrocławia, przepracowujące między sobą różne tematy mogłoby tutaj zadziałać? Może więcej działań angażujących uczestników środowiska?

Czy to źle, że Wrocław nie posiada w tej chwili żadnej grupy poetyckiej, charakteryzującej się specyficznym programem?
To prawda, nie posiada. Czy powinien? Nie powinien, ale mógłby. Czy są ku temu warunki? To jest istotne pytanie. Rozmawiałem kiedyś z jednym z dyrektorów ważnej instytucji kultury, który pomógł mi zauważyć ten problem. I faktycznie, kiedyś jeszcze funkcjonujące Stowarzyszenie Poetów Polskich już nie działa. Czwartki Ujemne też nie palą się do określania jako grupa poetycka, czyli na wpół formalna, samoorganizująca się struktura, skupiona na tworzeniu, komentowaniu sytuacji społeczno-kulturowej i krytyce poezji współczesnej, posiadająca specyficzny program, manifestująca określoną postawę, określającą się jawnie mianem grupy. Może nieoficjalnie, gdzieś w kuluarach takie twory funkcjonują, ale nie odznaczają się wyraźnie w życiu poetyckim środowiska. Mój mały apel brzmiałby wtedy – „Nie czekajcie, ogłoście się!”

Do kogo jest on skierowany?
To jest raczej taki mikroapel do środowiska. Na Dolnym Śląsku czy na terenie Wrocławia jest pewnie dużo osób, które mogłyby się znaleźć w antologii, ale z różnych przyczyn nie przesłały tekstów, albo ja nie wiedziałem, żeby takie osoby zaprosić. Środowisko młodopoetyckie jest bardzo nieregularne i jest to zapewne ogólna tendencja środowiska poetyckiego Wrocławia, stąd zawsze znajdą się outsiderzy. Jedyne co mogę zrobić, a myślę, że warto, to właśnie zachęcić naszych outsiderów to bycia razem.

Czym jest poezjotwórczość?
Pojęcie poezjotwórczości rozumiem nie jako sposób opisu pracy nad tekstem poetyckiem, lecz w kontekście animacji kulturowej na rzecz środowiska. W tym wypadku, środowiska lokalnego, wrocławskiego z szeroką perspektywą dolnośląską. A może i na odwrót? Odnosi się do pracy jaką należy włożyć w poszerzanie oferty wydawniczej, animacyjnej, warsztatowej o lokalnych młodych autorów. Chodzi o to, żeby z całą wrażliwością na organizmy żywe, pomóc w utrzymywaniu między nimi relacji, pomóc w tworzeniu przestrzeni wyrazu.

Jakie miejsca odgrywają we Wrocławiu ważną poezjotwórczą rolę?
Są to na pewno miejsca autorskie: Tajne Komplety, Macondo, Galeria Ślimak, księgarnia Hiszpańska. Są to przestrzenie nastawione na wikłanie uczestników i każde z miejsc robi to w swój, specyficzny sposób. Poezjotwórczość to też trochę taka platforma dostępu do „zaklętego kręgu” wydarzeń środowiskowych, właśnie tych autorskich, nieinstytucjonalnych, tych kierowanych swoistą pikanterią rozumianą na swój sposób.

Co ze slamami poetyckimi, które przed pandemią cieszyły się dużym zainteresowaniem i gdzie pojawia się dużo ciekawych poezjotwórczych głosów?
W „Regułach gry…” jest kilku autorów slamowych, są to m.in. Adela Kiszka, Krzysiek Wiewióra, Inga Chmurzyńska. Trzeba zauważyć jednak, że tekst slamowy operuje nieco odmiennymi środkami stylistycznymi od tekstów poetyckich stricte. Dobrze określiła to Sonia Nowacka, w tekście krytycznym „Kto dyktuje reguły gry?” będącym częścią antologii. Jednak uważam, że nie powinno to dyskwalifikować autora z środowiska poetyckiego, gdyż wręcz przeciwnie, wnosi to różnorodność, pomaga stawiać kolejne punkty odniesień. Jest też ciekawym polem testowym. Wrocław scenę slamową prowadzi od długiego czasu, obecnie zajmuje się tym Łukasz Lorenc w przestrzeni klubu Surowiec. Rzeczą istotnie wartą dostrzeżenia jest w tym przypadku łączenie niby odmiennych charakterów przestrzeni w celu przepracowania wspólnych wartości, i tak, w przestrzeni klubu specjalizującego się w muzyce elektronicznej, odbywa się slam poetycki. Jest to chyba jedyny taki przypadek we Wrocławiu, gdzie klub muzyczny poniekąd wchodzi w rolę animatora środowiska. Przestrzeń funkcjonująca na tej zasadzie łamie konwenanse i w wyraźny sposób poszerza możliwy zasięg tego typu wydarzeń, dzięki czemu większe, nowe grupy odbiorców mają kontakt ze słowem. Praca z taką publicznością, przekazanie odpowiednich narzędzi potrzebnych do czytania poezji może przełożyć się na zwiększone zainteresowanie sztuką poetycką. Takie zagrania, uważam za jak najbardziej wskazane. Może w przyszłości przestrzenie klubów chciałyby się włączyć w wydarzenia festiwali literackich lub w obieg turniejowy i np. następny turniej im. Tomka Pułki odbyłby się na Wyspie Tamka?

Tamka jest raczej otwarta na różne artystyczne projekty, więc sęk w tym, by sami poeci i poetki wyszli z tą inicjatywą.
Racja, Tamka jest miejscem otwartym na wszelkie inicjatywy i tym bardziej jestem zdumiony, że przy tak charakterystycznie prowadzonym art hubie mało jest działań związanych z poezją. Ciekawym przykładem działań okołopoetyckich są Czytania w ciemności, organizowane przez fundację Plaża. Ciemnia, które są eksperymentem z pogranicza literatury, muzyki i sztuki teatralnej. Może to kwestia podejścia, myślenia o poezji w mieście?

Jest jeszcze taka sprawa, że autorom tekstów poetyckich rzadko przeznacza się jakieś miejsce, pracownie, cokolwiek. Jakoś tak się chyba utarło, że poeta nie potrzebuje przestrzeni do działania, albo, że może to robić wszędzie, w domu, w pociągu, na ulicy…

Jak ma się do tego internet i środowiska online? Czy są ważną i pomocną poezjotwórczą przestrzenią?
Internet jest niewyobrażalnie pomocny w ogarnięciu autorów, ich twórczości. Dzięki temu kontakt z poetkami/poetami nie sprawia tak dużych problemów, nie trzeba wydawać pieniędzy na bilety, benzynę, znaczki pocztowe itd… Generalnie środowisko online jest czymś więcej, a przynajmniej ma do tego zadatki. Można pracować w regionie, lokalnie redystrybuując wartości. Istnieje też szansa/ryzyko wtargnięcia osób „z zewnątrz”. Ten „obcy” będzie bardziej dynamiczny w środowisku online. Ma większy zasięg i to może być zgubne dla rodzących się, niepewnych tendencji lokalnych, ale też niesamowicie pomocne, jeśli zostanie we właściwy sposób zaadoptowany. Osobiście uważam, że żyjemy w globalnych wioskach i ten sposób komunikacji, mówiąc w dużym skrócie, układa nowe środowisko poetyckie, ale to temat na kolejne badania, którymi mam nadzieję zająć się w przyszłości.

Co charakteryzuje te nowe, internetowe środowiska poetyckie?
Na pewno dynamika i względny brak ograniczeń. Piszę względny, ponieważ zasięg naszego „internetu” zależy od tego jak jesteśmy w stanie o nim myśleć, do czego potrafimy go wykorzystać. Do tego wszystkiego dochodzą też algorytmy portali społecznościowych, pozycjonowanie stron czy prawidłowe tagowanie grup, wątków etc.

Chciałbym widzieć takie środowisko poetyckie, które potrafi się obchodzić z tymi mechanizmami. Świadomie je wykorzystuje lub świadomie ich unika. Istotna jest też kwestia charakteru środowiska w drugiej rzeczywistości, to na ile jest one ekskluzywne a na ile inkluzywne. Tym sposobem, w świecie raczej przeważają tendencje ekskluzywne, natomiast w sieci te drugie. Jednak jak wspominałem, to temat o wiele szerszy, pewnie już na inną okazję.

Oceń publikację: + 1 + 10 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy epidemia i lockdown to dobry moment na otwarcie nowej restauracji?




Oddanych głosów: 64