zamknij

Sport

Sukces był blisko. Gwardia przegrywa w Nysie po tie-breaku [RELACJA]

2019-03-11, Autor: prochu

Każdy, kto choć raz oglądał zacięty mecz siatkówki z pewnością zetknął się z powiedzeniem "jeśli nie wygrywasz 3:0, przegrywasz 2:3". To porzekadło miało swoje zastosowanie w pierwszym meczu Gwardii Wrocław w play-offach - podopieczni Piotra Lebiody mieli rywali "na widelcu", bo prowadzili ze Stalą Nysa w setach 2:0, jednak ostatecznie przegrali 2:3.

Pierwszy mecz fazy play-off. Na to wydarzenie Gwardziści musieli czekać nieco dłużej niż inni ligowi rywale. W weekend nyską halą zdominował turniej finałowy o Puchar Polski, w wydaniu kobiecym. Chemik Police w finale pokonał rywala z Rzeszowa, dokładając kolejny sukces, do swojej długiej listy z ostatnich lat. Frekwencyjnie jednak więcej kibiców wybrało rywalizację męską, w poniedziałek.

Reklama

Gwardia wraz ze Stalą Nysa pierwszy mecz rozegrali w poniedziałkowy wieczór. Zespół Piotra Lebiody znakomicie rozpoczął to spotkanie. Wzajemnie pobudzający się gwardziści szybko uzyskali kilkupunktową przewagę nad gospodarzami. Momentami nysianie mogli myślami przenieść się do hali Orbita, gdzie Gwardia bez straty seta, pewnie triumfowała. Dobrze zaczął Łukasz Lubaczewski. Były zawodnik Stali Nysa świetnie radził sobie w grze na wysokiej piłce. Do tego dołożył punktowy blok i asa serwisowego. System blok-obrona funkcjonował bez zarzutów. Jakub Nowosielski na rozegraniu mógł korzystać z wielu wariantów. Uaktywnił środek siatki duetem Olczyk-Szymeczko.

Gospodarze nie mogli poradzić sobie na skrzydłach, przez odrzucającą od siatki zagrywkę wrocławian. Pierwsze dwa sety tego meczu bez wątpienia należały do gwardzistów. Zawodnicy mocno się wspierali zarówno na boisku, jak i poza nim. Kwadrat dla rezerwowych wszelkimi siłami starał się wspomóc swoich kolegów. Stal ewidentnie nie mogła znaleźć sposobu na koncertową grę wrocławskiej drużyny.

- Od początku tego spotkania byliśmy mocno naładowani energią. Świetnie radziliśmy sobie na zagrywce i w systemie blok-obrona. Potem zespół Stali dokonał kilku zmian i ich gra całkowicie się zmieniła. Poprawili przyjęcie i zagrywkę, dobrze grali środkiem. Nam także zabrakło takiej dobrej energii z pierwszych dwóch setów. We wtorek kolejny mecz, kolejna szansa. Na pewno się nie poddamy - mówi Jakub Nowosielski, rozgrywający Gwardii Wrocław.

Trzeci set obrócił losy tego spotkania o 180 stopni. Do gry zawodników trenera Lebiody wkradły się błędy, które dobrze wykorzystywali gospodarze. W zespole rywali świetnie spisywał się Maciej Zajder, który szczególnie w polu serwisowym i bloku dał się we znaki wrocławianom. Do tego dołożył 57-procentową skuteczność na środku siatki. Na boisku pojawił się Michał Makowski. Przyjmujący dobrze radził sobie na skrzydłach, dodatkowo dokładając pewność siebie w każdej kolejnej akcji Stali. Do tego dokładał trudne zagrywki i szczelny blok. Zarówno Zajder, jaki i Makowski, napsuli sporo krwi wrocławskim siatkarzom. Do tego grona można dorzucić Bartosza Bućko oraz Mateusza Czunkiewicza. Pierwszy okazał się najlepiej punktującym w swojej drużynie (18), za to drugi, jako libero - dołożył bardzo dużo w przyjęciu oraz świetnej pracy w asekuracji.

- W pierwszych setach Stal była chyba nieco zaskoczona tak dobrą naszą dyspozycją. Zagrywka, od której wszystko się zaczyna, była na początku bardzo odważna. To był zdecydowanie klucz do wygrania tych pierwszych partii. Później trafione zmiany trenera Krzysztofa Stelmacha i żywy doping kibiców we własnej hali, z pewnością poprowadziły rywala do zwycięstwa w tym meczu. W drugim spotkaniu musimy wyjść z takim samym nastawieniem, wolą walki i wtedy możemy sprawić niemałą niespodziankę - dodaje Leszek Mazur, asystent trenera Gwardii.

Tie-break był już tylko "kropką nad i" w wykonaniu miejscowej Stali. Skuteczność wrocławskiego ataku mocno spadła, a gospodarze nie popełniali błędów. Niesieni dopingiem licznie zebranych kibiców wygrali 15:8, a całe spotkanie 3:2. Tytuł MVP powędrował w ręce atakującego rywali - Łukasza Kaczorowskiego. Warto dodać, że gwardziści na zmianę stron w piątej partii schodzi przegrywając 1:8. Później było już remisowo, ale to niestety, nie wystarczyło... Odnotujmy jednak, najlepiej punktującym graczem meczu był Michał Superlak. Na swoim koncie zapisał aż 28 punktów.

Stal Nysa - Gwardia Wrocław 3:2 (19:25, 23:25, 25:13, 25:20, 15:8)

Stan rywalizacji: 1:0 dla Stali.
Kolejny mecz: 12 marca (wtorek) w Nysie.

Oceń publikację: + 1 + 1 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy powołanie rzecznika pasażera MPK Wrocław to dobry pomysł?





Oddanych głosów: 157